30 stycznia 2017

Tak blisko, tak daleko

Mecze z Golden State to zawsze dodatkowy smaczek, z uwagi na ubiegłoroczną rywalizację i potencjał podobnego pojedynku, tyle że tym razem w pierwszej rundzie rozgrywek play-off. Goście przybyli do stanu Oregon bez swojego lidera, ale także bez niego są zdecydowanym faworytem w konfrontacji z zagubionymi od początku sezonu Blazers.

28 stycznia 2017

Touchdown?

Jak widać oczekiwania co do drugiej części sezonu są różnorodne nie tylko wśród naszych komentatorów, ale także w samym Moda Center. Koszykarze, jak na razie, odpowiedzieli na niektóre sugestie serią trzech zwycięstw. Chociaż z Grizzlies, jak to z niedźwiadkami, znowu było pod górkę.

26 stycznia 2017

Mistrz 1977

Po znakomitym niedzielnym meczu w Boston mieliśmy nareszcie odpoczynek od koszykówki. No chyba, że ktoś ogląda NCAA.

22 stycznia 2017

Zielona wyspa

Ostatni etap wyprawy na Wschodnie Wybrzeże przypadł na Boston. Gracze z Portland (z Portlandu jakby powiedział Michałowicz) mieli zaledwie 20 godzin od pechowej ostatniej akcji Plumlee w Philadelphii. Smaczkiem pojedynku z Boston miał być Evan Turner z wiadomych powodów. Prognoza zdobyczy punktowej oscylowała wokół 37 oczek. Jak się jednak okazało ta noc miała innych bohaterów i zupełnie niespodziewany scenariusz.

21 stycznia 2017

Tankowanie

Od kogo się uczyć tankować, jak nie od Philadelphii 76ers?

19 stycznia 2017

Duma Batuma

Drugi przystanek, najwyraźniej mocno depresyjnej wyprawy na Wschodnie Wybrzeże, przypadł na odwiedziny ekipy Nicolasa Batuma. Efekt końcowy był jeszcze bardziej dotkliwy niż w "bluemondayowy" wypad do stolicy. Aczkolwiek z przebiegu gry zasłużyliśmy co najmniej na remis (wężykiem - żart).

17 stycznia 2017

Kanon XXI wieku

Idąc w kierunku profesjonalizmu, spoglądając na „NBA on TNT” - na mecz z Wizards zbiera się nas również czterech. Na tym podobieństwa się kończą, ponieważ trudno porównywać wiedzę i znajomość realiów RipCity przez czwórkę pod batutą Behemota oraz PDXPL, z marnymi osobami ukrywającymi się pod ksywami Shaq czy też Chuck.

14 stycznia 2017

Atak który nie zadziałał

 
 
Po ostatnim zwycięstwie nad mistrzami z Ohio niemal wszyscy mieliśmy nadzieję, po raz 123 od listopada, na przełamanie i nowe otwarcie Blazers w tym rozczarowującym sezonie. Nic z tego, Rose Garden padło od ciosów Orlando Magic-dwunastej siły Wschodu.

12 stycznia 2017

Na ranę przyłóż

Jak to dobrze, że są w tej lidze Cleveland Cavaliers. Rok temu przekonywujące zwycięstwo nad przyszłym mistrzem rozpoczęło zwycięski marsz TrailBlazers ku górze tabeli Konferencji Zachodniej. Czy w tym roku mecz z Kawalerzystami będzie przełomem to bardziej wątpliwe, ale pewne zwycięstwo, mimo specyficznych okoliczności, jakąś oznaką wychodzenia z kryzysu - jest.

11 stycznia 2017

Ósma siła Zachodu

Przed wyprawą do słabszej drużyny z Los Angeles nastroje nie były najlepsze, mimo że Blazers awansowali na ósmą lokatę w Konferencji - co było jednak bardziej wynikiem serii porażek Kings i Nuggets. Mało kto jednak zajmował się rozpatrywaniem scenariusza pierwszorundowego boju z GSW, w zamian dyskusje zdominowało roztrząsanie przyczyn takiego, a nie innego bilansu, i szukanie, często zbyt pochopnych, pomysłów na przyszłość. Lakersi bilans mają niewiele gorszy, ale akurat z nimi zwycięstwa przychodzą pełną serią.

9 stycznia 2017

Epoka Lodowcowa

Nie udało się tego meczu rozegrać w zaplanowanym terminie, więc w zamian kibice dostali trochę ekstra koszykówki. Wątpliwe jednak żeby te dodatkowe "atrakcje", a szczególnie ich efekt końcowy zadowoliło przemarzniętych, i w Portland, i w Polsce - fanów.

6 stycznia 2017

9 raz z rzędu lepsi od Lakers


 
 

Zaskakująco przyzwoicie radzili sobie Blazers w czasie pięciomeczowej nieobecności Damiana Lillarda. Wygrywali z równymi sobie (Kings, Wolves), nie dali rady, ale w dość godnych okolicznościach faworytom ( Raptors, Warriors). CJ McCollum zdążył  ustanowić rekord kariery -43 w Minneapolis, a ostatnim popisem w Oakland zasłużyć sobie na laurkę od samego Kevina Duranta.
 

5 stycznia 2017

Światełko w tunelu

Trochę na kolejną egzekucję wyglądała perspektywa potyczki z Golden State Warriors na ich terenie, w kolejnym meczu bez Damiana Lillarda. Tymczasem w pierwszej połowie można było przecierać oczy ze zdumienia, tudzież nie wierzyć, czy aby na pewno człowiek obudził się na dobre o 5 rano. Porażka jest porażką, ale od dawien dawna na grę nie patrzyło się z taką przyjemnością (i brakiem wstydu przy okazji). Nawet gospodarze wyglądali na zdziwionych oporem jaki napotkali. "Co będzie z Lillardem" mogli pomyśleć niespokojnie patrząc na układ w tabeli i perspektywę par pierwszej rundy rozgrywek play-off.

2 stycznia 2017

CJ ogrywa Wilki

Zaczynamy 2017 rok wyjazdem do Minnesoty. Kolejny mecz bez Damiana Lillarda. Spotkanie o 1 w nocy polskiego czasu. Przyzwyczajeni do nocy sylwestrowej przekazujemy nasze spostrzeżenia na żywo.

1 stycznia 2017

Podsumowanie miesiąca II

 grudzień

w PORTLAND

trailblazers


Po niewyraźnym październikowo-listopadowym otwarciu, w grudniu Blazers zagrali jeszcze słabiej i w rankingach największych rozczarowań sezonu trzymają się mocno. Tylko Lakers i Nets wypadli gorzej w ostatnim miesiącu 2016r.  Zdążyli oregończycy umoczyć z czerwoną latarnią ligi- Dallas Mavericks, i to w Moda Center, nie dali też rady Grizzlies, wtedy jeszcze bez Mike'a Conleya. DeMarcus Cousins splunął im w twarz ochraniaczem na zęby. O pogromach ze Spurs i Warriors nie ma co w tej sytuacji pisać. To obecnie galaktyka zbyt odległa od możliwości  ludzi Stottsa. W tym ciągu upokorzeń zwycięstwo nad Thunder stanowiło  krótkotrwały i nic nie znaczący przerywnik. W desperacji szukaliśmy pozytywów nawet w minimalnie, ale jednak przegranym spotkaniu z Clippers. Ciężki terminarz był tym argumentem, którego  używano najczęściej tłumacząc serię 6 porażek z rzędu. Z listy wymówek zniknął brak kontuzjowanego Aminu. O nieobecnym od zawsze Ezelim mało kto już wspominał. A kiedy w ostatnim tygodniu tego koszmarnego miesiąca z gry wypadł Lillard (skręcona kostka), w narodzie Blazers odżyła narracja o tankowaniu. Z kolei przyzwoita gra bez samca alfa w przegranym boju z Toronto oraz udany rewanż na Kings sprawiły, że gdzieniegdzie zaczęto przebąkiwać o handlowaniu numerem 6 draftu 2012. Panika  córką porażki. Zanim zdążymy ostatecznie zwariować spójrzmy na grudniowe statystyki Blazers, zastanówmy się na spokojnie co zrobić, aby w 2017 roku zrobić choć krok do przodu,  nie dochodząc przy tym na skraj przepaści . Podsumujmy grudzień w Portland.
w
liczbach
  




miesięcznica
NR2 
1. DLACZEGO BLAZERS PRZEGRYWAJĄ (W TEN SPOSÓB)?

Piotr Sitarz: Suma niekorzystnych zdarzeń, która mocno uwypukla wszelkie wady. Po pierwsze kontuzja najlepszego obrońcy Blazers (Aminu), który owszem popełnia błędy, ale przejmuje najlepszych graczy rywali i ma jako taki instynkt wkładania rąk tam gdzie trzeba; przecinania linii podania. Po drugie chyba młodzi Blazers zachłysnęli się poprzednim sezonem, który defensywnie nie był wybitny, ale co istotne: ten zespół miewał więcej niż solidne zrywy w obronie gdy mecz rozstrzygnął się w czwartej kwarcie. Po trzecie: dwóch graczy - Allen Crabbe i Evan Turner - zawiodło przynajmniej moje oczekiwania. Ten pierwszy miał być najlepszym obrońcą na pozycjach 1-2 - o co w zespole z Lillardem i McCollumem nie powinno być ciężko - a jest kimś, kto nie robi różnicy. Ten drugi niewygodnym matchupem przynajmniej na wybranych niskich skrzydłowych - wygląda tak, jak w ofensywie czyli nierówno, częściej jednak słabo niż dobrze. Atak, chociaż 7 w całej lidze, też potrafi walić głową w mur i nie punktować. CJ McCollum wygląda na lepszego gracza niż rok temu, ale w podaniu, kreacji innych graczy nie pokazuje ciągłego progresu, Damian Lillard momentami wraca - gdy zespołowi nie idzie - do czasów nieprzemyślanych rzutów, a wysocy, w meczach gdy to od nich oczekuje się produkcji, pokazują własne ograniczenia. Słaby atak łączy się ze słabą obroną, trudno o “runy” gdy traci się punkty w kilku kolejnych posiadaniach. To wszystko według mnie skutkuje taką grą i takim bilansem.

Jędrzej Mirowski: To wpadkowa kilku kwestii. Nie zwalał bym wszystkiego na brak obrony. Swoje zrobił też najtrudniejszy w  całej lidze terminarz oraz drobne urazy poszczególnych graczy. Niemniej widać, że budowanie drużyny w oparciu o atak nie działa...ten zespół potrzebuje poprawy w defensywie i im szybciej to nastąpi tym spokojniej będziemy mogli spać w nocy

Andrzej Ogień: Prawidłową odpowiedź na to pytanie dał nasz „korespondent wojenny” @lucero:
Więc wymyślanie innych przyczyn to szukanie dziury w całym. Ale jak trzeba to wymienię trzy:
  1. Rozpoznawalni
Główny czynnik fatalnych wyników jest, na co prawie nikt nie zwraca uwagi, zewnętrzny. Ubiegłoroczni Blazers byli nowością, lekceważoną przez rywala. Osiągnięty wynik był zdecydowanie ponad stan: z jednej strony kryzys drużyn na Zachodzie, z drugiej pech kadrowy LAC w I rundzie PO. W tym roku jesteśmy już traktowani bardzo poważnie, a często nawet honorowo (szczególnie LAC, GSW i HR). Widać to było szczególnie na początku, gdy prawie każdy mecz wyglądał bardzo podobnie, a rywale doskonale wiedzieli gdzie tkwią słabości Blazers.
  1. Lillard
NBA to taka liga, że gra dziesięciu facetów, a na końcu i tak mecz rozstrzyga jeden. Gdy kilka lat temu wpadł do Portland taki Lillard, który miał nadzwyczajną umiejętność skutecznego brania sprawy w swoje ręce, w głowach decydentów zaświtał pomysł, żeby to wokół niego, a nie solidnego acz chimerycznego Aldridge zbudować drużynę. Konsekwencją była ubiegłoroczna rewolucja kadrowa. Wynik „ponadstan” utwierdził w słuszności tej decyzji, ale nikt nie zreflektował się że Lillard akurat tą niezwykle ważną umiejętność zatracił. A z nią więcej dałoby się wyciągnąć nawet z półfinałowej rywalizacji z GSW. W tym sezonie, gdy całej drużynie idzie jak po grudzie, problemy Lillarda wyszły na światło dzienne tak wyraźnie, że już nie można przejść z tym do porządku dziennego. Bez pewnego siebie i skutecznego w końcówkach Damiana cała koncepcja budowy pretendenta do najwyższych miejsc w lidze wali się jak domek z kart.
  1. Nadmierne oczekiwania
Lillard jeszcze ma na tyle silną pozycję, że krytyka go omija. Cała fala spadła na graczy, od których za wiele nie można oczekiwać. Aczkolwiek napędza tą falę krytyka przesada finansowa z jaką podeszli do nich właściciele. Jedni radzą sobie z tym źle (Leonard), inni słabo (Crabbe), jeszcze inni całkiem dobrze (Turner), a niektórzy nawet nadzwyczaj dobrze (Plumlee). Nie zmienia to faktu, że pół drużyny zamiast pracować na rzecz dobra wspólnego musi indywidualnie coś udowadniać. To nie sprzyja wspólnemu celowi, jakim jest wygrywanie kolejnych spotkań. Może trochę mecz z Sacramento to zmienił. Miejmy nadzieję.
 
2. CO POWINIEN ZROBIĆ STOTTS, A CO OLSHEY?
 
Piotr Sitarz: Stotts tonować negatywne nastroje i trenować - pojawiły się nowe rzeczy w obronie, ale poczekajmy kilka spotkań, przynajmniej do powrotu Lillarda. Olshey - szukać wymian, które nie skończą się jak deal sprzed paru lat z Arronem Afflalo w roli głównej, ale nic na siłę
 
Jędrzej Mirowski: Stotts powinien robić swoje, a Olshey przestać udawać, że problemy braku broniącego centra nie istnieje. Sorry - eksperyment z Festusem nie wypalił. Facet prawdopodobnie nie wróci na parkiet w tym sezonie, a nawet jeśli...chcemy polegać na jego kruchym kolanach? Rolujący, broniący środkowy - tego powinni szukać Blazers. Nerlens Noel nie powinien być trudny do wyciągnięcia z 76ers. Tyson Chandler, Marcin Gortat - być może najlepsze lata mają już za sobą, ale nie lekceważmy doświadczenia jakie mogliby wnieść do szatni. Musimy zrobić deal i jeśli Olshey tego nie uczyni to będę mocno[naprawdę mocno] rozczarowany jego postawą.
 
Andrzej Ogień: Zacznę od Olsheya, bo ten najlepiej jakby obecnie NIC nie robił. Atmosfera w drużynie mimo porażek jest dobra i jakakolwiek zmiana kadrowa może to zepsuć (weźmy choćby ubiegłoroczne wywalenie Tima Fraziera). Czas na rozliczenie będzie po sezonie. Stotts natomiast ma pełne ręce roboty: od „naprawienia” Lillarda poczynając, poprzez wymyślanie czegoś nowego – zaskakującego dla rywali, na lepszym wykorzystaniu atutów pozostałych graczy kończąc. Kto wie czy to nie on walczy o swoją posadę na przyszły sezon.
 
3. RATOWAĆ TEN SEZON CZY MYŚLEĆ JUŻ O NASTĘPNYM?
 
Piotr Sitarz: Oczywiście, że ratować, ale też sytuacja nie jest tragiczna. O playoffy walczą dzisiaj z Kings i Nuggets (chociaż Pelicans tracą do Blazers tylko 1 mecz) i to z całym szacunkiem są zespoły słabsze, z mniejszym potencjałem. Rok temu było gorzej, podobnie, pamiętamy jak Blazers zrobili run w drugiej części sezonu. Obecnie nie pozostaje im nic innego jak wygrywać mecze, w których przed sezonem byliby faworytem; z Timberwolves, z Lakers, z Magic, powalczyć z Hornets, Wizards i Pistons. Muszą zbierać “punkty” wygrywając z zespołami z dołu tabeli i na podobnym poziomie, od czasu do czasu zaskakując - tak, wygrana z Memphis będzie traktowana jako spora niespodzianka.
 
Jędrzej Mirowski: Ratować to niewłaściwe słowo. Przed nami SAS, MIN, GSW więc spodziewajmy się, że za chwilę bilansu 15-22.Ale później jest już łatwiej...min 2 mecze z Lakers oraz potyczki z Magic i Pistons. Czy ktoś naprawdę wątpi w awans naszej drużyny do PO? Mamy świetny team, który potrzebuje kolejnych potyczek w PO i nowych doświadczeń.Serio - to jest właśnie ta drużyna, której bardziej przyda się nauczka w PO i 0-4 w pierwszej rundzie [Oczywiście nie typuję oklepu w PO. Hej Warriors, hej Cavaliers- przyjdziemy po Was!] niż pick z miejsca 10-14. Mój typ jest taki, że na koniec stycznia Blazers będą w TOP7 Zachodu z bilansem 29-27 (Sorry Memphis..Wasz terminarz w styczniu do łatwych nie należy)
 
Andrzej Ogień: Bezwzględnie tak. Tankowanie zawsze, nawet w ubiegłym sezonie, uznawałem za głupotę. Wręcz niebezpieczną i niesportową. Scenariusz walki, przy tak silnym w tym roku Zachodzie, oznacza perspektywę pierwszej rundy z GSW. No i co z tego? W końcu taki jest cel żeby doszlusować do liderów. Ro temu się nie udało, w tym też się pewnie nie uda, ale większej różnicy czy z nimi polegniemy w drugiej, czy w pierwszej rundzie generalnie nie ma.
krytyka
zewnętrzna

Paweł Mocek- redaktor naczelny EnbiejAkszyn, obecny również na tt 
Problemy Portland z listopada (kiedy jeszcze byli na granicy 50% zwycięstw) często łączono z absencją Al-Farouqa Aminu, przez co kulała ich defensywa. Niestety, w grudniu Aminu wrócił do gry (choć także w kilku meczach zabrakło go z powodu kontuzji), a postawa Blazers wcale się nie poprawiła. Trzeba uczciwie przyznać, że ich terminarz nie był łatwy - 8 z pierwszych 10 spotkań rozegrali na wyjeździe, a po powrotach do domu czekali na nich tacy rywale jak Toronto Raptors, czy San Antonio Spurs. Trudne serie wyjazdowe i ciężcy przeciwnicy obnażyły słabości Portland, szczególnie w defensywie, gdzie wydaje mi się, że po prostu brakuje im solidnych obrońców. Praktycznie nie mają rim-protectora (najlepszym podkoszowym obrońcą jest Ed Davis), a duet dwóch najlepszych zawodników Lillard-McCollum przy niesamowitym potencjale ofensywnym jest minusowy po drugiej stronie parkietu. Właśnie przez to pojawiły się plotki o ewentualnym zainteresowaniu Nerlensem Noelem i trzeba przyznać, że Blazers potrzebują wzmocnień defensywnych. Podopieczni Terry'ego Stottsa wypadli z play-offowej ósemki i teraz w styczniu będą starali się do niej wrócić i może im się to udać - aż 10 z 15 spotkań rozegrają w Moda Center i tylko dwa razy zagrają mecze back-to-back.



Na zakończenie, na otarcie łez, jako dobry omen na przyszłość skrót z meczu przeciwko OKC, najlepszego prawdopodobnie występu RipCity w tym całkowicie nieudanym miesiącu