Strony

17 lipca 2017

Gramy w finale!


Czy postawiliśmy naszym graczom zbyt wysokie wymagania? Półfinałowy rywal - Memphis Grizzlies wygrał wszystkie mecze Ligi Letniej, ale w ćwierćfinale niemiłosiernie męczyli się z Miami. Jednak od początku meczu to Blazers wyglądali na bardziej zmęczonych ...

Pierwsza połowa była słabiutka, czego wyrazem niech będzie 15 strat. W połowie II kwarty, akurat gdy udzielający wywiadu telewizyjnego (to zawsze nam przynosi pecha) Neil Olshey był najbardziej "uchachany" zrobiło się już -19. Dopiero jak Olshey poszedł na trybuny Blazers, a dokładnie Layman wzięli się w garść. Do przerwy przegrywali, mimo tych strat, tylko 7 oczkami. Wyglądało to jednak słabo i zapewne tylko najwięksi optymiści nie poszli o 1 w nocy polskiego czasu spać ....

Bóg Koszykówki wynagrodził jednak tych wytrwałych. Obie drużyny wyszły po przerwie z ogromnym zapałem ... fakt, było jeszcze dużo chaosu i strat - w końcu to tylko Summer League, ale też coraz więcej ciekawych akcji. A co najważniejsze dla blazermaniaków już po 4 minutach II połowy na pierwsze prowadzenie w meczu wyszła drużyna ze stanu Oregon. Szału dostał Cleveland: rzucił trójkę, a w obronie był nie do przejścia. Swanigan pudłował, ale Stokes zbierał. Niedźwiadki zorientowały się, że to nie przelewki i też zaczęły gryźć parkiet. Przed ostatnią fazą gry zrobiło się -2, tylko dlatego że Blazers dośrubowali do 21 strat - dla porównania w wygranym ćwierćfinale ze Spurs mieli w całym meczu 9.

Można było więc rozkoszować się zaciętą walką o finał Summer League. Twarda obrona niczym w siódmym meczu półfinałów Play Off. Ze skutecznością może gorzej, ale nie wymagajmy za dużo. Layman na ten przykład perfekcyjnie opanował rzut w tablicę, który nawet nie dotyka obręczy, że o znalezieniu drogi do kosza nie ma co marzyć. Sprawę w swoje ręce wzięli więc podkoszowi i zrobiło się +6. Jak ktoś poszedł spać przy -19 powinien zostać karnie obudzony. Stokes się rozszalał tak bardzo, że siedzący na ławce Zach Collins rozważał opuszczenie hali, ale poprzestał jedynie na biciu braw swojemu koledze z drużyny. Niedźwiadki próbowały się odgryźć, ale akurat próbkę swoich umiejętności pokazał Gutierrez: po jego efektownej asyście do Swanigana, Caleb dokładnie na 3 minuty przed końcem wyprowadził Blazers na solidne 8-punktowe prowadzenie. Mieli nad czym dumać na ławce Memphis. Wymyślili szybkie akcje i twardą obronę. Trochę poskutkowało, ale tylko trochę, bo Gutierrez już wiedział, że to jego mecz. Sprawę załatwili podkoszowi: Stokes trafił, Swanigan przechwycił, Stokes rzucił osobistego, a trener z Memphis ręcznik na środek ringu parkietu. Swanigan przykleił sobie plasterek na policzek jako znak zwycięstwa, a było -19! Ale w IV kwarcie Blazers mieli już tylko jedną stratę. Layman pudłował, ale jego banda dała radę. A akcje Stokesa, Clevelanda i Gutierreza z pewnością znajdą się na liście najefektowniejszych zagrań tegorocznej Summer League.

Mecz finałowy w nocy z poniedziałku na wtorek o godz. 4.00. więc można jeszcze obczajać połączenia lotnicze do Las Vegas. Druga okazja żeby zobaczyć Portland TrailBlazers w finale może się nie powtórzyć. Rywalem odwieczny rywal w finałach: Los Angeles Lakers.

7 komentarzy:

  1. Tego Stokesa chętnie bym widział za Pata. Piękna pogoń.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy05:27

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy05:32

    Blazers ladnie pocisneli. Tak jak wczesniej pisalem, miedzy ta trojka jest chemia. Wiem ze to tylko SL, ale jesli wcisniemy Stokesa za Pata i okaze sie kolejnym stealem, to chcialbym pozniejzobaczyc miny pdxpl i Lucero :P

    OdpowiedzUsuń
  4. PrzemoW16:17

    CJ kusi Melo ;) Byłoby fajnie jakby to wyszło i nawet mu pasuje nasz trykot :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pdxpl20:26

    Ze sportowego i finansowego względu melo byłby lepszym rozwiązaniem niż Ryan Anderson. Mam nadzieję, że Olshey zachowa zimna krew

    OdpowiedzUsuń
  6. PrzemoW00:34

    LA bez Balla w finale ... idziemy po mistrza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy05:03

    Wyrownany mecz, ale z Ballem dostalibysmy baty. Kuzma 4-6 za trzy i 19pkt po pierwszej polowie.

    OdpowiedzUsuń