2 maja 2020

Tego, weź tego, Neil!

    fot. postmagazine.com 

Dzień dobry. To znów ja. Wasz nieefektywny animator aktywności okołocoronalockoutowych [czytaj do skutku, podziel na wyrazy].
Tym razem będzie o drafcie. Powoli to już tradycja, bo poprzednie kilka wiosen odhaczałem już przecież draftowymi wpisami na tych szanownych łamach... nadal mi nie zapłacili!
Nie będę się chwalił, ani ganił jak sprawdziły się moje amatorskie przewidywania. Wytrwali mogą przekopać się przez gąszcz googlowych podpowiedzi, sprawdzić to sami i wydać z siebie jęk zawodu lub zachwytu nad moimi talentami kanapowego skauta.
Zamiast tego lećmy czym prędzej z bieżącym anno domini!

***

Jedno jest pewne. Draft w tym roku się odbędzie. Kiedy się odbędzie już nie wiadomo, zapewne nie wcześniej niż w sierpniu. Druga wiadomość od „sources” jest taka, że graczy Hall of Fame trudno będzie w tegorocznej puli talentów odnaleźć. Gorzej. Może tam nie być nawet wielokrotnych All-Starów i to rzeczywiście jest problem.
Na szczęście problem nie nasz. Niech się martwią Golden State i Cleveland, bo Blazers wybierają z wyborem czternastym, czyli na TOP3 mają oszałamiające 2,4% szansy. Będzie wiec 14-stka i na graczach z tej okolicy skoncentrujemy się dalej. Zresztą, kto by tam chciał czytać o Lamelo Ballu.
Dalej w drafcie jest już podobno sporo lepiej, więc hej Oshley – do your magic!

***
Proponuję Wam zatem kilka kandydatur do rozważenia. Pominąłem rozgrywających i centrów, bo tych najmniej potrzeba nam w składzie.
Na tapet wskakują kolejno: Devin Vassell, Aaron Nesmith, Saddiq Bay, Patrick Williams, Aleksiej Pokusevski (kolejność nieco przypadkowa).
Opisałbym bym być może jeszcze Isaaca Okoro lub Deniego Avdiję, ale w końcu zdecydowałem, że do 14-tki nijak nie mają szans się ostać. Chociaż taki The Ringer ma Avdiję zaskakująco dopiero na 14 miejscu, antysemici jedni!

Devin Vassell
Gracz, o którego płaczę już od kilku sezonów. Miał być Rondae Hollis Jefferson (tu przewidywania trochę się nie sprawdziły, no i wyszło, że mamy w zamian Nurkica, więc nie biadolę). Miał być OG Anunoby, miał być Matisse Thybulle.
Teraz jest Devin Vassell.
Buldog w obronie z rzutem za 3, Robert Covington tego draftu. Dobry obrońca nie tylko zespołowy, ale już teraz także 1-1, ogarnie kogokolwiek z pozycji 1-3, a jak dołoży trochę mięśni to i współczesnym czwórkom poradzi. Do tego potrafi podać i trójeczkę trafi (41%). Gracz na teraz, jeśli spadnie do 14-tki bierzemy od razu.



W mockach:
#6 – The Ringer;
#12 – Tankathon;
#34 – Nbadraft.net.

Aaron Nesmith
Wilhelm Tell tegorocznego naboru, elektryczny shooter z 52 procentami z dystansu w tym sezonie. Pierwszy w całej lidze w otwartych „catch and shoot” (średnio tam prawie dwa punkty na posiadanie - łuhaaaaa!). Typowy snajper, bardzo szybko ustawia stopy do rzutu. Eksperty, co znają i umieją twierdzą, że to ważna i niedoceniana umiejętność, więc hej!
Jest „step back” w arsenale, zaangażowanie po obu stronach, koszykarskie IQ, a w nosie much i innego robactwa brak.
Czego więc tu nie lubić, powinien chyba iść w TOP 5 w tegorocznym naborze?
Ano, jest mały kłopot. Aaron wykręcał te wszystkie cyferki w zaledwie 14 meczów tego sezonu, potem była kontuzja, a w zeszłym roku tak wesoło z procentami już nie było (bliżej 30% za 3). Próba zatem mała, a pamiętamy przecież eksplozje i dalsze losy graczy typu Jeremy Lin. Jak to mawiają na kurpiach raz w roku nawet stara strzelba wystrzeli. Nie za wiele widzi i niespecjalny z niego kozłujący. Ale dlatego z 14-tką może być dostępny i wtedy trzeba go brać na poważnie pod uwagę.



W mockach:
#15 – The Ringer;
#18 – Tankathon;
#25 – Nbadraft.net


Saddiq Bay
Długo mój faworyt. Teraz trochę się to pozmieniało, ale na pewno się nie obrażę za ten wybór, zwłaszcza że gotowy na już, a takich nam trzeba. Idziemy przecież za rok na mistrza, right?
Dobry strzelec z dystansu, dziwisz się, gdy nie trafi. Przez wielu oceniany jako bardzo dobry obrońca, choć słyszałem też głosy, że jest po tej stronie przereklamowany (hipsterskie info – sztywny w biodrach). Popatrzcie na film niżej i oceńcie sami. Biodra lub obronę, co wolicie.
Błyskawicznej i szybkiej sypy za 3, choć sprzed klatki, nikt mu odmówić nie może. Podobnie niegłupiego zaangażowania - lepiej przecież czasem mądrze stać, niż głupio biegać.
Nie za dużo w nim atletyzmu, raczej Aminu niż Harkless. Inaczej jednak niż Aminu umie podać i to robi.



W mockach:
#19 – The Ringer;
#14 – Tankathon;
#23 – Nbadraft.net.

Patrick Williams
Dziecko jeszcze, ale Oshley takich lubi, więc kto wie, czy nie zapakuje go z 14-tką do zamrażarki, jak pierogi na przyszłotygodniowy obiad.
Atletyczny skrzydłowy z potencjałem. Zaangażowany, wysokie koszykarskie IQ, zarówno w ataku jak i w obronie, taki typowy gracz do Spurs. No może trochę za dużo atletyzmu jak na siermiężne ostrogi, hehehe…
Jeszcze niezbyt skuteczny z dystansu, ale osobiste na dobrym poziomie, więc to może przyjdzie z czasem. Trochę wolny na nogach (właśnie odkryłem jako takie tłumaczenie „laterall quickness” – fanfary!), więc elitarnym obrońcą raczej nie będzie, ale atletyzm i IQ pozwolą mu być po tej stronie na co najmniej dobrym poziomie.
Może skończyć w lidze jako mądra, broniąca i atletyczna czwórka z rzutem za 3, więc czego tu nie lubić. Może warto zainwestować i chwilę zaczekać.


W mockach:
#17 – The Ringer;
#28 – Tankathon;
#24 – Nbadraft.net

Aleksiej Pokusevski
Kolejny infant, tym razem znacznie mniej ogarnięty niż ten pierogowy wyżej. Za to talentu w białym licu sporo więcej.
7-footer, spytacie więc może skąd się wziął w naszym zestawieniu. Ano wziął się, bo biega jak sarenka, albo za przeproszeniem jak pieprzony jednorożec (Pozdro Kristaps!).
Gdyby więc nierzadkie braki w zaangażowaniu (czasem wydaje mu się, że ma metr osiemdziesiąt i nawet rąk nie podniesie do bloku), szalone pomysły w ofensywie a’la Jason Williams i BMI na poziomie minusowym, poszedłby na pewno w pierwszej dziesiątce.
Jest bowiem co lubić – kozłuje, trafia zza linii, widzi tam gdzie inni tylko ciemność i celnie tam właśnie podaje. Potencjalnie mega grajek.
Na pewno trzeba by na jego minuty w NBA trochę poczekać, a z powodu wątłej natury i niechłodnej głowy to wybór większego ryzyka niż Patrick Williams. Nagroda jednak za taki „zakład” potencjalnie sporo większa. Bardzo jestem ciekaw, czy wyjdzie z niego skrzyżowanie Jokica z Porzingisem, czy jednak Dragan Bender. Może warto zaryzykować z 14-tką, a gdyby jakimś cudem ostał się do drugiej rundy to trzeba sięgnąć do kieszeni po dudki i brać koniecznie.


W mockach:
#20 – The Ringer;
#17 – Tankathon;
#brak (Say whaaat? Chyba Was za rok nie wezmę tutaj!) – Nbadraft.net.

Dziękuję za uwagę i niech mi tylko w loterii nie wylosują TOP3, bo już i tak za dużo tu pro publico bono napisałem.

@Behemot

13 kwietnia 2020

NBA Play Off Bracket


Święta bez rodziny, czasu jakby więcej, więc proponujemy Wam inspirowaną NBA zabawę. Jednym z pomysłów rozważanych w kuluarach ligi na dogranie sezonu jest zorganizowanie turnieju a’la March Madness z udziałem wszystkich drużyn. Rozstawieniem byłaby obecna pozycja w tabeli - my założyliśmy, że bez podziału na konferencję, choć tu nie ma pewności. Jest oczywiście więcej rund niż zazwyczaj, więc zapewne pierwsze dwie rundy byłyby krótsze, może nawet do dwóch zwycięstw.
W takim układzie Portland w pierwszej rundzie trafia na Orlando, a w razie zwycięstwa gra z Milwaukee. Załączamy bracket i zapraszamy do zabawy. Wydrukujcie, przejdźcie przez bracket i dajcie znać co Wam wyszło i czy Blazers wygrali z Bucks ;P
Kto wie, może nawet uda się namówić co poniektórych na nagranie Radio Blazers w tym temacie.

@Behemot

PS: Pamiętajcie, że w I rundzie Bucks i Lakers mają wolny los, żeby Wam się drabinka nie pomieszała.


28 marca 2020

Top20 na 20-lecie


NBA, sport w ogóle , jak wiele innych-ważniejszych- dziedzin życia, na razie przegrywa z koronawirusem. Każdy  rekompensuje sobie brak codziennej dawki emocji. Jedni sięgają do bogatych archiwów League Passa , inni uciekają w zabawy, układając zestawienia najlepszych graczy, meczów, zagrań itp. Nie jestem jakimś szczególnie wielkim fanem rankingów, a tak po prawdzie, nie ekscytowały mnie nigdy, ale widać nieustępujący wirus, oddziałuje również na psychikę. Coś trzeba robić, żeby nie zwariować w świecie, w którym atrakcją staje  się rytualny wypad  do sklepu po spożywczy niezbędnik. Postanowiłem stworzyć swój top. Nie będę tak ambitny jak Dave Deckard z Blazersedge, który rzucił się na top100 Blazers wszech czasów. Przedstawię moich 20 ulubionych graczy Portland w ostatnim 20-leciu (sezony 2000/2001-2019/2020).
Zapraszam do dyskusji, krytyki i przedstawienia swojej listy (tutaj można przejrzeć wszystkie składy RipCity). Moja wygląda tak.

12 marca 2020

Sezon zawieszony, Rudy zarażony

Władze NBA w związku z pandemią koronawirusa zawiesiły do odwołania rozgrywki. 

11 marca 2020

8 marca 2020

Upadek

KINGS (28-35) @ BLAZERS (28-37) 123:111

Wczoraj Suns, dzisiaj Kings. Dwie druzgocące porażki i  playoffowe nadzieje Blazers sprowadzają się  do rozważań opartych wyłącznie na matematyce. Forma drużyny nie pozostawia złudzeń. W tym roku w Portland playoffów nie będzie.

7 marca 2020

Przegrana przyćmiła dobrą wiadomość o Józku


No wszystko przed tym meczem wyglądało dobrze. Przegrana Grizzlies i Spurs. Józek za tydzień wrócić do gry. Nie było dziś Aytona i Oubre. Nic tylko wygrać.

Początek meczu totalnie nieudany.  Strasznie słaba skuteczność. Wszystko odbijało się od obręczy i zawsze lądowało w rękach zawodników ze słonecznego Phoenix. Tak swoją drogą to o wiele bardziej agresywni są w tej kwestii rywale Blazers. Mówię tak ogólnie. Pewnie jednym z powodów takiej sytuacji jest brak wysokich zawodników w składzie, ale jakby jednak nie udało się awansować do play-off to upatrywalbym w tej kwestii główny tego powód.

Pierwsza kwarta to popis ich centra z Australii, który rzucił 19 pkt i do tego trafił 5/5 zza linii za 3 pkt. Tego raczej się nikt nie spodziewał. Blazersi rzucili łącznie tylko 3 pkt więcej od niego.

Druga kwarta to znowu popis ich chorwackiego odpowiednika naszego Mario czyli Dario. Znowu on grał jak z nut i przewaga wzrosła do ponad 20 punktów. Wtedy gdy na zegarze było już tylko 5 minut do zakończenia pierwszej połowy nagle byliśmy świadkami niesamowitego "run" naszej drużyny. 18:0 i znowu mecz zrobił się na styku. Uwielbiam koszykówkę za jej nieprzewidywalność. Na przerwę schodzimy jednak z wynikiem
58:67 dla Suns.

W trzeciej kwarcie uszkodziłem sobie swój telefon ponieważ poziom gry Blazers doprowadził mnie do furii. Dziś muszę jechać po nową szybkę ochronną, bo ta już się nie przyda. Dobrze, że ją miałem. Grali tragicznie i znowu zrobiło się nawet 26 pkt straty. Chwilkę później głównie dzięki Trent'owi, który po raz kolejny pokazuje jak dobrym jest obrońcą udaje się jakoś zmniejszyć tą stratę do 13 pkt.

Ostatnia część meczu znowu zaczęła się tak jak wszystkie poprzednie kwarty od tragedii a skończyła rozpaczliwym pościgiem. Może gdyby jeszcze było tak z 5 minut więcej w tym meczu do rozegrania to byśmy ich dogonili. Szalone "trójki" Damiana nic nie dały.

Reasumując uważam, że przegraliśmy to spotkanie, bo mecz życia zagrał Baynes. Rzucił 37 punktów miał 16 zbiórek i 9 razy trafił za 3 pkt. Myślę, że nikt w sztabie szkoleniowym nie brał tego pod uwagę i ten element totalnie zaskoczył i rozbroił nasz zespół. Do tego strasznie nierówna gra. Serie raz w jedną raz w drugą stronę. Generalnie szalony mecz i ja już nie wiem czy jest jakaś szansa na uratowanie sezonu. Chyba czas zacząć się modlić.

Pewnie słyszeliście, że wirus jest już w Oregonie. Coś czuję, że ten sezon może zostać skrócony, bo skoro wszędzie odwołuje się imprezy sportowe to w Stanach też za chwilę może być podobna sytuacja.