26 października 2020

Kto z wolnej agentury?


Myślałem nad bardziej poważnym tytułem. Wiecie, takim rodem z przewodu doktorskiego, pracy magisterskiej, no w najgorszym razie licencjatu. Na przykład: „Wachlarz możliwości wolnej agentury w ramach mid level i bi-annual exception z podziałem na pozycje z perspektywy generalnego menadżera drużyny piłki koszykowej z północnego zachodu Stanów Zjednoczonych.” Działoby się, prawda?

Ale niestety. Naczelny po lekturze zgłosił, że stopień przenikliwości zdecydowanie za niski, praca niezbindowana, kartki latają po pokoju, a i literówki występują, więc on sam wymyśli adekwatny tytuł. Jest więc jak jest. Tyle tytułem wstępu, dalej będzie już nieco krócej.

Kogo więc Blazers mogą podpisać we free agency? Pomijam scenariusze sign&trade, bo to dotyczyć by mogło w zasadzie tylko Whiteside’a, a z kilku powodów, na które szkoda strzępić języka jest to bardzo mało prawdopodobne.

Na początek dla porządku:

– kto z szerokiej rotacji nie jest podpisany na przyszły rok?

Hassan, Melo, Gabriel (zastrzeżony). Reszta pod kontraktami lub z opcją zawodnika, którą wykorzysta szybciej niż ja płyn do dezynfekcji po wizycie w sklepie spożywczym (siema Mario!). W teorii jeszcze Ariza, gdyby Blazers nie podjęli jego kontraktu - mało prawdopodobne, bo i tak niewiele to zmieni w kwestii możliwości poniżej salary cap, a akurat on może się przydać tak na boisku, jak i do wymiany w połowie sezonu.

- co jest do wykorzystania? 

MLE (około 9 mln), BAE (3,6 mln), minima dla weteranów (ile chcecie) i to by było  tyle. Jest jeszcze podobno szansa na wykorzystanie tzw. TPE (trade player exception), ale jak to uczynić to już rzeczywiście przewód doktorski, a i w czasach oszczędności raczej nie do pomyślenia.

- jakie są potrzeby?

To ocenne, ale broniąca (i najlepiej rzucająca) trójka lub czwórka (najlepiej pakiet) – w obu wypadkach przynajmniej formatu bieda-pierwszej piątki, rezerwowy rozgrywający i center na głęboką rezerwę.

Przejrzałem listę wolnych agentów, skonfrontowałem z „testem oka” i opiniami mądrzejszych ode mnie i wyszła mi taka oto lista. Nie dzielę na pozycje (zakładam, że każdy tutaj wie kto jest kto), układam za to wg jakości i co za tym idzie możliwości finansowych. Lista nie zawiera zatem graczy najlepszych, ani tych pod kontraktami. Nie mówimy więc tym razem o wymianach, nie marzymy o Jerianie Grancie, Fredzie Van Fleet, ani tym bardziej AD. Nie opisuje też powodów, dla których ten czy inny delikwent się tu znalazł i dlaczego pasuje do Blazers. Jak macie ochotę, wypowiedzcie się w komentarzach, ta wrażliwsza część waszej natury na pewno doceni ten wkład, zwłaszcza jeśli ktoś odpowie. Pomijam też draft, jako byt słabo uchwytny i niewiadomy, coś na kształt neutrino lub jeszcze gorzej aksjonu, choć on oczywiście może nieco pozmieniać percepcję. Kolejność mniej więcej odzwierciedla moje preferencje. Mieszam tam pozycjami, ale tak trzeba na to patrzeć, bo wszystko determinują finanse. W braku chęci podpisu pod cyrografem Blazersbuba u ludzi z pierwszego tieru otwierają się możliwości podpisania większej ilości graczy z kolejnych tierów, bo będą odpowiednio tańsi.

Tier 1 - pełne MLE lub jego przeważająca część

Jae Crowder, JaMychal Green, Marcus Morris (to ten lepsiejszy, czyli z LAC), Serge Ibaka;

Tier 2 – istotna część MLE

Moe Harkless, Jeff Green, DJ Augustin, Nerlens Noel.

Tier 3 – BAE (lub jako uzupełnienie do kogoś lepszego w ramach MLE)

Chris Dunn, Harry Giles, Melo, Rondae Hollis Jefferson, Willy Hernangomez, John Henson;

Tier 4 - Minimum dla weterana

Melo! Trochę żartuję, bo pewnie spakowałby się w 5 minut po takiej propozycji. A tak zupełnie na serio to Evan Turner lub Jahill Okafor. Można też spróbować znów reanimować karierę Eda Davisa. W tym wszystkim dobrze byłoby gdzieś jeszcze zmieścić Weynena Gabriela, bo świetnie się zapowiada, ale przy nim chyba można przekroczyć salary cap przy użyciu tzw. non-bird rights (sprostujcie proszę jeśli bredzę).

Dajcie znać jak to widzicie. Kogo pominąłem, a gdzie bredzę jak zając po aperolu.

@Behemot

31 sierpnia 2020

Co dalej z Blazers ?


Blazers  zakończyli pełny przeciwności sezon 2019-2020. Tradycyjnie, bez wielkiej zwłoki, próbujemy ocenić wyniki drużyny i spoglądamy w przyszłość organizacji. Pięć kwestii  i cztery spojrzenia na koszykarską rzeczywistość Portland. Czytajcie i dyskutujcie. 


1. Czy Terry Stotts powinien zostać zwolniony?

Andrzej Tropaczyński: Uważam, że miniony sezon nie może być na poważnie brany pod uwagę w dyskusji nad zwolnieniem Stottsa. Jeżeli chciałeś go wymienić po zeszłym sezonie to rozumiem, że możesz chcieć nadal. Ale jeśli to 19/20 ma być Twoim argumentem to lepiej daj spokój. Zespół nie grał w pełnym składzie nawet przez 5 minut, przez większość sezonu grał bez 3 starterów. W bańce zrobili więcej niż można było oczekiwać. Fivefortyeight.com dawało im jakieś 10% szans na awans do play off, a jednak dali radę. I to pomimo konieczności formowania zabawnych line’upów z dwoma wieżami, sporych minut dla Mario Hezonji lub wyciśnięcia wszystkiego co do zaoferowania ma tak powszechnie znane commodity w NBA, jak Weynen Gabriel. Ten awans to zasługa również trenera. Czasem, gdy czytam nasze forum to mam wrażenie, że gdy wygrywają to zasługa graczy, a jak przegrywają to wina trenera. To tak nie działa.
 
Adam Piotrowski: Tak jak pisałem na twitterze, uważam Stottsa za dobrego trenera, ale trenera, który ma wiele wad i wady te najbardziej uwidaczniają się w playoffach. Na korzyść Stottsa działa nadal zeszłoroczny run w playoffach, dobre relacje z liderami zespołu i Olsheyem, oraz fakt, że przez większość sezonu miał do dyspozycji okrojony skład, dlatego nie widzę wielkich szans na zwolnienie, chociaż osobiście uważam, że przyszedł czas na zmiany i danie szansy komuś ze świeżym spojrzeniem (David Vanterpool?)  

Piotr Sitarz: Nie powinien. Biorąc pod uwagi trudy sezonu i urazy najważniejszych graczy sięgające jeszcze początku 2019 roku, Terry Stotts wykonał optymalną pracę. Przez jaki czas ten zespół był w pełni zdrów? Niecałe dwa tygodnie w sierpniu? Stotts nie zasłużył na zwolnienie z powodu wyniku. Natomiast wciąż myślę o tym, czy kontynuacja znanej od lat formuły ma więcej sensu niż wprowadzenie pewnych zmian. Czy Blazers będą na tyle zmotywowani, żeby ponownie uwierzyć w niemal identyczny projekt pod przywództwem tego samego trenera? Czy ci ludzie nie są sobą zmęczeni? Czy ta grupa graczy z tym trenerem może grać lepiej i inaczej? Może trzeba pewne rzeczy odświeżyć? A gdzie teoretycznie najłatwiej? No na ławce, na której być może siedzi nowy Nick Nurse. Chcielibyście Nicka Nurse’a w Portland? Ja tak.

pdxpl: To dobry trener. Dobry , nie wybitny. Siedmiokrotnie wprowadzał Blazers do playoffów, robiąc wyniki ponad stan. Źle zbilansowana ekipa, łamana rok w rok przez kontuzje ważnych graczy, wbrew glosom ekspertów, utrzymywała się w czołówce ligi . Tego Stottsowi nikt nie zabierze. Z drugiej strony 8 lat to bardzo dużo. Dłużej w jednym miejscu pracują tylko Popovich, Spoelstra, Carlisle, specjaliści lepsi od Stottsa. Zmiana, spróbowania kogoś ze świeżym spojrzeniem jest  uzasadniona. Najlepiej gdyby znalazł się kandydat z młodszego pokolenia , więc bardziej np. Wanterpool/ Tibbetts niż dobrze zapamiętany w Portland Nate McMillan. Jestem za zmianą, ale jeśli to się nie stanie, nie będę zawiedziony, bo to nie trener jest problemem Blazers, nie trener, który od lat jest gwarancją przyzwoitej koszykówki i playoffowych emocji. Poza tym "lepsze jest wrogiem dobrego"

 
2.  Jak oceniasz miniony sezon? Co było dobre, co negatywne?
 
Andrzej Tropaczyński: Sezon był na pewno słodko-gorzki. Najpierw drapanie się w głowę nad składem, potem żałoba i wyżywanie się na najbliższych po kontuzjach Collinsa i Hooda, iskierka nadziei po dojściu Melo i gry powyżej oczekiwań (moich, czyli niskich) Hassana Whiteside’a, znów mogiła i pożegnanie nadziei na play off, a na koniec zwrot akcji, niespodziewana nowa szansa na post-season i wykorzystanie jej jeśli nie w 100 to w 90%. Na plus na pewno, że Nurkic po kontuzji nadaje się do gry i to jeszcze lepszej niż przed kontuzją i że w Garym Trencie mamy gracza, który może dać solidne wsparcie w anno domini 21 przez długie minuty (choć mam nadzieję, że nie będzie to z konieczności gra w pierwszej piątce). Objawił się też Archanioł z Sudanu i coś mi mówi, że zostanie z nami na długo.
 
Adam Piotrowski: Co było dobre?
- Najlepszy sezon w karierze Dame'a, kosmiczne serie meczów przed All-Star Game i w Orlando, które na długo pozostaną w pamięci kibiców Blazers.
- Gary Trent Jr.
- Powrót Nurkicia
Co było złe?
- plaga kontuzji
- nietrafione ruchy przed sezonem
 
Piotr Sitarz: Ten sezon nie był udany. Pamiętajmy o tym, co działo się od października do marca. Gdyby świat funkcjonował według pewnej ogólnie przyjętej skali normalności, mówilibyśmy dzisiaj o nowych Blazers, a na pewno o Blazers, którzy nie zagrali w playoffach, o Blazers z innymi koszykarzami w składzie, o Blazers między kontynuacją, a przebudową. Na pewno nie byłoby porażki 1-4 z Lakers w pierwszej rundzie, która moim zdaniem powinna mieć znaczenie dla osób podejmujących decyzje, ze względu na dwie ważne rzeczy: to jak wyglądała gra Blazers bez Lillarda i bez Lillarda na piłce – ja tutaj nie zobaczyłem postępu. Należy jednak docenić plusy: Gary Trent Jr, motywacja w Orlando, Lillard grający na poziomie najlepszego gracza w lidze, zaliczający świetne serie zimą i późnym latem, pozytywny powrót Nurkicia, który musi popracować nad kondycją, nawet Carmelo Anthony będzie kojarzył się raczej dobrze niż źle. Ale w zestawieniu z poprzednim sezonem i występem w Finałach Konferencji Zachodniej – nie było dobrze. Chociaż z drugiej strony: awans do WCF wydarzył się rok po fatalnej serii z Pelicans.
 
pdxpl Złe były kontuzje, znów niweczące ambitne plany. Martwi zwłaszcza sytuacja z Zachem Collinsem. Najpierw bark, teraz stopa. Z gracza, który ma wszelkie dane , aby stać się rozwiązaniem po obu stronach parkietu, zmierza niebezpiecznie w kierunku przygnębiającej galerii graczy Portland, których kariery złamane zostały przez słabe zdrowie. Zegar zaczął tykać, czwarty sezon #10 draftu 2017 będzie kluczowy. Pozytywy to na pewno szybki powrót do formy Nurkicia, właściwie , pomijając braki kondycyjne, grał lepiej niż przed kontuzją. Wygląda jakby Blazers mieli już trzech graczy w top35 ligi. Znakomity był też, całkiem nieoczekiwanie, Gary Trent. Rzut miał już w NCAA, w 19-20 pokazał to również na parkietach NBA, dołożył do tego całkiem obiecującą obronę na obwodzie i w końcu Blazers zyskali dość pewną broń z ławki. Wyróżnienie dla Wenyena Gabriela, który wygląda na późnorozwojowca. Niewydraftowany, nieumiejętnie zagospodarowany w Sacramento ( bez zaskoczenia) , nagle w Portland pokazał się jako zalążek nowoczesnego, atletycznego wysokiego z dobrą obroną i całkiem niezłym rzutem z dystansu.
 
 
3.  Który z graczy poza big3 powinien być koniecznie zatrzymany, a z którym najlepiej byłoby się pożegnać?
 
Andrzej Tropaczyński: Abstrahując od tego komu kontrakt się już skończył, a komu nie, to nie widzę specjalnie miejsca w składzie dla Whiteside’a, nawet za niewielkie pieniądze. Ucieszyłbym się też, gdyby Mario nie podjął swojej opcji gracza. Tu nie chodzi nawet o umiejętności obu Panów, ale bardziej o nastawienie, o ich mowę ciała, o tę chimeryczność i specyficzne ego, które akurat u nich nie buduje, a wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że ogranicza wartość, którą mogliby dać zespołowi. Obaj są przekonani, że mogą być kimś więcej na boisku niż pozwalają im na to umiejętności, a to nigdy nie jest dobra mieszanka. Jest to też opinia osobista, stracę sporo mniej nerwów przed telewizorem, gdy obu Panów nie będzie już w Red&Black. Co do drugiej części pytania (kto musi zostać), to nie widzę takiego gracza. Oczywiście taki Trent Jr. jest super, ale potrafię sobie wyobrazić wymianę, w której dostajemy za niego gracza na SF o podobnych umiejętnościach. Gdyby np. nieco wyższy Dillion Brooks był dostępny to byłbym skłonny się z Grizzlies zamienić. Trent to SG i jest super, ale Blazers brakuje SF i PF. Melo za Biannual Exception (jakieś 3,6 mln bodajże) byłby ok, Collins pewnie zostanie, ale też nie widzę powodów żeby nim nie handlować, np. za Aarona Gordona, bo nie wiem czy jest Oregonie znachor, który jest w stanie Zacha trwale poskładać. Hell, nawet dwóch z tej BIG3 nie jest dla mnie nietykalnych. 
 
Adam PiotrowskiNadal uważam, że na ten moment wszyscy 'młodzi' (Trent, Collins, Little, Simons) powinni zostać, chociaż nie za wszelką cenę, zmieniła się też wśród nich hierarchia, Gary Trent z zawodnika zamykającego rotacje, stał się kluczowym elementem drużyny. Wenyen Gabriel miał przebłyski talentu, ale osobiście byłem większym fanem Skala. Hood powinien zostać, to samo z Melo (jeśli zaakceptuje mniejszą rolę)
Zawodnicy, z którymi najlepiej byłoby się pożegnać?: Whiteside i Hezonja
 
Piotr Sitarz: Koniecznie zatrzymałbym Wenyena Gabriela. Ma 23 lata, powinien być ekstremalnie tani, jest dobrym graczem na 11-12 miejsce w rotacji, który moim zdaniem czuje grę: a to ułatwia postęp. Natomiast pożegnałbym się z Hassanem Whitesidem, z Mario Hezonją i z Trevorem Arizą, który na szczęście nie ma zagwarantowanych aż 12 milionów dolarów w całości. A co do Carmelo? Za 2-3 miliony dolarów? Jeśli nie będzie możliwości sprowadzenia lepszego gracza na jego pozycję, no to nie widzę innej możliwości niż przedłużenie na podobnych warunkach.
 
pdxpl: Na pewno wspomniani wyżej  Trent i  Gabriel. Absolutnie nie rezygnowałbym  z lekko rozczarowującego Simonsa. Melo chce zostać, przy zachowaniu zdrowych realiów finansowych jako opcja z ławki, mentor dla młodzieży byłby rozumnym rozwiązaniem, przychylibym się do jego próśb.  Natomiast nie upierałbym się przy Arizie. To co prawda zawodnik z pozycji słabo obsadzonej w Portland, ale jeśli znajdzie się chętny na spadającą umowę, to wielkiego żalu po tej stracie nie będzie
 
 
4.  Co trzeba zrobić w drafcie: handlować wyborem, brać najlepszego dostępnego gracza, szukać raczej skrzydłowego lub back-upu dla Lillarda?
 
Andrzej Tropaczyński: Zależy od sytuacji. Kto będzie dostępny z 16, kto będzie dostępny w wymianach (również ze strony Blazers), dlatego bardzo trudno już teraz odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Absolutnie tego pick’u nie należy traktować jako świętość, choć #16 to dobre miejsce w tym drafcie, podobnie jak druga runda. Dopuszczam więc wszelkie scenariusze, nawet trade up, gdyby np. taki Devin Vassel ześlizgnął się wystarczająco daleko, że byłby osiągalny z jakimś cukiereczkiem do szesnastki. Do składu takiego jaki jest na tu i teraz brałbym kogoś z kręgu: (wykreślam tych „na pewno” niedostępnych patrząc na mocki): Aaron Nesmith, Saddiq Bey, Aleksej Pokusevski, Patrick Williams, Josh Green, Kira Lewis, chyba właśnie w takiej kolejności. Czyli mix fitu i BPA. Znając Oshley’a w pierwszej rundzie może nie trafić (RJ Hamtpon?), ale w drugiej na pewno będzie jakiś kozak ;)
 
Adam Piotrowski: Tutaj jestem otwarty na wszystkie opcje. Chociaż tegoroczny draft jest uważany za słaby, jest wielu zawodników, których widziałbym w Blazers, jeśli zachowamy pick: Aaron Nesmith, Patrick Williams, Saddiq Bey, Jalen Smith, Kira Lewis Jr, Cole Anthony, Pokusevski, Precious Achiuwa, Jaden McDaniels plus kilku, którzy raczej na pewno pójdą w loterii.
 
Piotr Sitarz: Biorąc pod uwagę fakt, że mało która organizacja NBA szkoli młodych graczy tak dobrze, jak Blazers, jest tutaj olbrzymie pole manewru i zastanawiam czy zamiast wyboru możliwie najlepszego gracza na teraz, powinien zostać wybrany zawodnik z największym potencjałem mimo pewnych wad, ale wad do skorygowania. Czy brać skrzydłowego czy guarda? Raczej trójka, trójko-czwórka. Myślę, że Blazers nie potrzebują młodego, niedoświadczonego backupu dla Lillarda. Nie skreślałbym tak łatwo Anfernee Simonsa – to dopiero 21-latek, który musi pracować nad swoją grą. Już w tym roku zanotował mikro-postęp. W przyszłym będzie lepszym graczem. C.J. McCollum też nie miał udanego drugiego sezonu. A w trzecim został MIP ligi.
 
pdxpl: Po wstępnym rekonesansie, mam w tym drafcie swoich ulubieńców. Jest nadzieja , że Patrick Williams i Saddiq Bey ostaną się do #16 wyboru. Obaj mogą stanowić brakujące ogniwo w rotacji na pozycji niskiego skrzydłowego, wyglądają na graczy bardziej komplementarnych niż Nassir Little. Nie zdziwiłbym się, jeśli Olshey sięgnąłby po Kirę Lewisa czy RJ Hamptona, którzy mógłby prowadzić grę za plecami Lillarda, czy swoim zwyczajem poszedł we freaka z upside'em i siegnął po 7 stóp Alekseja Pokusevskiego.
 

5. Czy w 2020-21 Blazers moga byc lepsza drużyną? 
 
Andrzej Tropaczyński: Injuries aside, Blazers NA PEWNO będą lepszą drużyną w sezonie 20/21. A raczej po prostu w sezonie 21, bo przed Nowym Rokiem przecież nie zaczną. Ten sezon był fatalny pod względem kontuzji i samo to powinno o tym zdecydować. Są też plusy dodatnie w postaci Trenta, Gabriela i Arizy, więc nawet jeśli pociąg z tymi wyczekiwanymi PF i SF „z prawdziwego zdarzenia” (a nie z odzysku lub poza pozycją) miałby nie dojechać to ten zespół i tak będzie lepszy. Nie da się tego chyba spieprzyć, prawda Panie Oshley?

Adam PiotrowskiW sezonie 17/18 i 18/19 byliśmy w TOP3 zachodu, jeśli zdrowie dopisze, wierzę, że TOP4 jest jak najbardziej w zasięgu. 

Piotr Sitarz: Oczywiście. Są tylko trzy scenariusze, w których będzie inaczej: katastroficzne wydarzenia na świecie skutkujące odwołaniem sezonu, poważne kontuzje albo przebudowa zespołu – co byłoby idiotyzmem, biorąc pod uwagę fakt, że Damian Lillard jest w prime-time

pdxplMogą, to doświadczona ekipa z mocnym , rozumnym fundamentem Lillard-McCollum-Nurkić, obudowanym talentem Trenta, Simonsa i zdrowego Collinsa. Potrzeba dwóch , trzech graczy najlepiej skrzydłowych oraz rozgrywającego, a także kilku miesięcy z rzędu bez kontuzji.







30 sierpnia 2020

Koniec


Najpierw bojkot, a w sobotę popołudniu dotarła do Polski wieść o śmierci  53-letniego Clifforda Robinsona. Kersey, Duckworth, i  teraz odchodzi kolejny gracz ze składu , którym zachwycaliśmy się na początku lat 90-tych. Postać, która przyciągnęła do kibicowania Blazers zapewne niejednego z nas. Prekursor gry w opasce na głowie (nikt później nie wyglądał w niej tak dobrze jak Uncle Cliffy), silny skrzydłowy z rzutem za trzy,  archetyp gracza, którego od lat szukają Blazers. Finalista NBA w 1990 i 1992, uczestnik meczu gwiazd-1994, w roku 1993 najlepszy rezerwowy NBA. Wielki orędownik legalizacji medycznej marihuany. Znakomity sportowiec, świetny człowiek.

25 sierpnia 2020

Dogorywanie

LAKERS @ BLAZERS 135:115 (3-1)


Lakers nie epatowali w tej serii skutecznym atakiem. aż do dzisiaj. Trafili Blazers siedemnastoma trójkami,  do celu dochodził ich co drugi rzut.  Zaczęli od 15:0  i niszczyli Portland metodycznie, załatwiając kwestie wygranej  już po 24 minutch. W Rip City od strony sportowej próżnia maskowana frustracją, złością i pretensjami do sędziów. McCollum, Anthony i Jim Moran dostali po techniku. 

Blazers słabną z każdym meczem , dzisiaj zostali znokautowani, przegrywają  1-3, nie ma większych nadziei na odwrócenie losów  tej serii, teraz najważniejsze jest zdrowie Lillarda, który w trzeciej kwarcie zszedł z kontuzją prawego kolana

Pierwsze badanie MRI dało niejednoznaczny wynik. Wieczorem polskiego czasu powinny być znane wyniku powtórzonego badania.  Dla organizacji to znacznie ważniejsze niż wynik meczu nr 5. Losy tej nierównej serii wydaja się być przesądzone. Lakers graja coraz lepiej, łapią rytm, w Portland za to atrofia, nikt nie wie albo nie chce powiedzieć co się dzieje. Terry Stotts po dzisiejszym blamażu

Nie wiem , co się stało[...] Nie sadzę, aby był to brak chęci. Po prostu czasami tak się dzieje. Nie sądzę, że wyszliśmy ze słabą koncentracją, że wyszliśmy bez energii

Bardziej konkretny był CJ McCollum

Dostaliśmy po dupie. Robili , co chcieli w kontrataku. Ich role playerzy trafiali za trzy. AD robił , co chciał. LeBron  był 10 na 12, więc powiedziałbym , że z powodzeniem realizowali swoje  założenia.

I Stotts, i McCollum mają odbyć przed środowym meczem osobiste  spotkania z resztą drużyny. Nurkić  zaznacza, że muszą zapomnieć o tym , co się wydarzyło do tej pory i skupić się na kolejnym meczu, który muszą wygrać. Dobrze byłoby powalczyć, nie oddać tej serii Lakers tak łatwo, ale w tym momencie liczy się tylko  stan zdrowia Lillarda.

23 sierpnia 2020

Nie wierzę w dwie wieże

LAKERS @ BLAZERS 116:108 (2:1)

Pierwsza zła informacja dla kibiców Portland TrailBlazers przyszła jeszcze przed meczem.

21 sierpnia 2020

Powrót Lakers

BLAZERS @ LAKERS (1-1) 88:111

Pełna dominacja Los Angeles. Anthony Davis niszczył Blazers od pierwszej minuty. Nie potrzebny był mu nawet jakość szczególnie  LeBron James-10 punktów, wystarczył KCP z 4/6 zza łuku.  Blazers odpowiedzieli niczym. Nie było skuteczności, nie było obrony, nie siedziały nawet osobiste-75%. Najpewniejszy sposób na odrobienie strat- rzuty za trzy punkty, tym razem okazał się zupełnie przeciwskuteczny. Lillard z McCollumem trafili tylko 2 z  12 prób. Było tak beznadziejnie, że czwartą kwartę, często zachowawczy  w tych kwestiach, Terry Stotts zagrał rezerwami. 

Lakers wrócili, nie zagrali wyjątkowo dobrego meczu, ale na pewno odzyskali pewność siebie i przekonanie, że pierwszy mecz był incydentem. Teraz to Blazers muszą się odbudować, po zdecydowanie najgorszym występie w Orlando. Miejmy nadzieję, że to był ten klasyczny "słabszy dzień" w turnieju. 

Najważniejszą informacją tego  złego wieczoru, jest ta  o  kontuzji palca wskazującego lewej dłoni Lillarda. Na szczęście nie jest to nic poważnego

Nienadzwyczajni Lakers skopali Portland tyłki, ale to tylko jeden mecz, jak wyraził się po spotkaniu Lillard. Stotts przekonany jest, że  w meczu nr 3 wypadną lepiej i wrócą do swojego poziomu.
Sprawdzian tych słów, w niedzielę o 02.30. Go Blazers!!!

19 sierpnia 2020

Blazers wykorzystują słabości Lakers

LAKERS @ BLAZERS (0-1) 93:100

Właściwie odbyło się bez zaskoczeń. Jeszcze raz Blazers szybko zbudowali przewagę, prowadząc  nawet 16 punktami. Jusuf Nurkić w 10 minut miał 10 punktów i tyle samo zbiórek. Lakers wyglądali na przypadkowo skrzykniętą grupę kolesi w turnieju street balla. Lał ich nawet Wenyen Gabriel. Ale i tym razem drugie ustawienie Stottsa , to bez odpoczywającego Lillarda, nie ustało. Lakers na drugą połowę wychodzili z nic nieznaczącą jednopunktowa stratą.