24 lutego 2020

Nie poddają się

Pistons [19-40] @ Blazers [26-32] 104:107

No dobra jakoś się udało. Krystian był bardzo blisko triple-double. Melo robił co się da. Widać jak bardzo im zależy na tych play-off.

Początek meczu idealny. Wszystko ładnie siedzi, gierka się klei, 40 punkcików wpada w pierwszej kwarcie nawet nie wiadomo kiedy. Damon, gość specjalny opowiada luźne historyjki z czasów jak grał w Portland. Jest wesoło, ludzie piją piwerko. Zapowiada się pogrom.

Jednakże tak jak na przedostatnim meczu z Pelikanami u nich nagle wszystko się sypie. Gdy odpoczywa Krystian i Hassan i nagle wszystko wygląda źle. Totalna indolencja rzutowa, brak obrony i w ciągu 7 minut remis!?!?

Zawsze lubiłem koszykówkę za to, że w ciągu kilku sekund można odwrócić losy meczu, np Tracy i jego znane wszystkim 35 sekund, które wystarczyło do odwrócenia wyniku meczu już przegranego z SAS.
W tym roku moi ukochani Blazersi grają niczym moja znienawidzona z podstawówki sinusoida. Nie ma równowagi. Nie ma pewnych zmian. Zawodnicy drugo- lub trzeciorzędni nie są w stanie w niczym pomóc, gdy zespołowi nie idzie. Bardzo liczyłem na Mario, który w zeszłym roku był bardzo stabilny w Knicks. Teraz gra koszmarnie. Simons nie wnosi nic nadzwyczajnego. Trent miał chwilowy przebłysk, ale jakoś tak instynktownie nie wierzę za bardzo w niego.

Dobra nie ważne. Gra zaczyna się od zera. Tak właściwie od -9, bo tyle w plecy byli Blazersi na 8 minut przed końcem. Dwa przechwyty Trevora, który nota bene miał dziś koszmarny dzień dały nam małego kopa. Do tego znowu Hassan, który już publicznie mówi, że celuje w nagrodę Obrońcy Roku, blokuje Rose'a i punkt po punkcie odrabiają wszystko i cudem jakimś wygrywają. Rekord sezonu Carmelo (32 pkt.) i prawie Triple-double Krystiana dało nam znowu odrobinę szczęścia w nieszczęściu.

Niech już wróci ten nasz Bośniak i Damianek. Niech coś się dzieje pozytywnego. Niech awansują.

22 lutego 2020

Z Lillardem czy bez

PELICANS (24-32) @ BLAZERS (25-32) 128:115
Jeszcze jedno lanie. Nie są Pelicans łatwi dla Blazers, no nie są. Był w Nowym Orleanie Davis, teraz mają Williamsona.  Nie zmienia się jedno- Portland, z Lillardem czy bez, dostaje łomot. Pamiętamy sweep w playoffach 2018, dzisiejsza bezdyskusyjna porażka zakończyła rywalizację obu ekip w bieżącym sezonie na znów dojmującym 0:4.

14 lutego 2020

Nocny spacer, mecz w Portland i aukcja


W NBA przerwa związana z ASG, zagadnienia czysto koszykarskie spadają na dalszy plan, korzystając z okazji zamieszczamy relację @Lucero z kolejnego już wypadu do USA. Oto zapis jego wrażeń z Portland i Moda Center. Jeśli chcecie otrzymać coś prosto z Portland, a przy okazji komuś pomóc doczytajcie ten post do samego końca.

13 lutego 2020

RIP SEASON

BLAZERS (25-31) @ GRIZZLIES (28-26) 104:111

Ostatnie dwa mecze przed weekendem gwiazd zweryfikowały ostatnie mrzonki o ratowaniu sezonu, które zagościły w bardziej naiwnych sercach kibiców po lepszym okresie noworocznym. 

12 lutego 2020

Totalna masakra piłą mechaniczną


Nigdy nie byłem fanem zespołów, które grają w stylu Run&Gun. Kiedyś grało tak Phoenix. Dziś Pelikany. Wprawdzie są drugie w lidze pod względem ilości meczów ze zdobyczą powyżej 120 punktów, ale nie przekłada się to jakoś na miejsce w tabeli. Takie granie na swoje plusy i minusy. Narzuca się w ten sposób swój styl gry. Przeciwnik, który zazwyczaj nie gra szybko i nie oddaje rzutów w 10 sekundzie akcji zaczyna grać tak samo i często rozwala to całą koncepcję gry. Dziś chyba tak było.

Wprawdzie pierwsza kwarta była całkowicie pod dyktando Blazers i wydawało się, że bez problemów powinniśmy to wygrać to jednak styl gry nie był jakiś wybitny i miałem wrażenie, że wynik na tablicy to był tylko i wyłącznie efekt tego, że nam siedzi a im nie. Może nie jest to jakaś górnolotna myśl, ale po prostu bałem się, że za chwilę może być na odwrót. No i niestety się doczekałem.

Druga kwarta już na minus i w połowie meczu praktycznie równo. Niepokojące są dla mnie wciąż te airball'e Melo. Może to tylko chwilowe, bo w sumie coś tam narzucał dzisiaj i z 18 punktami był trzecim strzelcem. Bardzo dobrze kryty był dziś Damian i musiał na prawdę się namęczyć żeby cokolwiek rzucić. Holiday jest na prawdę dobry. Aż trudno uwierzyć, że chcieli go sprzedać parę dni temu. Pelikany grały dziś bez swojego najlepszego strzelca w tym sezonie czyli Ingrama, ale nie odbiło się to w żaden sposób na ich grze. Pałeczkę lidera przejął Zion ustanawiając swój rekord kariery (31 pkt.), ale tak na prawdę to JJ był dziś bohaterem Pelikanów. Wystrzelił kilka razy w 3 kwarcie i to głównie dzięki niemu seria 22:5 ustawiła ten mecz na dobre. Końcówka to już walenie głową w mur. Nikomu nic nie siedziało. W przeciwieństwie do poprzedniego meczu gdzie punktowało 6 zawodników dziś prawie wszyscy rzucili coś do gara. Nawet mój ulubieniec Moses trafił osobistego. Ekstra! Rekord sezonu Archanioła Gabriela. Super.

Generalnie bardzo słaby mecz. Duży wynik, duża porażka i coraz bardziej oddala się wizja play-off.

Doncic mówił jakiś czas temu, że w NBA się nie broni. Liczy się tylko atak. Może coś w tym jest bo wyniki meczów są bardzo wysokie. Dziś Blazersi zagrali słabo a i tak rzucili prawie 120 pkt. Sam już nie wiem co lepsze. Czy mecze walki i dobrej defensywy czy radosny basket.

10 lutego 2020

Pokora Trevora

HEAT (34-18) @ BLAZERS (25-29) 109:115

Po szeroko kontestowanym meczu w Salt Lake City, Blazers pozbierali się na mecz z Heat, czyli konfrontację z wieloma podtekstami.

Portland nocą

Portland nocą 9 lutego 2020 w dniu meczu z Miami Heat i rozdania Oscarów

Sytuacja dojrzała do radykalnych rozwiązań. Polska społeczność kibiców TrailBlazers wysłała swojego specjalnego wysłannika z misją zawierającą konkretne zadania.