1 stycznia 2014

Nie znam się, ale... odc. VII


 Nieoczekiwanie (raczej) miły koniec 2013 roku



Po dłuższej przerwie, spowodowanej brakiem motywacji, wracam. Zwycięstwa, zwłaszcza seryjne, to nie jest dla mojego kontradykcyjnego umysłu dobra inspiracja do pisania. Jak ja zazdroszczę fanom NYK, ileż oni mają tematów do opisywania. Jest się na kim wyżyć. A tu raptem siedem porażek w sezonie...
I kiedy zdarza się już cierpka, gorzka porażka jak ta z Pelicans kiedy można ponarzekać na Lillarda, który nigdy nie będzie dobrym kreatorem gry ( z zazdrością patrzyłem na J. Holiday'a) albo stracić nadzieję, że Aldridge kiedykolwiek stanie się najlepszym PF tej ligi,  bo przecież gołym okiem można dostrzec, że przyszłość należeć będzie do A. Daviesa, to  przychodzi sylwestrowy wieczór i... następuje bardzo, bardzo nieoczekiwany koniec roku. Zwycięstwo w rozwrzeszczanej hali  w Oklahoma City i to w back-2-back. A przecież po przykrej porażce z Pelicans, mało atrakcyjnej perspektywie spędzenia sylwestrowego wieczoru gdzieś na środkowym-zachodzie nie mogliśmy wymagać od Blazers cudów. Przegrana dałaby się łatwo usprawiedliwić. I pierwsza połowa meczu zdawała się potwierdzać wszystkie te obawy.
Szalejący Durant (18 pkt w 1 kwarcie!) pomiędzy uśpionymi Blazers zwiastował nieuchronny blow-out. 12 punktów straty do przerwy i... "znikąd pomocy" mógłby rzec Aldridge- jedyny, który dotrzymywał kroku Thunder. Tymczasem po przerwie wszystko stanęło na głowie. Zrobił się bałagan wg planu Blazers. Batum zaczął próbować kryć Duranta, tak że ten w czwartej kwarcie rzucił ze 2 pkt, nie trafiając przy tym kluczowej dobitki, która prawdopodobnie okazałaby się game-winnerem. Blazers w decydujących momentach zaczęło wychodzić to wszystko, co w pierwszej połowie nie wychodziło wcale, z akcentem na poczynania defensywne, które nie pozwoliły Thunder na zdobycie punktów przez blisko pięć minut finałowej kwarty. Batum swoją jedyną trójkę(w całym meczu 1/7), trafił oczywiście w najbardziej odpowiednim momencie, na 3.24 przed końcem, dając Blazers prowadzenie 90:88. Niemrawy przez całe spotkanie Lopez, na 15 sek. przed finałową syreną wyrywa pod koszem piłkę, po drugim "osobistym" pudle Williamsa. Potem był już tylko wspomniany cud czyli Durant, nie trafiający z 3 metrów od kosza. Dwa osobiste Lillarda i finał. 98:94 z  niezwykłymi przegrywać u siebie Thunder(dopiero druga porażka w sezonie).
Czy jest jeszcze coś, co może zdziwić nas w poczynaniach Blazers? Wygrywamy nawet kiedy słabo rzucamy za trzy, w całym spotkaniu tylko 24%. Lillard zauroczony/zmotywowany  grą Holidaya dzień później rozdaje 11 asyst przy tylko 2 stratach. Pokonujemy jednego z faworytów na wyjeździe. Pamiętacie, najpierw było, że Blazers sprzyja kalendarz, że rywale niezbyt wymagający. Później, że zwycięstwa z faworytami odniesione zostały na własnym parkiecie.W efekcie nowy rok Blazers witają  bilansem 25-7, grając koszykówkę niezwykle miłą dla oka w zawsze gorącej Moda Center Rose Garden. Pewnie gdyby przeprowadzić sondaż wśród kibiców NBA,  "Którą drużynę oglądasz  najczęściej poza tą której kibicujesz"? Portland byłoby w absolutnej czołówce.
Pytania na nowy rok, jak długo gracze s5 utrzymają tak wysoką formę, grając w takim wymiarze czasu?(to, że Blazers mają najbardziej komplmentarną pierwszą piątkę w całej NBA jest dla mnie oczywistością.). Co dalej z pozycją T. Robinsona? Czas na handel? Czy C.J. McCollum w istotnym wymiarze wzmocni coraz słabszą ławkę?

PS A poza tym uważam, że V. Claver powinien otrzymać swoją szansę


10 komentarzy:

  1. Behemot12:44

    No nie wiem z tym Claverem, on na 10 rzutów za 3 trafia -2. Przy naszym stylu gry to nie ma większego sensu. Kogo minuty miałby zabrać? Już nie mogę się za to doczekać debiutu CJa, kto wie czy nie nastąpi to już jutro.

    PS Cała ekipa wróciłą do Oregonu, a Lamarcus pojechał na sylwestra do Dallas. To tzw. 'Frinchise player right' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być 'franchise' ;-)

      Usuń
  2. pdxpl13:03

    Jakby wszedl czasami zamiast Wrighta to mam wrazenie, ze wiele bysmy nie stracili. Na eurobaskecie dlugie rece Clavera wielokrotnie znajdowaly zastosowanie.
    Co do LMA to jego brak na tym zdjeciu tez skojarzylem z wypadem w rodzinne strony;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Behemot15:06

    A co byśmy zyskali? Broni wg Ciebie lepiej od Wrighta? Wright te 36% za 3 jednak trafia, a w obronie też nie jest zły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pdxpl19:44

      Claver jest duzo, duzo lepszy w obronie od Wrighta. Mecze Hiszpanow na Eurobaskecie ogladalem wlasciwie tylko pod katem gry Clavera i bylem pewien, ze jego forma w Blazers pojdzie jeszcze w gore tymczasem zostal usadzony. Stotts bierze za to odpowiedzialnosc .mam nadziejae ze nie chodzi o jakies anse osobiste. Jesli nie miesci sie w rotacji(wlasciwie caly sezon w garniturze) to wyslanie do D-League powinno być naturalnym kierunkiem

      Usuń
  4. Claver do D-League raczej powinien zostać odesłany. Nie jest obecnie potrzebny w rotacji kontendera , nawet do grania ogonów. O ile mnie zresztą pamięć nie myli to niedawno narzekał, że chciały wrócić do Hiszpanii.
    Jest idealnym graczem na pozycję strech-four, ale nie w obecnych Blazers.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot10:32

      Co to za stretch four co nie trafia za 3?

      Usuń
    2. 28,7% może nie powalało w pierwszym sezonie jego gry, ale mimo to rzutem groził i rozciągał tą defensywę rywali. W tym sezonie miałby łatwiej, bo Blazers o wiele lepiej kreują sobie pozycję do rzutów za 3
      Grając w Hiszpani zanotował 35% za 3 na przestrzeni tych 6 lat gry w ACB, więc wydaje mi się, że jak na PF to bardzo dobry wynik. Pamiętajmy też, że linii w NBA jest dalej od kosza o te kilkadziesiąt centymetrów i Claver pewnie potrzebował czasu, by się przestawić.
      Dowodem na to może być fakt, że przed ASG trafiał za
      ze skutecznością 23,1%, ale już po ASG było to dość solidne dla PF (w dodatku debiutanta) 33,3%

      Usuń
    3. Behemot12:41

      Gdyby utrzymał te 33,3 to ok, tylko, że większość z tego przypadało chyba na nic nie znaczące mecze z końcówki sezonu, już bez Aldridge'a, czy się mylę? Inaczej się rzuca mając pewność, że zagra się sporo minut, a inaczej wychodząc raptem na kilka minut w meczu, co przecież czekałoby go w Blazers. Tym sposobem chyba doszedłem do Twojego wniosku, że mógłby być stretch four tylko nie u nas ;)

      Usuń
    4. Dlatego myślę, że powinien dostać szansę gdzieś, a Blazers póki co powinni go wysłać do D-League

      "Tym sposobem chyba doszedłem do Twojego wniosku, że mógłby być stretch four tylko nie u nas ;) "
      ;)))

      Usuń