9 sty 2015

Blazers lepsi od Miami Heat


Heat (15-21) @ Blazers (28-8) 83-99

W tym sezonie Miami Heat są najgorszą drużyną w trzecich kwartach w NBA. Portland Trail Blazers po przerwach lubią nacisnąć i w 12 minut wygrać mecz, a w gorszych momentach wrócić do niego. Dzisiaj byli fifty-fifty i po pierwszej połowie przegrywali 5 punktami, zderzając się z Dwyanem Wadem, Hassanem Whitesidem i podwajaniem LaMarcusa Aldridge'a, które zabrało mu grę w mid-range.

Dwyane Wade przed meczem powiedział, ze Heat będą agresywni w paint. Blazers w ostatnich meczach bez Robina Lopeza i Joela Freeland stali się przyjemnym teamem dla zespołów, które lubią wjeżdżać pod kosz. Atlanta Hawks tu była. Heat w pierwszej połowie penetrowali, trafili z pomalowanego 15 z 24 rzutów wkręcając się Wadem i niespodziewanie wygrali walkę na tablicach. W pierwszej kwarcie mieli 4 zbiórki w ataku przeciwko dziurom we frontcourcie Blazers.

Damian Lillard nie rozegrał dobrego meczu. Miał tylko 3 asysty, trafił 6 z 17 rzutów na 16 punktów i w pewnym momencie spudłował 5 prób z rzędu. Lillard po fantastycznym spotkaniu z Lakers i po serii spotkań z solidną egzekucją pod koszem, tym razem trafił tylko 2 z 7 rzutów spod kosza, uderzając w stronę linii za trzy punkty. To nie był dobry pomysł, bo Lillard trafił tylko 2 z 9 rzutów za trzy, siłując je, oddając przez ręce i ogólnie ssąc tak jak rzadko w tym sezonie.

Blazers w trzeciej kwarcie zrobili 12 minutowy ciągły run w którym trafili 60% swoich rzutów, 3 z 4 prób za trzy i przycisnęli w obronie. Zaczęli dbać o ochronę paint, konsekwentnie odpuszczali nieco mid-range, spowolnili tempo Heat, którzy oddali 15 rzutów w 12 minut, ale dostawali się na linię. Blazers po raz kolejny przełączyli sie w tryb zapieprzania w obronie i po raz kolejny wiedzieli, że wystarczy korzystać z niego przez jedną kwartę.

W ostatniej części meczu Wesley Matthews grał jakby już teraz chciał dostać pieniądze za nowy kontrakt. Zdobył 11 punktów penetrując, rzucając, strzelając z łuku. W całym meczu miał 18 punktów z 10 rzutów, trafił 3 trójki i miał 5 asysty.

Terry Stotts kombinował z niska piątką z Dorellem Wrightem na czwórce, ale wyjątkowo smallballowy lineup nie był efektywny przeciwko weteranom tego wariantu. Blazers chcieli zaskoczyć Heat i ich wysokich Andersena i Bosha strechującym Wrightem, ale nadziali się na bądź co bądź nie-takich znowu soft graczy i nie zbierali tak dobrze jak zazwyczaj.

W trzeciej kwarcie gdy Stotts wrócił do pierwszej piątki z Aldridgem i Kamanem, Blazers grali najlepszą koszykówkę w tym meczu, a Chris Kaman jakby wciąż był młodym brzydkim centrem spin-movem zakręcił wszystkim w głowach. Lillard i Matthews zdobyli 6 szybkich punktów po dwóch rzutach za trzy, potem kolejny 6 po 3 celnych rzutach dołożył Chris Kaman, a run 14-1 zakończył LaMarcus Aldridge dobijając niecelny rzut Nicolasa Batum (8pts, 3/10, 9 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty). Blazers wyszli na 9 punktów przewagi, której nie oddali do końca, a Dorell Wright tak zakończył prawie mecz.

Blazers nie grali dużo pick-and-rolli, ale i tak poradzili sobie z kreatywną obroną Heat. Ci trapowali, wychodzili wysoko do rzadkich zasłon Kamana, Aldridge'a - tych z silnym skrzydłowym było zaledwie kilka - i blitzowali większość dwójkowych akcji w bocznych sektorach parkietu. Nie było to jednak skuteczne, bo raz że kiepsko rotowali, a dwa Blazers szybko uciekli od wymiany ciosów w pick-and-rollach.

Terry Stotts po 0-2 w dwóch pierwszych akcjach LaMarcusa Aldridge'a z mid-range przesunął jego grę bliżej kosza. Aldridge walczył na tablicach, miał grę w lewym low-post gdzie radził sobie z każdym obrońcą. Gdy Heat zaczynali go podwajać, Blazers w następnym posiadaniu nie dostarczali piłek do izolującego power forwarda wybijając z rytmu obronę Heat. Aldridge i tak połowę swoich rzutów oddał z mid-range, ale w kluczowych fragmentach gdy Blazers gonili wynik lub wychodzili na prowadzenie znajdował się bliżej kosza niż zazwyczaj.

W ostatnich 5 minutach meczu w pełnoetatowym garbage-time Blazers zdobyli 2 punkty grając rezerwowym lineupem, w którym najlepszym graczem... nie było najlepszego gracza. Victor Claver grał 5 minut i to były podziękowania za to co robił - lub nie - przez ostatnie 2,5 roku w Portland. C.J McCollum jest o 46 słabych spotkań od busta, Thomas Robinson miał dunk, Meyers Leonard może kiedyś zostanie koszykarzem, Will Barton nic nie musi.

Blazers 10 stycznia meczem z Orlando Magic skończą siedmiomeczową serię spotkań w Rose Garden. Godzina 4:30.

23 komentarze:

  1. A co Claver jednak odchodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy13:15

      po sezonie kończy mu się kontratk, a na horyzoncie nie widac zeby ptb chcieli go zostawic.nawet claver mowil chyba przed sezonem ze raczej poszuka nowego zespolu

      Usuń
    2. Behemot13:24

      Tak, za Jeffa Green'a w pakiecie z Dorrelem Wrightem i CJem... to na dzień dzisiejszy oczywiście żart. A co do meczu mam tylko jeden komentarz: Damian, zdejmij tę opaskę, proszę.

      Usuń
    3. Lekko zaspany jeszcze myslalem ze w pierwszej piatce z opaska to Barton ewentualnie ze w nocy wrocil Williams

      Usuń
  2. Myslalem ze dzisiaj to był jego ostatni meczu i zmyka gdzies do Hiszpani czy gdzie on tam chce jechać

    T-ROB (Tank) znów dziurawe łapy dzisiaj w nocy

    Ten pieprzony Leagua pass znów dał zdjecie Wade na glownej wiec już nastawiałem się na niespodziewana wtope (przeważnie tak jest ze daja zdjęcia wygrywającej druzyny) na szczęście tym razem tak nie było. W każdym razie przy wlaczaniu transmisji trzeba mocno uwazac

    OdpowiedzUsuń
  3. Po tym meczu mam już pewność, że dwóch najbardziej wkurzających graczy PTB to M. Leonard - bo nie umie i umieć nie będzie - oraz N. Batum - bo wiem, że nie trafi... Trzecia pozycja denerwująca, to kozioł po złapaniu piłki przez C. Kamana - on to musi (Leo, why???) i albo nadzieje się na blok albo spowolni i nie trafi, zamiast walić prosto z góry w kierunku kosza...

    OdpowiedzUsuń
  4. C.Kaman tak musi najwyraźniej, jeszcze jest opcja ze zrobi 8 obrotow i zapomni gdzie jest kosz. Wczoraj raz nie zakozlowal i od razu wsadzil 2 punkty bez pytania

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy14:08

    to nawyk, nie ma sie czego czepiac.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy22:30

    Trzech pewnych do zostania Lillard, LMA, Matthews:) reszta do handlu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. carl22:43

      jakiś pomysł na lepszego centra za 7-8 milionów za sezon niż Lopez?

      Usuń
    2. behemot22:50

      Lopez raczej nie zadowoli się 8 bańkami.

      Usuń
  7. Anonimowy12:28

    Byl sadowany Hibbert:) Mowilo sie o Monroe z Detroit:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy12:46

      monroe nie jest obrońcą. nie potrzeba nam kolejnego ofensywnego gracza, który i tak nie zgodzi się na mniej niz 10 milionów za sezon. no i obawiam sie ze moglby dublowac sie z aldridgem. ale tak jak piszesz tylko "mowilo sie". moze to i lepiej. :)

      Usuń
  8. pdxpl17:29

    Zach Lowe pisze, że Blazers mogą sięgnąć po W. Chandlera w zamian za pierwszorundowy pick. Co o tym sadzicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy17:54

      Bardzo chętnie. Wciąż dobry obrońca, wciąż dobry rzut za trzy. Spowolniłby nieco rozwój Crabbe'a, ale głębia składu wyglądałaby nieźle. Jako backup, być może nawet pierwszy SF w drużynie? Jak najbardziej. Ten wybór i tak byłby nisko, a Blazers mają szansę nawet na finały konferencji i to szansę najlepszą od wielu lat. Śladem Grizzlies, jak nie teraz, to kiedy?

      Usuń
  9. Wilson Chandler to byłaby nasza odpowiedź na J. Greena w Memphis... Streets of Philadelphia....

    OdpowiedzUsuń
  10. pdxpl19:03

    ma wysoki kontrakt, 6 mln w tym sezonie i chyba 7 w nastepnym. stosunek ceny do jakości moim zdaniem dość marny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot20:27

      Ja jestem za. Jak masz szansę na mistrza to nie ściubisz picków. To drugi najlepszy gracz Denver w tej chwili, na pewno byłby najlepszy w Blazers na ławce, albo z S5 dałby czas Batumowi na dojście w spokoju do siebie.

      Usuń
  11. pdxpl20:42

    tu nie chodzi o ten marny pick, tylko czy Chandler ze swoim profilem psychologicznym, nie rozwalilby chemii w ekipie. Bycie drugim najlepszym graczem(wg mnie lepsi sa Lawson i Afflalo) przeciętnych Nuggetts nie wydaje mi się jakoś szczegolnie nobilitujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot21:46

      Affalo nigdy w życiu. Wg mnie Chandler to świetny gracz i to po obu stronach. Nie słyszałem żeby był problematyczny, a nawet jeśli, to szatnia jednego freaka powinna dać radę zaabsorbować. Póki co mamy w zespole samych dobrych chłopaków, nie bałbym się o chemię.

      Usuń
    2. pdxpl22:04

      moge sie mylic, ale on mi sie kojarzy z niestabilną formą. albo gra jak w transie, albo totalnie zle. dorzuce jeszcze ogromne, coraz wieksze klopoty ze zdrowiem. jestem na nie

      Usuń
  12. Czy coś jest na rzeczy? "Allen Crabbe listed as injured for Portland with a knee sprain and will not be going on the roadtrip tomorrow, he was also not seen on the Blazer bench. Wilson Chandler of Denver listed with also a knee sprain was not seen on his bench last night either."

    OdpowiedzUsuń
  13. pdxpl12:50

    tym bardziej jestem przeciw. Daleki pick z pierwszej rundy + Claver to byloby jeszcze do przyjecia, ale Crabbe-non possumus

    OdpowiedzUsuń