14 paź 2016

Clippers lepsi od Blazers

Blazers(3-1)@Clipers(2-2) 108:109
 

Portland Trail Blazers przegrali po raz pierwszy w tegorocznym preseason. Po trzech wcześniejszych zwycięstwach dzisiaj przyszła porażka, z tym lepszym obliczem koszykarskiego Los Angeles. Przez pierwsze 36 minut, kiedy grano na poważnie, ludzie T. Stottsa nie radzili sobie z rywalami, oddając pole w zbyt wielu elementach koszykarskiego rzemiosła.  Heroiczny bój  trzeciego unitu pod wodzą Shabazza Napiera  prawie skradł wynik tego meczu. Ostatecznie nie zdołał jednak odwrócić losów spotkania.



 
A zaczęło się całkiem optymistycznie od szybkiego 8:2. Mason Plumlee przechwytywał piłkę i asystował, Aminu trafił za trzy. Później Doc Rivers wziął czas, po którym Clippers zdobyli 11 punktów z rzędu. Blazers   długo nie mogli znaleźć sensownej odpowiedzi.  Z pomocą przyszli rywale. A to DeAndre Jordan złapał faul techniczny, a to JJ Redick zagapił się przy zmianie i Allen Crabbe walną trójkę w grze 5 na 4. Jeszcze McCollum, również zza łuku,  Plumlee z midrange, Davis efektownie w low-post. I tak,  stopniowo gasnąc, kończyły się na długi czas przewagi Blazers w tym meczu.
 
Na drugą kwartę, przy prowadzeniu 27:24, Stotts wypuścił  McColluma, Crabbe'a, Turnera, Davisa oraz Leonarda. Jakoś niespecjalnie ciekawe popisy z pierwszej części  zamieniły się w cyrk/ komedię pomyłek.  10 przestrzelonych prób, pudlował każdy kto się odważył. Straty, nielegalne zasłony, kroki, błędy w kryciu. Istna Puszka Pandory koszykarskich przewin.  Szukający swojego miejsca, w nowym systemie, Even Turner nie był strzelcem , nie był ball-handlerem, był nikim. Po sześciu minutach ostentacyjnej impotencji nr 2 draftu 2010, Stotts nie wytrzymał i, chyba z litości, zdjął go z parkietu. Zeszli też nie lepsi McCollum oraz Davis. 
 
Lillard wracał do gry po upokarzającym interwale 0:18. Z miejsca trafił dwie trójki, notując swoje najlepsze chwile tego dnia. Ale nie od dziś wiadomo, ze Ch. Paul jest być może jedynym rozgrywającym w tej lidze przed którym lider Portland czuje respekt, momentami dość paraliżujący. Ani Irving, ani Westbrook, czy nawet Curry nie mają takiej psychologicznej przewagi nad Lillardem. I nawet jeśli to, było tylko zwykłym potknięciem, to potknięciem wręcz symbolicznym. Z samcem alfa schowanym w cieniu swojego wielkiego rywala szanse Blazers  były ograniczone
 
W innych miejscach parkietu przewagi były jeszcze większe. Po  zaledwie 11 minutach zapasów z DeAndre Joradnem  limit fauli wyczerpał Mason Plumlee  i  zakończył zawody, zapadając w pamięć tylko tym.  Stotts został z trzema centrami, Davisem, któremu brakuje wzrostu, Leonardem , któremu brak doświadczenia oraz ze  Stiemsmą, który ma jedno i drugie za to nie posiada odpowiednich umiejętności. Trener postawił na Meyersa, a ten, niestety,  nie  postawił się żadnemu ze swoich vis-a-vis. Ćwiczyli go i Blake Griffin (26pkt), i Marreese Speights(16pkt). Oregoński Adonis odgryzał się po drugiej stronie, trafiając od czasu do czasu ze swego ulubionego półdystansu.
 
Po przerwie ciężar gry wziął na siebie CJ McCollum, odzyskując utracony gdzieś strzelecki flow. Były wejścia pod kosz, dawno niewidziane jumpery, floater i trójka. Wszystko na 11 z 20 punktów tego dnia. Przebudził się Davis, wbijając dwa kliny. Lillard finiszował akcją 2+1. Trafił nawet reaktywowany Turner. W międzyczasie, za faul techniczny wyleciał Aminu, osłabiając i tak bezbronną strefę podkoszową. Mimo to Blazers wygrali te 12 minut jednym punktem, odzyskali cześć, tak sponiewieraną w Q2. Nie zmienia to faktu, że długimi sekwencjami Clippers robili co chcieli  z obroną Portland. Z obroną, która zgodnie z zapowiedziami Stottsa musi być agresywniejsza, lepiej skomunikowana. Dzisiaj nie była, pick-n-rolle LAC hulały bez opamiętania. Jeśli kolana Festusa Ezeli mają zmartwychwstać na choćby 5 minut zbliżającego się sezonu, to niech to będzie starcie z Clippers. Mason Plumlee, jedyny klasyczny center, to na Jordana i Griffina zdecydowanie za mało. 
 
 
 
I kiedy jedni ratowali się okładem z lodu Shabazz Napier postanowił spróbować coś uszczknąć z  tego meczu. Run 9:0 na starcie 4 kwarty to w większości jego dzieło. Z nim na parkiecie   skuteczność odbudował nawet Turner, a  rookie Layman kończył lay-upy jakby nic innego w życiu nie robił. Gdy na 34 sekundy przed finałem Grant Jerrett trójką ze szczytu doprowadził do remisu wydawało się, że drugi raz rzędu w Los Angeles rezerwowy unit uratuje skórę starterom. Ta perspektywa stała się jeszcze bardziej realna po niecelnym lay-upie Crawforda. Niestety w ostatniej akcji podanie Shabazza Napiera okazało się za szybkie i zbyt mocne, no w każdym razie, dla Noah Vonleh i naszych nadziei. Jamal Crawford drugi raz się nie pomylił i zamknął wynik . Wynik niepomyślny dla Portland Trail Blazers.
 
To tylko porażka, tylko w sparingu. Clippers to ścisła czołowka ligi. Komplementarna pierwsza piątka dostaje w tym sezonie realne wzmocnienie w osobach Speightsa i Bassa. Aby ich złamać   trzeba  będzie czegoś więcej niż: skuteczności CJ McColluma -20 pkt w 8 rzutach, Lillarda w formie  tylko przez 12 minut, Aminu, którego wyprowadza z równowagi każda decyzja sędziego, Plumlee z większą ilością fauli niż zbiórek, Turnera i Crabbe'a , jeśli już obok siebie, to na ławce, a nie parkiecie.  Następny mecz z LAC, już w sezonie, 27 października. Jest szansa aby wypaść w nim lepiej niż dzisiaj. Kolejna okazja do usprawnień w poniedziałek przeciwko Nuggets.
 
Ps. Shabazz Napier powinien sprawdzić swoje talenty w zderzeniu z kimś poważniejszym niż  Felton
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

16 komentarzy:

  1. Anonimowy15:47

    Jakie sa Wasze top 3 hated druzyny w NBA?!

    1) HOU (brodacz)
    2) LAC (general, ktory nic nigdy nie wygral)
    3) ... to chyba tyle

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  2. Sosna198217:29

    1) Lakers
    2) Lakers
    3) Lakers

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale motyw z Jordanem na 0.2s zajebity :)

    Wrzucam kupon na mistrza w weekend

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie powinno być trzech osobistych? Gościu wbiegł przy rzucie za 3 punkty

    OdpowiedzUsuń
  5. pdxpl18:34

    nie faulował rzucajacego, dostal technika za niesportowe zachowanie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale jest inteligent numer jeden

    OdpowiedzUsuń
  7. pdxpl19:37

    gorzej, ze nie mamy za bardzo na niego odpowiedzi na parkiecie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot22:56

      Clippers to najgorszy match up dla Blazers, bez dwóch zdań.

      Usuń
    2. po kwietniowej konfrontacji oni to samo myślą o nas

      Usuń
  8. Behemot08:27

    Noah Vonleh zaskakuje w preseason. Może jednak coś chłopak pogra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pdxpl08:58

      Nadal młody, ale też ciągle tak bardzo nieogarniety, jak w tej sytuacji gdy nie złapał podania Napiera

      Usuń
  9. Anonimowy08:38

    Może ten Ezeli, jakoś powstrzyma tego Jordana ?

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  10. 1. Clippers
    2. Grizzlies
    3. Cavs

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy18:34

    1. Rakiety
    2.Clippers
    3.Bulls
    Nie lubie takze Kings i Nets

    poskus

    OdpowiedzUsuń