2 stycznia 2019

Kim są i dokąd zmierzają Blazers?


Za nami 2018, ale  nie będzie podsumowań, nie będzie patrzenia we wsteczne lusterko. Zamiast  jałowego babrania się w przeszłości  analiza stanu posiadania Blazers, ocena ich aktualnej pozycji w ligowej hierarchii i pomysły na lepsze jutro. Trzy pytania do pięciu osób. O koszykówce Rip City nie tylko z perspektywy kibica drużyny.


1. Czy zgadzasz się z tezą , że aktualny bilans Blazers jest lepszy niż ich  gra?


Piotr Sitarz- 6G: Myślę, że Blazers są w odpowiednim miejscu na tym etapie sezonu, a bilans mniej więcej odpowiada poziomowi gry. Zespół z lepszej połówki tabeli wygrał 55% meczów w stylu, jak to od lat bywa, różnym. Szkoda tej fatalnej serii sześciu porażek w siedmiu meczach na przełomie listopada i grudnia, ale cieszą mnie reakcje Terry’ego Stottsa - zmiana rotacji, jednak rozbicie minut Lillarda i McColluma - i zimna krew graczy oraz cierpliwość po np. brutalnych porażkach z Utah Jazz. Moje przedsezonowe oczekiwania są w dużej części zaspokojone, a negatywny bilans w meczach wewnątrz konferencji (w poniedziałek 31.12 to 12-13) tylko potwierdza, że Blazers po prostu walczą o awans do playoffow.

Łukasz Torłop: Obecny całkiem niezły bilans Blazers (21-16) to zasługa przede wszystkim bardzo dobrego startu, który symbolicznie zakończył się wygraną z Bostonem. W tym czasie Blazers zanotowali 10 zwycięstw i tylko 3 porażki. A powinno być jeszcze lepiej bo przegrana z Wizards to efekt wyjątkowego pecha w końcówce. W tym czasie zachwycaliśmy się przede wszystkim rewelacyjnie grającą ławką prowadzoną przez wreszcie pewnego Turnera i coraz bardziej niebezpiecznego w ataku i łatającego dziury w obronie Collinsa. Start świetny ale zważywszy na wyjątkowo korzystny terminarz (9 meczów w domu), absencje Hardena, Davisa i Butlera (jeszcze w Minnesocie) oraz debiut James w niedotartych jeszcze Lakers należało się spodziewać, że aż tak pięknie do końca sezonu nie będzie. Mało, kto spodziewał się jednak, że będzie aż tak źle. Gdy zaczęły się problemy a mecze przestały się układać w miejsce pewności siebie wróciła znana z poprzednich sezonów nerwowość i monopolizowanie gry przez Lillarda i McColluma. Serie porażek zupełnie odmieniły zespół i po pięknej, spokojnej grze z początku sezonu zostało wspomnienie wracające tylko od czasu do czasu przy okazji takich meczów jak ostatni z 76ers. Ale nawet w tym słabym okresie trafiały się pewne wygrane i mecze przegrane, które spokojnie można było wygrać, jak choćby te z Clippers i Nuggets u siebie. Na dzień dzisiejszy bilans jest taki jak gra – średni. 3 zwycięstwa od podium konferencji, 4 porażki od dna. Wielkie, pewne wygrane przeplatane upokarzającymi porażkami. I nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny mecz.

Kamil Kucharski- ZkrainyNBA: W momencie w którym to piszę, Blazers zajmują 5. pozycję z bilansem 22-16. Gdybym był kibicem Blazers, byłbym z takiego stanu rzeczy zadowolony – w tabeli bowiem przed PTB znajdują się tylko i wyłącznie zespoły, które są wyraźnie lepsze (przy czym Houston Rockets tyczy się to dopiero od jakichś dwóch-trzech tygodni). Obecnie gra wygląda momentami lepiej niż bilans – zwłaszcza kiedy Jusuf Nurkic gra takie mecze jak ten przeciwko Kings. Myślę, że jeśli Terry Stotts znajdzie pomysł na to, jak tracić trochę mniej punktów przy zachowaniu stanu ofensywnego, Portland może wejść na poziom czołowej czwórki na zachodzie. Nie mówię o miejscach w tabeli, bo to kwestia jednego czy dwóch meczów – chodzi o poziom koszykarski. Myślę więc, że nawet na tym bardzo ciasnym zachodzie, piąta pozycja Blazers jest adekwatna do ich obecnego poziomu – drużyny aspirującej do przewagi parkietu.

Jędrzej Mirowski: Dwa mecze przegrane i jesteśmy poza PO. 2 mecze wygrane i jesteśmy w TOP3 Zachodu. Ten sezon to prawdziwy roller-coaster jeśli chodzi o pozycje zajmowaną w tabeli.
Prawda jest taka, że Blazers nie poczynili żadnych znaczących ruchów podczas ostatnich wakacji, a mimo to wciąż trzymają się w topce konferencji i potrafią nawet ograć zeszłorocznych mistrzów.  Bez szału, ale stabilnie : 4 z minusem / 5


Michał Kajzerek- Probasket: Bilans lepszy niż gra? Na zachodzie po tylu meczach Blazers powinni zarówno taki bilans, jak i taką grę wziąć w ciemno. De facto każda ekipa z TOP 8 zachodu mogłaby grać lepiej, prawda? Blazers na pewno nie są w tym miejscu przypadkiem, nawet mimo nieregularnej ostatnio gry C.J.-a McColluma. Jego produktywność w dużej mierze została nadrobiona przez grającego koszykówkę życia Jusufa Nurkicia. Nurk zrozumiał, że musi kręcić grube linijki, żeby zasłonić swoje lenistwo w obronie. Dame gra na poziomie, który ustalił tylko dla siebie i trzyma się go, jak mało która gwiazda w lidze. Lubię Blazers Terry'ego Stottsa. To mądra drużyna, która musi uwierzyć, że stać ją na walkę z lepszymi. Odpowiadając na pytanie - nie zgadzam się z tezą, że bilans lepszy niż gra. Blazers mają tyle samo powodów do narzekań, co każda inna drużyna top 8 zachodu.


2. Czy Blazers w tym składzie są/mogą być konkurencyjni dla czołówki zespołów w konferencji?


Piotr Sitarz: Jak najbardziej, ale tylko przy dużych pokładach szczęścia w postaci nieszczęścia w szeregach rywali. To pytanie warto zadać po trade-deadline, bo jeśli Blazers czują minusy obecnego sezonu, to Neil Olshey powinien spróbować sprowadzić trzeciego bardzo dobrego gracza (np. zdrowego Kevina Love’a), albo chociaż wzmocnić jedną pozycję i rywalizację na niej. To nie jest łatwe, ale cierpliwość kibiców i samych graczy w końcu się wyczerpie. Chociaż jeśli nie sprawił tego blamaż z Pelicans, to porażka w pierwszej rundzie z Warriors, Rockets, Thunder, Nuggets też przełomowa nie będzie.

Kamil Kucharski: Niestety, ale chyba nie jest to w tym momencie możliwe. Pomimo długiej ławki rezerwowych o całkiem równym poziomie brakuje chyba trochę jakości. Zakładając, że Jusuf Nurkic utrzyma tak wysoką formę, a CJ McCollum wejdzie na swoje optymalne obroty, PTB mogą powalczyć. Jest to chyba jednak zbyt optymistyczny scenariusz, żeby zakładać, że się spełni.

Łukasz Torłop: Jasne, że tak. Blazers już teraz mają wszystkie elementy by walczyć o najwyższe cele. Wypoczęci Lillard i McCollum to niszczycielska siła w ataku. Nurkić grający na zmianę z Collinsem to pewnie najlepsza obsada pozycji centra w całej lidze. W dodatku doskonale się uzupełniająca i cały czas rozwijająca swoje umiejętności. Aminu to doskonałe uzupełnienie pierwszego składu. Plaster na najlepszych skrzydłowych ligi a do tego z całkiem solidną trójką. Pierwsza piątka jest tak napakowana, że nie ma sensu trzymać w niej Harklessa dla którego nie starcza już piłki w ataku. Spokojnie wystarczy Layman. Ograny drugi skład kierowany przez Turnera z szybkimi strzelcami Currym i Stauskasem oraz uniwersalnymi Harklessem i Collinsem to poziom, którego nie widziano w Portland od 2003 roku. A są jeszcze zastępcy – Leonard, Swanigan, Simons, Trent. Talentu od groma tylko trzeba ją ułożyć w funkcjonującą maszynę. I ta drużyna potrafi momentami świetnie funkcjonować ale tylko wtedy, gdy przeciwnik nie postawi się za mocno. Gdy trzeba gonić wynik lub obrona jest zbyt agresywna to zaczyna się nerwowa szarpanina. Stotts oddaje drużynę liderom a oni walczą w pojedynkę bez opamiętania. I wszyscy już ten scenariusz znają. Stąd porażki w PO bo przeciwnicy wiedzą, że jak przycisną to grę Blazers przejmą Lillard z CJem a wtedy wystarczy na nich wisieć i zamęczyć a mecz będzie wygrany. Do walki o najwyższe cele brakuje organizacji gry, pewnych schematów i pewności siebie wszystkich zawodników a nie tylko Lillarda.

Jędrzej Mirowski: Mogą. Należę do grona kibiców, którzy najchętniej przehandlowaliby McColluma i ściągnęli topowego 3&D na pozycję SF, ale wciąż widzę sens tej drużyny w składzie z dwoma dominującymi combo-guardami.
Czy obecny skład ma większe szanse na tytuł niż GS czy OKC? Nie ma.
Czy obecny skład ma większy potencjał niż Nuggets czy Rockets (ogromny potencjał w zdrowiu CP3)? Nie ma.
Ale mamy zgrany, doświadczony i co najważniejsze zdrowy zespół, nastawiony na atak. Mam dwóch TOP10 guardów ligi. Mamy środkowego, który potrafi dominować nad rywalami i oferuje dość spory arsenał zagrań. Mamy względnie solidnych obrońców na skrzydle w postaci Harklessa i Aminu. Ten skład potrzebuje tylko odrobiny szczęścia w PO, dobrego rozstawienia, a może znaleźć się nawet w Finałach Konferencji. Tam jest nasz sufit.

Michał Kajzerek: Pewnie, że mogą. Mają dwóch game-changerów w osobach Lillarda i McColluma, którzy są już na tyle dojrzałymi koszykarzami, że zdają sobie sprawę, iż w serii play-off potrzebują wyjść na swoje absolutne wyżyny. Ale czy im się to uda? Biorąc pod uwagę poziom konkurencji na zachodzie, druga runda to w tym momencie maksimum, na które ich stać. Trafią na Golden State Warriors/Oklahomę City Thunder i wygrają maksymalnie dwa mecze. To niestety rzeczywistość każdej drużyny, która nie ma w swojej rotacji co najmniej dwóch graczy absolutnego szczytu. McCollum to świetny SG, ale bieżące rozgrywki pokazują, że nie jest łatwo grać cały czas na równie wysokim poziomie. Uważam więc, że to właśnie C.J. będzie dla PTB kluczem do ewentualnej niespodzianki i realnej walki o finał konferencji. Wkracza w swój prime, dlatego nie ma żadnej taryfy ulgowej.


3. Przebudowa czy stopniowa praca nad udoskonalaniem składu wokół Rain Bros?


Piotr Sitarz: Po pierwsze najchętniej widziałbym tutaj wariant środkowy, zakładając, że zmiany właścicielskie nie wpłyną na decyzje sportowe, który wzmocniłyby porządny przecież szkielet zespołu. Zwłaszcza, że w następnych trzech sezonach Lillard i McCollum powinni być w swoich prime-times, a Jusuf Nurkić stać się graczem o jeszcze lepszym stosunku jakości do kontraktu. Na dodatek Neil Olshey wydaje się wręcz przekonany o powodzeniu projektu RainBros i chce utrzymać zespół na jakiejś tam ścieżce zwycięstw i awansów do playoffów. Z drugiej strony jest rzecz nie mniej istotna - umowa McColluma kończy się w 2021 roku. A więc jeśli handlować nim, bo wymiany Lillarda nikt nie przewiduje, to handlować w tym lub na początku przyszłego sezonu. To bardzo zawęża okno na sukces i przebudowę w stylu tej jaką przeprowadzili np. Indiana Pacers - czyli na wymianę ważnego gracza. Bo o ile w tym sezonie Blazes nie zagrają w Finałach Konferencji, to w przyszłym będą podejmować jedną z dwóch decyzji - właśnie wymiana dwóch lat, góra półtora McColluma, albo walka, której skutkiem mogą okazać się próby handlu zaledwie ostatnim sezonem, miejmy nadzieję, że jeszcze lepszego gracza. Jak pokazały ostatnie duże wymiany koszykarze w ostatnim roku kontraktu znajdują nabywców, ale też ci koszykarze byli kalibru na dzień dzisiejszy poza zasięgiem McColluma. To już teraz nie jest łatwy okres w biurach Blazers, bo przyszłość organizacji w dużej mierze zależy od właścicieli, a nie wspomniałem nic o kontraktach Meyers Leonarda, Evana Turnera i Moe Harklessa. No i że wszystkie kończą się w przedostatnim roku umów Lillard i McColluma, a więc przed sezonem 2020/21, na który można sobie spokojnie czekać. I to rozwiązanie myślę jest najbardziej prawdopodobne z Olsheyem na stanowisku GM’a.

Łukasz Torłop: Blazers mają pierwszorzędnie obsadzone 3 pozycje – combo PG, 3&D SF i C - za to podwójnie. Nurkić z Collinsem doskonale się jednak uzupełniają i póki co rozwiązanie z Nurkiciem w S5 i Zachem wchodzącym za niego z ławki w miarę potrzeb zespołu funkcjonowało fantastycznie. Aminu z Harklessem nie przeszkadzają sobie na boisku i zwykle łatają dziurę na pozycji PF w S5, choć akurat korzystniejsze dla zespoły wydaje się przeniesienie Mo do pomocy ławkowiczom. Z Lillardem i McCollumem nie jest już tak łatwo bo obaj są często niżsi niż PG drużyny przeciwnej, nie wspominając już o SG. Wymiana CJ na jakiegoś broniącego SG w typie Oladipo czy Butlera nasuwa się sama ale wygląda na to, że się nie wydarzy. Wprawdzie nie da się rozbić RainBros ale należałoby wymienić trenera na takiego, który będzie potrafił ustawić drużynę tak by gra na 2 niskich strzelców sprawdzała się również w PO. I to właściwie koniec jeśli chodzi możliwości transferowe Blazers w najbliższym czasie. Bez zwolnienia Stottsa nie ma nawet sensu pozbywać się Aminu przed końcem kontraktu za jakieś picki bo i tak się zmarnują. Trzeba rozwijać posiadanych zawodników i czekać aż skończy się kontakt Leonarda i Turnera. I albo podpisać ich za dużo mniejsze pieniądze albo podziękować za współpracę. Podpisać Harklessa bez podwyżki i czekać do końca umowy Lillarda i McColluma licząc na to, że z miłości do klubu zgodzą się zostać za dużo niższe pieniądze pozwalające ściągnąć jakiegoś skrzydłowego – gwiazdę.

Kamil Kucharski: Tutaj należy nawiązać do poprzedniego pytania. Blazers po drobnych zmianach mogą stać się konkurencyjni dla czołówki. Należałoby jednak pozyskać gracza, dzięki któremu Terry Stotts mógłby przesunąć CJ McColluma na ławkę rezerwowych. CJ to świetny strzelec i daje bardzo dużo ofensywie Blazers, ale zdecydowanie za dużo oddaje w defensywie. Szkoda, że nie udało się pozyskać w całym tym zamieszaniu Trevora Arizy, który przesunąłby na dwójkę choćby Jake'a Laymana, który nie jest przecież złym obrońca. W pierwszej piątce mielibyśmy więc trio Layman-Ariza-Aminu, które ma potencjał na niezły defensywnie tercet i sprawia, że skład jest o kilka centymetrów wyższy. CJ McCollum z kolei może pełnić rolę zabójcy z ławki, bo ma ku temu potencjał. Ariza jest już nie do wyjęcia, ale może w trade deadline albo późniejszej wolnej agenturze znajdzie się jakiś two-way skrzydłowy. Jeśli nie, to za rok na pewno ktoś chętnie przyjmie ostatni rok Lillarda za picki – ostatnio przyjmowanie gwiazd na rok stało się bardzo modne.

Jędrzej Mirowski: Gdyby to było fantasy to krzyczałbym "PRZEBUDOWA". Ale świat realny to nie tylko suche cyferki i picki w drafcie. Blazers mają gracza TOP10 ligi. Dwóch w TOP30. Trzech w TOP60. I masę assetów na wymiany i wzmocnienie składu. I przy tym powinni pozostać. Do dzisiaj żałuję, że w 2015 roku wydaliśmy pieniądze na Evana Turnera. Zamiast niego można było podpisać 2-3 mniejsze umowy, łatwiejsze w trejdowaniu i bardziej korzystne dla zespołu. Być może właśnie ten deal był tym co wstrzymało PTB.
Co zrobiłbym dzisiaj? Pokombinował. Blazers mają wciąż dużo umów, które warto spróbować wrzucić na rynek i zobaczyć co się wyciągnie. Powinniśmy szukać kogoś na pozycję SF/PF. Lepszej wersji Aminu. Jaylen Brown za Zacha Collinsa? Brown to bardzo dobry, młody obrońca z ogromnym potencjałem, który w Celtics nie ma zbyt wielu okazji do wykazania się. Dame-CJ-Brown-Harkless-Nurkic? A może all-in: Harkless + Meyers Leonard + 1rd pick w Otto Portera? To wydaje się być jak najbardziej w zasięgu. W Suns mamy z kolei przepych graczy na pozycji SF: Warren, Jackson, Oubre, Bridges. Dlaczego by nie wykorzystać tego i spróbować kogoś wyciągnąć? Wydaje mi się, że obecny managment Suns jest na tyle głupi, że Jacksona oddałby nam za coś wokół pakietu Caleb i zastrzeżony pick. Jedno jest pewne - Blazers marnują swój potencjał nie dokonując żadnych wymian. To najlepszy czas do działania - okres szczytu prime'u Lillarda.

Michał Kajzerek: Szczerze? Jeśli McCollum nie dostarczy produktywności na poziomie, którego powinno się od niego oczekiwać, na miejscu Olsheya latem tego roku aktywnie testowałbym jego wartość na transferowym rynku. Jeżeli GM Blazers znalazłby wymianę, która dostarczyłaby Blazers nowej jakości, może byłby to lepszy kierunek. Szkoda, że tak nieregularnie gra Seth Curry, który teoretycznie mógłby występować obok Lillarda jako klasyczny shooter. Niestety w tym sezonie Curry nie gra na poziomie startera. Evan Turner dotarł już do swojego prime'u i lepszy nie będzie. Jego rola sixthmana to wszystko, na co może liczyć. Marzyłby mi się w Portland duet Damian Lillard - Bradley Beal.



3 komentarze:

  1. Fajny obiektywny tekst

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy12:28

    Świetna analityczna ocena, czyta się rewelacyjnie!
    Raf44

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do wymian to lepiej się nie wychylajcie,bo jedyne co nas może czekać to kolejne rozmontowanie składu,jak 4 lata temu(choć i tak meldujemy się w playoffs.cudem?-Nie: Lillardem i CJem) Ale faktycznie fajnie się czyta takie fachowe teksty i analityczne oceny :)

    OdpowiedzUsuń