24 października 2026

Nie bez problemów

     fot. Bruce Ely

Sidy Cissoko  z piętnastoma,  Robert Williams z trzynastoma punktami byli najlepszymi  graczami Blazers w pierwszej połowie meczu w Sacramento. To ich wysiłek pozwolił jakoś przetrwać najgorsze. Po zmianie stron wraz z odzyskaną skutecznością sytuacja uległa normalizacji.  Blazers nie bez problemów, ale wygrali mecz, w którym-w odróżnieniu od tego pierwszego- rywal pokazał konkretne atuty.

Trener Nori dość szybko, wobec problemów z faulami Clingana, musiał przejść do niskich ustawień. To otworzyło Kings drogę do łatwych punków z rąk Sabonisa- 17.  Atak też niedomagał, w 24 minuty wpadły zaledwie 4 trójki.  Zobaczyliśmy typową wczesnosezonową koszykarską mamałygę, gdzie wszystko jest jakieś rozlazłe i niespójne. Nori szukał punktów aż w Strakonicach. Szczęściem Kings też nie epatowali skutecznością i skończyło się tylko pięcioma punktami straty. 

Straty, którą zniwelowano bezzwłocznie, runem 15-0.  Toumani Camara odpalił  3 trójki,  skończył  kontrę i zaliczył  przechwyt. 10 punktów w 5 i poł minuty. Holiday dołożył 3 razy zza łuku. W sumie w pół kwarty dwa razy skuteczniej za trzy niż przez całą pierwszą połowę. Kings  jeszcze próbowali. Na trzy minuty przed końcem Sabonis i debiutant Acuff (przypomina  trochę Lillarda 2013) dojechali Blazers na 3 punkty. Zrobiło się  tak nerwowo, że  nie wytrzymał nawet Jrue Holiday ( z tym wzrokiem Taty Muminka) i zarobił faul techniczny. Wystarczyło trochę  konsekwencji w  obronie oraz  celności z linii, żeby zamknąć wieczór pomyślnie. 128:120

Nie byłoby tej wygranej bez iście lebronowskiego kwadransa Cissoko, 6/6 z gry Time Lorda  oraz smooth trój z lewego rogu Holidaya. Nawet Scoot Henderson, którego cegły i faule oraz błąd 5 sekund  napędziły Kings, miał momenty.  Wzięli dzisiaj Blazers Sacramento głębią. Micah Nori dużo rotuje, miesza w ustawieniach, chętnie gra small ballem. Jeszcze pewnie ze 2-3 tygodnie trzeba poczekać na snucie konkretnych wniosków o sile Blazers i reszty ligi.  Ale już teraz Rip City może liczyć na  9 ludzi, którzy powinni być konkurencyjni dla dużo lepszych ekip niż te dwie pierwsze w tym sezonie. Środa, 4..00, Los Angeles, Pączek i jego drużyna. 

A tu Toumani King!

13 komentarzy:

  1. Na tych Lakersów to chyba wypada wstać na drugą połowę. To będzie pierwszy legitny sprawdzian tej układanki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Drexler -197611:54

    Może się mylę albo za wcześnie jeszcze ale ten mecz pokazał dlaczego Jeremy wypadł.Chyba Cissoko jest lepszy. A Krejci ma gwarantowany kontrakt i szkoda było kasy.Tyle pozdro i miłego weekendu bo Blazers mają wolne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy12:01

      On nie miał team option?

      Usuń
  3. https://www.youtube.com/watch?v=rpZ4-_wyQcI - I'll pass and whoop yo ass, how bout that:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dobrze jest widzieć zadowolonego Moranta. To był ruch dziesięciolecia. Jak nie będzie pasował do gry, to go opchniemy za górę złota.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ważne by zespół składał się z charakternych graczy, bez jajeczność nie prowadzi do sukcesu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy22:38

    Po wielu wynalazkach i łatwych schematach (lilard, CJ) wchodzimy w erę "jak bronić Blazers" jak tutaj każdy grozi punktami i to jeszcze seryjnymi a gdyby obwód nie wypalał to pila idzie to TimeLorda tudzież Clingana. Chętnie posłucham mądrzejszych w tym fachu

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogromna rola trenera. W końcu widać jakiś pomysł na grę. Cały czas na boisku są dwaj rozgrywający, co powoduje dużo lepszy ruch piłki, spokojne wyprowadzenie akcji, a gdy potrzeba szybki atak. Morant gra bardzo rozważnie potrafi uruchomić kontrę jedynym długim podaniem, jak obrońca jest daleko to odpala rzut, mija, wkręca się pod kosz i dodatkowo aktywny w obronie. Avdija jest nie do zatrzymania, chyba że sam nie trafi 😀. Powrót do obrony znacznie lepszy niż kiedyś, dobre zagęszczenie pomalowanego. Clingan czyści deskę. Doświadczony Holiday w trybie eco robi dobrą robotę. Dużo pozytywnych rzeczy. Sezon dopiero się rozkręca, oby tak dalej to przebiegało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot08:47

      Trudno żeby nie było ciągle 2 rozgrywających na boisku ;)

      Usuń
  8. Jak na razie siedzimy komfortowo na #2 drugim miejscu, więc oby tak dalej:)) Ale Miami ciekawie zaczęło swój run od 0:3. Po GS to się można było spodziewać słabego startu (nie wiem, co mnie podkusiło wpisać ich tak wysoko, ale może Butler ich jeszcze wyciągnie). Przegrali teraz z Memphis, mimo tego, że Jerami Grant rzucił 1/7 za 3. Grant ma na razie 2 zbiórki po dwóch meczach:)) Zuch. I SA też nie będzie miało łatwo, bo każdy chce dojechać Wembiego. Fajny sezon się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jeszcze przy okazji Miami, Nicola Jovic, na którego niektórzy się tu napalali, wkrótce pewnie pójdzie do Gleague, tak dobry jest.

    OdpowiedzUsuń
  10. Drexler -197606:03

    Dużo FT przestrzelonych.Dame słabo rzutowo dziś. Koszykówka żółtych cholernie nudna ,ale strasznie skuteczna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Drexler-197607:15

    Fajna końcówka meczu ,zawalczyli.Wolne obowiązkowo do poprawy,bo z nimi mogło być spokojniej.Trzeba podziękować JJ bo ewidentnie przetrzymał Lukę na ławce.Scoot dzisiaj okropny.Pozdrawiam i Go Blazers

    OdpowiedzUsuń