23 gru 2014

Blazers bez LaMarcusa Aldridge'a przegrywają z Rockets (Jamesem Hardenem)


Zanim na dobre James Harden przeją mecz w drugiej kwarcie, Blazers bez LaMarcusa Aldridge'a, z Meyersem Leonardem w piątce próbującym grać jak baaardzo strech-four, trzymali się Rockets, nawet prowadzili 7 punktami i nie zapowiadało się na blowout i drugą porażkę z drużyną w której gra Corey Brewer. 

Wesley Matthews miał kilka momentów w post-up, Damian Lillard - to ulga, że jest w tym coraz lepszy - kończył pod koszem, Joel Freeland - tak, to niesamowite - był twardym obrońcą przeciwko Howardowi i ten matchup nie wyglądał na dominację, ba nawet na minimalną przewagę warunków fizycznych i talentu Howarda nad wysokim Blazers. Meyers Leonard traifł dwa rzuty za trzy po dwóch wysokich pick-and-popach z Batumem i Lillardem. Blazers im dalej w mecz tym rzadziej korzystali z zasłon. Nie mieli swojego najlepszego gracza i klucza do pokonania Rockets.

Tym bardziej mid-range ze strefy efektywnej i wygrywającej spotkania, stało się niewygodną przeszkodzą w zdobywaniu punktów. Blazers trafili tylko 6 z 23 rzutów z półdystansu, nie otwierając sobie w żaden sposób łatwych, dogodnych pozycji. Rockets, co prawda pozwolili aby 44 z 76 rzutów Blazers było niekontestowanych, ale tego dnia żaden gracz Terry'ego Stotts nie miał swojego dnia. A wobec absencji Aldridge'a był to gwóźdź do trumny, na której po meczu skakał James Harden.

Fenomenalny James Harden. Było fear the beard, Most Valuable Beard, Chris Kaman nie musiał wstydzić się tego siana na policzkach. Były penetracje, absurdalne and-one, nawet faul przy celnym rzucie za trzy punkty. Harden w 18 minut rzucił 31 punktów, na 10/17 z gry, miał 5 asyst nie skręcił kostki i był jak: co ty na to Kevinie Durancie. Blazers na przerwę schodzili z 20 punktami straty, niechlujnością w ataku (11 strat) i obroną, która dała sobie rzucić 73 punkty w 24 minut oraz lubiła odejść i przez kilkanaście minut nie wracać.

Rockets gościli w paint zdobywając w całym meczu 44 punkty widocznie zmniejszając tempo gry w drugiej połowie. Blazers przez cały mecz brakowało rim-protectora i plastra na Hardena. Każdy wysoki Blazers gubił się w zespołowej obronie, pomoc przy penetracjach zazwyczaj nie pojawiała się na czas, ale te problemy w obronie zaczynały się w momencie,w którym James Harden przeprowadzał piłkę przez linię środkową

Jamesa Hardena nie da się bronić gdy przynosi na parkiet swoją grę. Tym bardziej jeśli twój najlepszy niski obrońca popełnia błędy. Matthews był za wolny przy stepbackach, odbijał się od ciała Hardena. Gdy już przechodził pod zasłoną w nadziei, że Harden odda rzut z mid-range (37% w sezonie) albo za trzy (31% w sezonie) gdy Rockets grali pick-and-rolla wyżej niż linia za trzy punkty, Harden i tak zmierzał ku obręczy i kończył penetrację punktami, bo Matthews nie chcąc faulować (89% z linii) odpuszczał.

Brak Aldridge'a wywołał w Houston luuuuz. Ci nie musieli martwić się o podwajanie w post-up, o Dwighta Howarda broniącego gdzieś na 6 metrze, o to czy zamrażać pick-and-rolle i zostawiać Aldridge'a otwartego czy switchować. Zniknął problem z 6 spotkań w pierwszej rundzie ubiegłorocznym playoffów i Rockets po prostu mieli łatwiej.

Terry Stotts przez 48 minut nie znalazł pierwszej opcji w ataku, wobec braku Aldridge'a. Naturalnym wydawało się podporządkowanie ofensywy pod Damiana Lillarda, ale Patrick Beverley wszedł mu do głowy i pozwolił na 18 punktów z 16 rzutów, 3 asysty i 6 strat. Po tym meczu Damian Lillard nie będzie w Top5 rozgrywających ligi. Stotts nie reagował na problemy najlepszego gracza Blazers i zapomniał, że w koszykówkę gra się w pięciu. Przez cały mecz nie uruchomił Wesleya Matthewsa (14 punktów 5/10), ani tym bardziej Nicolasa Batuma, który w 24 minut z gry zdążył oddać 3 rzuty. 

Nicolas Batum gracz pierwszej piątki miał najniższy usage w drużynie - 7.7% będąc trzecim najlepszym graczem drużyny... albo i nie? Będziemy mieli o jego nie-formie więcej wieczorem. 

Blazers w trzeciej kwarcie zbliżyli się, o ile można to tak nazwać, na 14 punktów do Rockets, ale ten mecz od złapania ognia przez Jamesa Hardena musiał skończyć się blowoutem. Stotts próbował walczyć o kontakt przed czwartą kwartą widząc run 14-3 grając Dorellem Wrightem (4 punkty) na czwórce, kombinując z trzema guardami i dwójką klasycznych wysokich. Bez rezultatu. Harden, chwilę po najlepszym fragmencie Blazers w drugiej połowie, klasną w dłonie, zdobył 8 szybkich punktów i kryzczał: rozejść się.

W czwartej kwarcie C.J McCollum (17 punktów 6/9 z gry) i Will Barton próbowali gonić, ale ten pościg musiał zakończyć się na słupie albo barierce. Chris Kaman miał 9 punktów i 6 zbiórek, Steve Blake rzucił 8 punktów, ale miał 3 straty przy zaledwie 1 asyście. Rockets nieznacznie wygrali walkę na tablicach 35-30, ale zdobyli 12 punktów drugiej szansy i z Coreyem Brewerem na parkiecie byli nie do zdarcia w kontratakach. 

Dzisiaj Blazers zagrają swój czwarty mecz w ciągu pięciu dni. W Oklahomie, wciąż nie wiadomo czy z Kevinem Durantem, przeciwko Thunder o godzinie 2:00 naszego czasu.

5 komentarzy:

  1. Mecz bez historii, ot przy braku LMA należało go rozegrać a nasz Leonard zadziwił swiat swoją pierwsza kwartą oraz wsadem, którego sam nie był pewny czy wykonał :). To co mnie najbardziej wkurzało:

    1) Harden- nie trawie tej jego brody i ogólnego zachowania. Wczortaj wkurzał mnie tym bardziej :)

    2) Jeszcze wieksza porażka. Przepraszam z góry osoby, które mają nicki oparte na tym zawodniku, ale Drexler to kurna mógłby się dwa razy zastanowić co mówi. Ja wiem, ze pograł sobie 3 lata w Houston, ale u nas jednak o wiele dłużej a tak jednostronnego i głupiego komentarza to nie słuszalem od dawna. Zreszta drugi (ten pierwszy) komentator Houston jeszcze bardziej dawal do pieca. Drexler mógłby się jednak powstrzymać w meczu z PTB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy12:06

      Chyba tylko jeden user ma nicka zwiazanego z Clydem :-)).
      Co powiedzial Clyde?
      Jak czytalem ksiazke "Dream Team", to ogolnie Drexler byl tam przedstawiony jako "marzyciel"...wiecznie przekonany, że jest lepszy od Jordana :-)...
      Wiec puscmy mu to plazem.


      Karol

      Usuń
  2. Anonimowy12:06

    z Leonardem byliśmy +8 - jakby grał cały mecz to byśmy na luzie to wygrali ;-)
    ktoś się orientuje czy jest szansa że dziś zagra Aldridge? i czy w OKC zagra Durant?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy13:05

      wszystko bedzie wiadomo jak ameryka wstanie kolo 18-19.

      Usuń
  3. Clyde The Glide jest najlepszym graczem w historii Blazers, więc... bądźmy pobłazliwi, panowie

    OdpowiedzUsuń