16 gru 2014

Jak Blazers poradzą sobie z kontuzją Robina Lopeza


Robin Lopez wypadł z gry na co najmniej 4 tygodnie przez złamaną kość w prawej dłoni podczas meczu z San Antonio Spurs. UPDATE: Robin Lopez napisał na twitterze, że wróci dopiero za 6 - 7 tygodni. Co najmniej, bo w przypadku organizacji koszykarskiej z Portland, kontuzje to nieszlachetna moc superbohatera. Od 1977 są jak Joker i wciąż wbijają ołówek w dłoń. Nicolas Batum po kontuzji gra gorzej niż przed, C.J McCollum tak naprawdę nie miał meczu w którym byłby jak Damian Lillard w rookie season więc te jego kontuzje nie bolą tak mocno jak urazy kogoś z pierwszej piątki. Zwłaszcza jeśli ucierpiał twój najlepszy center, rim protector i śmieszek, ot po prostu sympatyczny człowiek.

Blazers będą grali duże minuty 32 letnim Chrisem Kamanem. Sixth-manem, który w post-up wciąż ma świeżość dwudziestolatka i ruchy na które nabiera się dwie-trzecie jego przeciwników. Rotacja przeskoczyła o jedno miejsce do przodu i Joel Freeland wraca tam skąd przyszedł - jako drugi center zespołu. To, że jeden i drugi w ataku będą utrzymywać dalej ten sam poziom - mam typ, że Kaman zaraz zagra jakiś mecz 20/10 (bo tak, ten sezon jest crazy) - jest pewne. Blazers będą grali więcej pick-and-rolli, Damian Lillard będzie miał przed sobą centra, który jak trzeba to rzuci z mid-range albo zroluje do kosza i zdobędzie punkty, ewentualnie stanie na linii. Szczęście w nieszczęściu.

Dotychczas Kaman grał 19 minut w meczu, rzucał 10 punktów, zbierał ponad 6 piłek. Per 36 minut jest w Top10 centrów w lidze - 19 punktów, 12 zbiórek, 2 bloki. Kaman miał dwa sezony w których grał prawie albo ponad 36 minut na mecz - obydwa w Clippers. W 2008 roku rzucał 15 punktów na 48% skuteczności i zbierał ponad 12 piłek na mecz w 37 minut. Dwa sezony później poszedł w ofensywny tango i rzucał blisko 19 punktów przy 9 zbiórkach grając po 34 minut w teamie, który wygrał 29 spotkań.

Blazers nie są złą drużyną gdy grają Chrisem Kamanem na środku. Fakt, że zwykle nie jest on otoczony czterema starterami podnosi jego wartość. Dodatkowo Kamanowi naprawdę dobrze gra się ze Stevem Blake'iem. Ta dwójka w 17 minut w każdym z 25 rozegranych meczów generowała ponad 34 punkty. Na 100 posiadań spośród duetów, które grały ze sobą w więcej niż w 20 spotkaniach przez ponad 10 minut, Kaman i Blake zdobywają ponad 105 punktów i tracą zaledwie 97.5 - niemały szok, że stetryczali gracze mają najlepszy Defensive Rating w dwuosobowych lineupach i wcale nie grają w garbage-time.

Druga rzecz. Blazers z Kamanem na parkiecie trzymają dobrą obronę i tracą 98 punktów na 100 posiadań. Według Advanced Stats Kaman, to najlepszy obrońca Blazers, który gra warte uwagi minuty. Defensywne zadania Chrisa Kaman nie różnią się od stawianych Lopezowi. Nie wychodzi za centrem dalej niż linia rzutów wolnych, gdy jego gracz np. dostaję piłkę w high-post. Również podczas obrony pick-and-rolli, tak jak Lopez, Kaman broni obręczy zajmując pozycję pomiędzy ball-handlerem, a koszem W przypadku gdy jego zawodnik - pozostawiony bez krycia - np. dostaję piłkę w mid-range, Kaman stara się kontestować rzut. To plus, bo w lidze nie brakuję wysokich szukających w podobnej sytuacji zbiórki.


Kaman w ataku operuję na dystansie. Prawie połowa jego rzutów to jumpshoty. W parze z Aldridgem, Blazers mają stretchujący frontcourt, który może grać pick-and-pop od lewej strony do środka na dalekim pół-dystansie, robiąc przestrzeń - poddając walkę na ofensywnej desce (coś za coś) - dla coraz lepiej wchodzącego pod kosz Damiana Lillarda. Kaman co prawda trafia niecałe 41% z mid-range, ale w przeciwieństwie do Lopeza, który jeśli rzuca, to z wysokości linii rzutów wolnych na wprost kosza (rzadziej z prawej/lewej strony) ma większy zasięg. Z pewnością Chris Kaman jest lepiej wyszkolonym graczem w post-up. Ten jego move, identyczny jaki robi LaMarcus Aldridge, wygląda pięknie jak na gościa, który wbija harpun w rybę. 

Jednak wcale nie musi być tak, że Chris Kaman będzie starterem. Terry Stotts po meczu ze Spurs, pytany o to kto zastąpi Lopeza w wyjściowej piątce, nie miał przygotowanej odpowiedzi. Coach będzie kombinował i po decyzji - bo zgadzamy się, że Kaman będzie grał długo - pozostałe minut rozłoży na tercet Freeland, Leonard, Robinson. Z tej trójki najwięcej czasu dostanie Anglik, który zdążył w tym sezonie udowodnić, że nie jest soft. Leonard będzie walczył o utrzymanie się w drużynie NBA, podobnie Thomas Robinsona, który po sezonie zostanie wolnym agentem. Tutaj otwiera się kolejna opcja dla Stottsa, z której nie korzysta tak często jak w sezonie ubiegłym.

Blazers nie grają small-ballem, bo mają wartościowego zmiennika na środku, a LaMarcus Aldridge dodał odrobinę rzutu za trzy. Każdy z 20 najlepszych lineupów Blazers, składał się z klasycznych wysokich. Na centrze wymiennie grali Lopez i Kaman oraz wyjątkowo Leonard w piątce z Lillardem, Matthewsem, Crabbem i Lopezem. Kwestią pozostaje to czy niska piątka przyniesie lepszy rezultat niż dotychczasowe ustawienie, bo póki co, kombinowanie z Batumem na czwórce mogłoby pobudzić Francuza, ale z drugiej strony, biorąc pod uwagę obecną formę, to ryzykowne posunięcie.

Na pewno już podczas jutrzejszego spotkania z Bucks dowiemy się jak wygląda zarys planu na najbliższe cztery tygodnie bez Robina Lopeza. Może być spokojnie i np. Joel Freeland wejdzie w S5, albo Terry Sttos zaskoczy i nagle frontcourt: Crabbe, Batum, Aldridge rozpocznie mecz. Niemniej jednak miło będzie, jeśli Chris Kaman pokażę język tym, którzy uważali, że jest przepłacony.

Twitter

16 komentarzy:

  1. Behemot22:43

    Aj, niedobry ten update, niedobry. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszce jedna nowina: Żona Chrisa Kaman podobno na porodówce. Znając sprzyjające nam szczęście urodzi jutro albo przed mecze z San Antonio. Kaman dostał zapewnienie od Stotts, że spędzi ten czas z rodziną. Gotowi na Leonarda?

      Usuń
  2. Wszystko tylko nie Meyers... To już wolę Freelanda na centrze i Batuma na stretch four... A propos, Start Lublin nie potrzebuje czasem centra? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. pdxpl07:54

    żadna drużyna, żaden coach nie jest gotowy na M. Leonarda w piątce Blazers. Przeciwników weżmiemy poprzez destrukcje ich planów taktycznych. Go Meyers!

    OdpowiedzUsuń
  4. Behemot09:33

    Wyjdźmy tak, nikt tego nie ogarnie:
    Leonard, Robinson, Wright, Barton, McCollum ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy11:30

      I Brandon Roy na szostce ;-)

      Usuń
  5. Ufff

    Za enbiej.pl

    Teraz zainteresowanie Davida Griffina przeszło na obrońcę Portland Trail Blazers Wesleya Matthewsa. Cavs złożyli nawet zespołowi ze stanu Oregon propozycje wymian z jego udziałem, ale wszystkie zostały zawetowane przez włodarzy Trail Blazers. Portland jest w tej chwili w trakcie najlepszego startu od 15 lat (19-6) i na pewno chce utrzymać taki stan rzeczy, jaki jest obecnie. Trail Blazers nie chcą wymieniać jednego ze swoich podstawowych zawodników, ponieważ mają w planach podpisanie z nim kolejnego kontraktu, po zakończeniu tego sezonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jaki były te propozycję wymian. Nie widzę w Cavs absolutnie nikogo, kim mogliby nas zainteresować. Obstawiam, że conajmniej jedna z takich ofert zawierała Diona Waitersa :]

      Usuń
    2. Anonimowy10:08

      No wez... sa tacy co by nam sie przydali ;).
      Dajemy Batuma i Wesleya, a zabieramy Jamesa.

      Usuń
    3. @jędrzejmirowski pick w pierwszej rundzie i... Diona Waitersa.

      Usuń
    4. Możemy im oddać naszego mistrza Leonardo. Może być za Jamesa

      Usuń
    5. Anonimowy10:35

      Mistrza Leonarda za darmo. Bedzie jeden rywal do tytulu mniej :-)

      Usuń
  6. Anonimowy09:07

    NO PANOWIE....
    Dzis stalismy sie chyba swiadkami, wystrzalu Tomka Robinsona...
    Dzieki RoLo!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot09:42

      Nie pierwszy raz, byle kolejne strzały nie były w stopę ;P

      Usuń
  7. clydetheglide10:18

    Nie chcę znęcać się nad Francuzem. bo mi go żal po tym wsadzie.... ale
    Znowu Batum nic nie gra i do IV kwarty ma 0/8... Matthews trafia, ale mało ma sytuacji...
    Kaman dziś położył mecz, trudno, jednak T-Rob, to jest to!!! Energia, dynamit, zbiórki, wsady, tego nam potrzeba
    Na następny mecz nie wstawiałbym go mimo wszystko na 5, niech tam wyjdzie w s5 Freeland lub Kaman - whatever - a T-Rob na 4 na zmiany za LMA - tam to się lepiej sprawdzi
    PS pierwszy raz w życiu widziałem hack-a-T-Rob... Nie odmawiam J. Kiddowi inteligencji, ale to mogło wypalić tak, jak nie przymierzając Sasha Grey w białej sukience przy Ks. Rydzyku...

    OdpowiedzUsuń
  8. A dlaczego miało nie wypalić, T-ROB rzucał na poziomie 25%. Nam się udało tak wrócić do gry z Houston

    Swoja droga jak go lubię to mółgłby te rzuty poćwiczyć, akurat wolne to kwestia treningu, niech go Batum w ramach przeprosin za ten sezon nauczy. Widze ze w szkole sredniej miał również kiepskie statystyki, ale jednak nie na poziomie 50%

    OdpowiedzUsuń