8 lut 2015

Więcej niż porażka



Blazers (34-17) @ Mavs (35-18) 101-111
 
Jak zamienić kontrolowane zwycięstwo, a może nawet delikatny blow-out w dojmującą porażkę?
Aby się  o tym przekonać należy obejrzeć występ  Blazers przeciwko Dallas.  Właściwie wystarczy zerknąć na ostatnie 3 minuty tego spotkania. To był Blazers przepis na sportowe samobójstwo.

Przez 9/10 tego meczu Lillard i spółka kontrolowali wydarzenia w American Airlines Center. Na 2.50 przed końcem prowadzili 94:83.  A później Matthews nie skończył  w kontrze lay-upa. Parsons odpowiedział trójką,  potem Novitzki i Harris zrobili swoje . I nagle zrobiło się tylko 96:93. Pudło zza łuku Lillarda, po drugiej stronie to samo Ellisa, ale Mavs zbierją piłkę, ta trafia do Novitzkiego, który odpala trójkę i po raz 1234 w karierze staje się germańskim bogiem w dalekim Teksasie. Jest remis. Blazers mają time-out, a potem 20 sekund żeby wyrwać to zwycięstwo. Lillard czeka do końca z oddaniem trzypunktowego rzutu. Nie trafia. Dogrywka, w której rozbici psychicznie Blazers nie są w stanie zatrzymać flow Teksańczyków. Egzekucja-15:5 dla Dallas. 
 
"This is as dead as a locker room as I've ever been around"- Wes Matthews, "I'm still shocked,"  "I'm like, 'What just happened?'" to z kolei Nic Batum.

Tak, to nie była zwykła porażka po słabej grze. Kiedy ciężko pracujesz przez cały czas, i kiedy przed samą metą, z trudnowytłumaczalnych powodów, oddajesz owoce tej harówy, to boli, pali piekielnym ogniem.
 
A przecież szło tak dobrze. Poziom trzymali liderzy. Aldridge siłujący się z Chandlerem i Aminu zdobył swoje 25/14, dając koncert w trzeciej kwarcie, kiedy zliczył 13 punktów. Lillard w końcu trafiał trójki 4/10. Po przeciwnej stronie ciężko oddychający Dirk, nieskuteczny Ellis. Blazers trzymali Mavs na dystans, momentami prowadząc nawet 13-16 punktami. W trzeciej odsłonie, jak się wtedy jeszcze mogło wydawać, decydującej dla losów meczu, Blazers stłamsili rywali. Aldridge wygral  6 do 2 pojedynek strzelecki z Novitzkim. Naprawdę dobra gra obronna wymusiła 9 strat przeciwnika. Niestety Blazers mieli tego dnia straszne kłopoty ze skutecznym finalizowaniem kontr. Gdyby skończyli punktami choć połowę z nich, Lillard nie musiałby udowadniać, że nadal jest clutch. Ale i  tak nic nie zapowiadało nieszczęścia. Portland nie zaczęło ostatniej części meczu rewelacyjnie, pudłując prawie wszystko co się dało, ale po drugiej stronie wyglądało to tylko odrobinę lepiej. Mavs grali jednak na 40% za trzy, Blazers  trafili wówczas tylko raz. Gospodarze złapali kontakt wzrokowy i śmignęli bolidem F1 obok terkoczącej furmanki.
 
Gdyby w decydujących momentach Blazers wykorzystali choć jedno posiadanie więcej, nie trzeba byłoby teraz pisać o 2 punktach w 42 minuty N. Batuma, o słabszym z każdym dniem Ch. Kamanie- 4pkt z 6 rzutów, o R.Lopezie, który przegrał bój o paint z T. Chandlerem. Nie byłoby też za wiele o nierównym McCollumie, potrafiącym kąsać trójkmi, by w kolejnych trzech akcjach zrobić kroki i dwa razy dać się zablokować. I w końcu o trenerze, mogącym lepiej dysponować time-outami. Bo jeśli drużyna przez 3 minuty nie zdobywa punktu z gry, to po trójce przeciwnika należy skorzystać z przerwy. Stotts postanowił zaczekać i po 10 sekundach rywal trafił jeszcze raz. Na ławce ktoś  zaspał, ktoś czegoś nie dopilnował. Na parkiecie wraz ze wzrastającą presją popełniano coraz więcej błędów. I tak krok po kroku, na własne życzenie, doszło do   dramatycznej klęski. .
 
"Everybody is pissed. Rightfully so. We're shocked." -jeszcze raz Wes Matthews na gorąco zaraz po spotkaniu.

To jeden z najbardziej przykrych momentów tego sezonu. Sztuką będzie psychiczne odbudowanie się po czymś takim. Okazja do rehabilitacji już dzisiaj przeciwko Houston. Teksańskiego weekendu odcinek 2. Będzie happy end?
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

2 komentarze:

  1. Anonimowy14:31

    Jak przegrać wygrany mecz Portland Trail Blazers i MKS Dąbrowa Górnicza pokazali aż zbyt dobitnie moje dwie ulubione drużyny dwie bardzo bolesne porażki. Mam nadzieje że będzie już tylko lepiej

    OdpowiedzUsuń
  2. SAD but TRUE...... k**** ale dzisiaj ważniejszy mecz z brodaczem

    Ja wiem, że wszyscy wkurzeni ale znow relacji z meczu nie ma w "mecze"

    OdpowiedzUsuń