16 kwi 2015

Sezon kończymy porażką. Witamy w NBA Playoffs!

Blazers (51-31) @ Mavericks (50-32) 98-114

To Memphis!

Terry Stotts chce, żebyśmy przeszli już do playoffów i tak za chwilę zrobimy.

Blazers przegrali ten mecz bez znaczenia dla układu Konferencji Zachodniej i zamknęli sezon regularny 2014/15 z bilansem gorszym niż rok temu i czterema porażkami z rzędu.

Mecz jak mecz. Przegrali go w trzeciej kwarcie gdy rzucili tylko 21 punktów zespołowi z 18. obroną ligi, a sami stracili 35. Mavs zrobili wtedy run 17-2, prowadzili nawet 22 punktami i Blazers dobrze wiedzieli, że gonić nie ma sensu, więc idziemy w blowout jak to ostatnio świetnie nam wychodzi.

Tim Frazier miał 13 punktów i 10 asysty i może zagra w pierwszej rundzie jakieś minuty, bo backcourt Blazers do powrotu Arrona Afflalo został zmuszony rotować czwórką obrońców. Stotts pewnie zawęzi rotację, ale ten dobry występ - nawet jeśli naciągany, gdzieś w głowie pozostanie i być może Frazierowi nie przypadną tylko minuty w garbage time. Stotts oczywiście zawęzi rotację do 8-9 graczy, ale Blazers grali tak przez cały sezon, więc jakiś szał, typu zagracie dzisiaj wszyscy nie będzie dla mnie niespodzianką. Blazers i mają i nie mają ludzi, a przede wszystkim zdrowia, żeby cisnąć po 46 minut mecz w mecz tą piątką wycieńczonych chłopaków.

Damian Lillard zdobył 17 punktów, LaMacrus Aldridge 19 z 24 rzutów, a startujący Alonzo Gee i Allen Crabbe trafili łącznie 8 z 26 rzutów z gry. Robin Lopez przez 20 minut oddał 2 rzuty broniąc Tysona Chandlera.

Odpoczywali: Nicolas Batum, Chris Kaman i C.J McCollum, ale mają być gotowi na pierwszy mecz pierwszej rundy, a starterzy Blazers nie zagrali w czwartej kwarcie ani minuty, bo i nie było takiej potrzeby. Koniec, bo oglądałem ten mecz jednym okiem w ten słoneczny kwietniowy poranek.

Portland Trail Blazers w pierwszej rundzie zagrają z Memphis Grizzlies. Pierwszy mecz o 2:00 naszego czasu w nocy z niedzieli na poniedziałek, a pełen terminarz jest do wglądu w zakładce Playoffs 2014/2015

Solidna zapowiedź serii pojawi się u nas jutro, ale kilka słów na gorąco.

To przeciwnik ze środka tej trójki Spurs, Rockets, Memphis. Nie wiem, na ile lepiej będzie Blazers mierzyć się z super siłą pod koszem niż z Jamesem Hardenem, ale Memphis wobec problemów zdrowotnych Marca Gasola i Mike'a Conley'a wcale nie muszą być super ciężkim rywalem. Jeszcze nie pomyslałem ila ta seria może trwać, ale kilka kluczo-pytań do zwycięstwa Blazers widać gołym okiem.

Przede wszystkim obrona Lillarda, bo zostawanie na pickach, nawet przeciwko nie w pełni sprawnemu Conley'owi nie będzie dobre. Nigdy nie jest, dlatego Blazers wobec czołowego froncourtu ligi, nie będą mogli zmienić strategi defensywnej na jakieś "show", które działa tylko w Clippers. Zresztą gdy Stotts decydował się tym grać jeszcze w pierwszym sezonie Lillarda, to obrona Blazers - jako całości - wyglądała jak twarz J.J Hicksona, a przecież te piątki różnią się tylko jednym graczem.

Dwa, to jak dobry w tej serii będzie Aldridge. Czy na tyle, żeby Grizzlies zaczęli go podwajać? Nie pamiętam tych meczów z sezonu regularnego, ale wrócimy do tego jutro.

Trzy, czy Robin Lopez będzie wychodził za Marciem Gasolem, aż do high-post? Grizzlies nie penetrują paint dużo razy w pojedynćzym meczu, ale pick-and-rolle Conley-Gasol, gdzie Lillard zostaje na screenie będą czymś, czym być może tylko ja będę żył.

Cztery, jak zdrowy i jak dobry będzie Nicolas Batum? W tej chwili to jedyny gracz, który może w obronie przejąc i Mike'a Conleya i Jeffa Greena. Zagadką pozostaje Arron Afflalo, ale po tym co pokazywał od 19 lutego w obronie, nie wydaję mi się, zeby Stotts używał go w obronie jako Wesleya Matthewsa - stopera na graczy z pozycji 1-3.

Pięć, czy C.J McCollum będzie naprawdę tym graczem, którego oglądaliśmy w ostatnich dniach sezonu regularnego? W kwietniu McCollum zdobywał 16 punktów na 53% skuteczności z gry i trafiał 41% rzutów za trzy punkty. Oba teamy mają słabe ławki z ostatniej dziesiątki ligi, więc wygląda na to, że tutaj też może rozstrzygnąc się, może nie seria, ale pojedynczy mecz.

Ode mnie to tyle, więcej jutro. Playoffs!

5 komentarzy:

  1. Behemot11:06

    pdxpl - jakby co będzie na Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pdxpl13:39

      mamy szansę, nie ma co narzekac. trzeba policzyć, ile mamy zdrowych rak, nog i barkow, poskładać to do kupy i powstała z tego hybryda powinna dać radę:) Go Blazers!

      Usuń
  2. Lepiej Memphis niz SAS, chociaz ja rano zylem w swiadomosci ze gramy z SAS. Niezla koncowka. MEmphis mnie jakos nie przekonuje, mamy szansik

    Spojrzalem na bilety na play-offy. Za 300$ to ciezko cos kupic.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy13:15

    Posypaliśmy się po weekendzie gwiazd,choć przez moment,po pozyskaniu Afflalo i Gee,a przed kontuzją Wesa wyglądaliśmy prawie-jak-kontender. Teraz głównym pytaniem jest czy potrafimy się pozbierać,a przecież ostatnio z tego słynęliśmy. Liczę na Batuma i bardzo na Blake'a,który ostatnio mnie zawodzi(marudziłem przed sezonem przy wymianie za Mo Williamsa). Go Blazers! RIPCITIZEN

    OdpowiedzUsuń
  4. Behemot17:17

    Dopiero obejrzałem. Ten Frazier naprawdę potrafi podawać.

    OdpowiedzUsuń