14 lis 2015

Kolejna bolesna porażka



Blazers (4-6) @ Grizzlies (4-6) 100:101

Są rzeczy, niestety, ważniejsze niż następny mecz i kolejna bolesna porażka Blazers. Ale spróbujmy. Obie ekipy przystępowały do spotkania w nie najlepszych humorach. Goście po trzech przegranych z rzędu , bez kontuzjowanego Meyersa Leonarda, Grizzlies z bilansem 3-6, który gromadził na głową Davida Joergera coraz więcej ciemnych chmur. Dla jednych i drugich mecz miał być sposobnością do przełamania kryzysu.

Na 13 sekund przed końcem Aminu szaloną trójką przez ręce Z-Bo wyprowadził Blazers na jednopunktowe prowadzenie. Ostatnie słowo należało jednak do silnego skrzydłowego Grizz. Zdołał zebrać piłkę po niecelnym rzucie za trzy C. Lee, w pierwszym tempie dał się jeszcze zablokować A. Crabbe'owi, ale w ponowieniu wepchnął ją do kosza. Zagadką pozostanie fakt dlaczego Terry Stotts bronił w tej ostaniej  akcji niskim line-upem, bez udziału E. Davisa, wydawałoby się najmocniejszej broni Blazers w podkoszowych zapasach. W akcji ostatniej szansy – 0.6 sek. przed ostatnią syreną, Aminu nie trafił fadeaway'a i trener gospodarzy mógł odetchnąć z ulgą.

Bez swojej kontuzjowanej stretch-4, Stotts zaczął raczej niespodziewanie Ch. Kamanem w wyjściowym składzie. I ten nieśmiało molestował swoim mid-range obronę gospodarzy-2/3. Po drugiej stronie z półdystansu odpowiadał M. Gasol. W ogóle pierwsza połowa była bardzo wyrównana, Blazers odskoczyli raz na 6 punktów, największa przewaga Memphis nie przekroczyła 4 oczek.

D. Lillard grając z kontuzjowanym kciukiem nie był w stanie trafiać z dystansu -5/11fg, 0/5 za trzy. Dało to skromne 11 punktów, ale tylko spod kosza, po dribble drive'ach. Zdarty w meczu ze Spurs paznokieć musi dokuczać, bo point guard PTB pudłuje nawet osobiste. W ostatnich dwóch meczach < 50%, przy 90 % w pierwszych sześciu spotkaniach. Z trafianiem z linii nie miał za to kłopotów CJ McCollum-10/10 plus 7 celnych strzałów z gry dało mu tego wieczoru 26 punktów i trzymało Blazers w grze, mogło zaowocować prawdopodobnie nawet wygraną gdyby nie aż 8 strat drugiego z bliźniaków. Zresztą gapiostwo, brak precyzji obarczają prawie wszystkich Blazers. 12 strat, tylko do przerwy, dało Grizzlies 11 łatwych zdobyczy. Na szczęście na tablicy wyników strata była mniej wyraźna, bo jednopunktowa.
 
Airball McColluma zakończył tę niewyraźną, bez zdecydowanych przewag którejkolwiek ze stron, połowę. Trójka McColluma otworzyła wynik po przerwie. Potem było już tylko gorzej. Plumlee nie kończył z bliska, Kaman pudłował z półdystansu, ponadto gdzieś tam nielegalna zasłona, faul w ataku Aminu. I tak Blazers oddali rywalowi 14 punktów, a Marc Gasol śmiał się nam prosto w twarz



Dopiero reverse lay-up Kamana, po 6 minutach gry na zero, dał sygnał do pogoni. Crabbe zza łuku, Crabbe w kontrze, Crabbe jump shot, Lillard po 4 pudłach z rzędu mądrzeje,  i już nie rzuca, genialnie podaje do Harklessa, a ten ładuje z góry . 70: 79 Blazers still alive.
 
Przez 2/3 czasu decydującej części gry niewiele rzeczy mogło wskazywać na 7 przegraną drużyny M. Gasola. Blazers ciułali punkty osobistymi Davisa, jump-shotami Hendersona, McColluma oraz Harklessa. 4 minuty przed finałem trójka M. Barnes'a zrobiła 92:81 i … Memphis stanęło jak Polska w sierpniu '80. Run 10:0 zakończony spektakularną trójką Aminu, na półtorej minuty do końca odbudował nadzieję. Osobiste McColluma oraz Randolpha doprowadziły obie ekipy do ostatecznego rozwiązania, w którym ten drugi wyrwał w ostatniej sekundzie Aminu tytuł „Man of the match”.
 
 
Blazers nie wygrali od tygodnia. Są na ostatnim miejscu w swojej dywizji, z bilansem 4-6. M. Leonard nie zagra w optymistycznym wariancie 4-6 tygodni. Czarny scenariusz wyklucza go do końca sezonu. Portland zostają, bez tak istotnej w tej NBA- stretch-4. Ma Stotts kilka innych czwórek, ale żadna z nich, nie jest, niestety-  stretch. Dzisiaj wpadł na pomysł łatania ofensywy za pomocą mid-range Kamana. 10 punktów z 8 prób nie wygląda źle, ale idea grania ponad 20 minut weteranem nie podoba mi się. Jak w takiej sytuacji sprawdzić, czy drżące ręce Vonleha to stan permanentny, czy tylko ciągle pokłosie stresu prawie-debiutanta z odzysku. Na pewno nie da się tego się zweryfikować, dając mu siedmiominutowe ochłapy ze stołu Niemca.
 
Na szczęście  trener PTB nie poszedł za ciosem i nie wepchnął innego weterana-  Hendersona przed Crabbe'a, bo ten był znów nieomylny, trafiał skądkolwiek próbował- na 12 punktów, w tym dwie trójki.
 
Ed Davis w 18 minut zdobył 7 punktów, miał 8 zbiórek i 3 bloki. Te statystki mogły być jeszcze lepsze gdyby w ostatniej akcji Stotts dał mu się wykazać. A tak Gasol wziął na spacer Plumlee'ego i Randolph w najważniejszym momencie mógł wykorzystać przewagę fizyczną nad Crabbem i Aminu.

Istnieje sporo argumentów za tym, że  wstawianie do składu Kamana czy duże minuty dla Hendersona, zwiększające być może szanse na przerwanie serii porażek,  nie są warte ograniczania minut dla Davisa, Vonleha  oraz Harklessa. Ci Blazers nie mają być gotowi na kwiecień '16. To jest czas by sprawdzić, na kogo można liczyć w projekcie Portland Trail Blazers 2017-2018. I 5-10 zwycięstw więcej w sezonie nie wiele zmieni, może paradoksalnie tylko przeszkodzić.

Teraz jadą Blazers dalej na wschód, do Charlotte, do  nowego domu Nica Batuma. Niech ten paznokieć Lillarda szybko odrasta, bo pull-jumpery McColluma, jak widać, nie wystarczają do zwycięstw.


 

5 komentarzy:

  1. Anonimowy18:19

    Dobrze było chłopaki,
    w koncu gralismy w Memphis!

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy00:01

    Przepraszam, ze agitowałem za C.Alexandrem.
    Mam nadzieje, ze wiecej minut nie dostanie w tym roku. Moze jakies zeslanie do D-League?
    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot00:07

      Wystarczyły Ci pierwsze dwie minuty jego gry w NBA żeby dojść do tego wniosku?

      Usuń
    2. Anonimowy00:10

      Tak, bo nawet nie porusza się poprawnie po boisku. Za surowy jestem? No ok,to niech zostanie i dostanie więcej szans.
      Ale kogoś dziś trzeba ukarać.Przegrywamy 30pkt, z mocno średnia drużyną. Damian w ogole nie potrafi bronic, wysokich w ogole nie widac. Ja nie wiem co sie dzieje....
      Ale to jest ku...kpina i obraza dla moich nieprzespanych ostatnich 5-ciu nocy.
      Zaraz kupie flaszke i zrobie ja z clydem ;-))))))))))))))))) albo i dwie!

      Karol PTB

      Usuń
    3. Behemot09:10

      Dzieje się to co mniej więcej przewidywaliśmy przed sezonem. Początek rozgrywek był świetny, ale wystarczy kilka kontuzji, faule Aminu (obrona kompletnie się sypie bez niego) i jest jak jest. Żeby ten skład wygrywał prawie wszystko musi zagrać. Taki to już będzie sezon. Na szczęście przegrywanie jest przez ligę wynagradzane ;P

      Usuń