4 gru 2015

Indiana pokonana


Pacers (12-6) @ Blazers (8-12) 111:123

Niewiele atutów przemawiało w tym spotkaniu za Blazers. Niedoświadczony i szukający swojej tożsamości team stanął na przeciw czołowej ekipy tego sezonu. Odrodzony Paul George i spółka nie przegrali od 16 listopada, zaliczyli sześć zwycięstw  z rzędu, nie dając ostatniej nocy szans Clippersom. Ale dzisiaj to jednak Blazers byli lepsi. 


W tym, przez większość czasu, niezbyt porywającym widowisku, którzy gospodarze zaczęli od 0:10, udało się jednak wygrać, ponieważ: 

Blazers trafili połowę ze swych rzutów, w tym 18 z 36 prób za trzy. Skuteczni byli nie tylko bliźniacy. Allen Crabbe w drugim kolejnym spotkaniu zdobywa 18 punktów. W decydującym momencie gry trafia 3 ze swoich  4 trójek, które pozwalają odskoczyć na bezpieczny dystans i zamknąć mecz.   

W końcu ostatnia kwarta należała do Blazers- 26 do 21.  Aminu  zamknął w finałowej kwarcie  grę PG13 na  zero . Lillard, McCollum i wspomniany Crabbe trafiali zza łuku(6 razy), a to co nie wpadało zgarniał Ed Davis- 7 ofensywnych zbiórek w całym meczu i dzięki temu  mnóstwo rzutów drugiej szansy.

Rezerwowi  wsparli s5. Crabbe, ale też Meyers Leonard z 12 punktami w 25 minut. Dwie trójki, skutecznie w post-up i mnóstwo przeciągu, który wytwarza krzątając się na obwodzie, promieniują pozytywnie  na grę Lillarda i McColluma. Moe Harkless zbierający odpady z tablic, przechwytujący bezpańskie piłki,  ze zwyczajową bieda-trójką powoli, systematycznie wchodzi w buty role-playera. 

Wycieńczona, będąca w back-to-backu Indiana, nie wytrzymała tempa meczu. Słaby od startu Paul George tylko 4 z 17 prób dostał wsparcie jedynie od  CJ Miles'a. Gdyby nie jego 8 trójek Indiana zdechłaby prawdopodobnie dużo wcześniej. A tak w ostatnich minutach mieliśmy pojedynek rewolwerowców Crabbe- Miles. Obaj trafili po 3 trójki, kradnąc show liderom. 

Po raz pierwszy w tym sezonie decydujące piłki nie należały do Lillarda bądź McColluma. Rządził Crabbe, Aminu w ciągu ostatnich 3 minut dwa razy wykreował łatwe punkty Plumlee'ego, by trojką, ze swego ulubionego rogu ustalić wynik meczu. Obiecująca i pożądana różnorodność rozwiązań ofensywnych.

Nawet Noah Vonleh-jedyny minusowy gracz s5, zaliczył poprawny występ- 6 punktów i 4 zbiórki, bez błędów w ataku. Jakby mniej rozdygotany i rozumiejacy coraz więcej z tego co dzieje się na parkiecie. 

Podkoszowi Portland wygrali grę na tablicach. Aminu -6, Plumlee -10, Davis -13. Po drugiej stronie tylko Mahinmi z jedenastoma. Mason Plumlee w obronie nie daje rady, ale w ataku wykorzystuje swoje umiejętności techniczne i reverse-layupami, półhakami, dobitkami zdobywa 12 punktów. 

Gerald Henderson nie jest zmuszony mordować nas swoimi jumperami dłużej niż 10 minut. A te, które akurat dzisiaj miał, w połowie wykorzystał. 4 punkty i coraz bezpieczniejsze  miejsce na ławce za plecami Harklessa i Crabbe'a. Choć jeszcze pewnie w  nie jednym meczu Sttots zawoła go na pomoc. 

Młodzi Blazers nie płaczą, nie tankują, grają na ile mogą. Raz frajersko oddadzą wygrany mecz, innym razem, tak jak dzisiaj wykorzystają słabość fizyczną rywala i popatrzą na niego z góry

W sobotę kolejny sprawdzian, tym razem w Minneapolis z bandą Andrew Wigginsa. To będzie początek czteromeczowej serii wyjazdowej. Każde zwycięstwo będzie potraktowane jak miły wczesnoświąteczny prezent.

8 komentarzy:

  1. Myers Leonard coraz lepiej prezentuje się w ataku...Stretch 4,5 position...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy21:55

    Ed Davis zapowiada się bardzo ładnie. Dużo zbiera, przede wszystkim w ataku.
    Vonleh też zaczyna mi się podobać. Coraz więcej pewności w grze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy03:04

    Vive la Blazers...z Paryza tym razem RIPCITIZEN

    OdpowiedzUsuń
  4. Wodaiogien07:51

    Mikołajkowa noc w Minnesocie:

    http://www.wodaiogien.com/#!portland-trailblazers/kn4m2

    OdpowiedzUsuń
  5. stork14:10

    widzieliście co Matthews zrobił w meczu z Wizards?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wodaiogien15:09

    mały przerywnik piłkarski:

    Zawodnicy Portland Timbers zdobyli MLS Cup. W finale ligi pokonali oni Columbus Crew 2-1.

    Dla założonego w 2009 roku klubu to pierwszy taki sukces w jego historii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Behemot16:38

    Kurcze, coś za dużo tych zwycięstw ostatnio ;P
    Ależ Crabbe wystrzelił, chłopaki gotowi jeszcze oddać w tym sezonie wybór w drafcie do Denver...

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy19:04

    No wygrali dwa trudne mecze. Podejrzane to jest.
    Jak jeszcze wygrają ze dwa na tym Road Trip....

    PORTLAND TIMBERS!! Sledze na bieżąco. Mecze na Eurosporcie są czyli na kanale otwartym.
    GRATULUJEMY!!!

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń