21 gru 2016

McCousins

Blazers (13-17) @ Kings (11-17) 121:126
To był niezwykle istotny i trudny mecz. Sytuacja Blazers jest niestety taka, że nawet miejsce  w czołowej ósemce stoi pod znakiem zapytania. A właśnie takie ambicje co raz wyraźniej mają Królowie z Sacramento, a szczególnie jeden czołowy obecnie zawodnik całej ligi.

Obie drużyny przystąpiły do meczu osłabione: do Aminu (o Ezeli już nie wspominamy) doszedł Turner (kostka), a goście wystąpili bez kata Blazers - Rudy Guy'a.

Wiedząc, że bronić się w kilka dni nauczyć nie da, ekipa Stottsa skoncentrowała się na ataku: I kwarta 35 pkt, II kwarta 37 pkt. Ciężar punktowania spadł ponownie na C.J., Lillard śrubował natomiast rekord asyst. Meyers "The Legend" Leonard pojawił się w pierwszej piątce tylko po to, żeby zirytować lidera gospodarzy faulami, a jego dzieło musieli kontynuować przez resztę meczu Davis i Plumlee. Wsparcie z ławki dał Crabbe, na swoim dobrym poziomie grał Harkless, a ważny rzut na koniec I kwarty wykończył Napier. Wyglądałoby to dobrze i bezpiecznie, gdybyśmy i tak nie wiedzieli że kłopoty, jak w każdym meczu obecnego sezonu, przyjść muszą.
No i przyszły na początku IV kwarty. Blazers nie trafiając do kosza przez kilka minut stracili prowadzenie, którym cieszyli się od początku meczu, tak gdzieś koło 40 minuty konfrontacji. Królowie złapali wiatr w żagle i objęli nawet 10-punktowe prowadzenie. Jeszcze jeden zryw Blazers i można było liczyć "Lillard time". Damian niestety po raz kolejny zawiódł, a punkty w końcówce rzucał jedynie Plumlee (27 pkt, 10/13, 13 zbiórek - jakaś krytyka?), chociaż przy jego rzutach osobistych można było dostać palpitacji serca. Ostatecznie dwiema trójkami zabił nasze nadzieje Cousins kończąc mecz bilansem 55 (słownie pięćdziesięciu pięciu) punktów. Zabrakło czasu na realizację taktyki "sprowokować DeMarcusa".

Damian Lillard trafił dziś 6 na 20, oraz 1 na 9 za trzy. W końcówce nie istniał. Co z tego że rozdał 15 asyst?

Dziś w nocy wracamy do Moda Center na spacerek (?) z Dallas.

7 komentarzy:

  1. Anonimowy12:17

    "rzucał jedynie Plumlee (27 pkt, 10/13, 13 zbiórek - jakaś krytyka?)"

    Tak, krytyka. Nie przerabialiśmy już czasem tego tematu z MLE, po jego jednym średnim udanym meczu? Jak chcesz miec druzyne slaba, taka jak teraz, to tam Plumlee sie nadaje. A jezeli myslimy o nawiazaniu jakiejkolwiek walki z czolowka to niech Mason wypi... i wezmie ze soba kolege Myersa.

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  2. problemem jest Damian "święta krowa" Lillard, a gadki o naszych białych środkowych tylko, nomen omen, zaciemniają ten problem, przypuszczam że nie tylko na naszym forum, ale również w klubie
    jeżeli myślimy o nawiązaniu jakiejkolwiek walki z czołówką to musimy mieć lidera, który będzie wygrywał mecze, a nie jarał się statystykami i rzutem sprzed dwóch lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy21:09

      Damian pokazal juz nie raz i nie dwa (czyli tyle ile Plumlee i Leonard razem wzieci) tylko kilkadziesiat razy, ze potrafi sam wygrywac mecze. Wcale sie nie dziwie, jak jest sfrustrowany, ze GM, trener toleruja jeszcze taka zgraję patałachów i nic z tym nie robią. Nawet dobry pracownik, przebywając z gownianymi, dostosowuje się do ich poziomu.

      To się właśnie dzieje z Damianem.
      Karol PTB

      Usuń
    2. pdxpl22:36

      1.wiesz, Harden i westbrook też nie mają wokół siebie allstarów. 2.Gdyby problem Blazers dało się rozwiązać poprzez usunięcie Plumlee'ego i Leonarda, nikt nie zawahałby się z tego skorzystać. To chyba jednak jest trochę bardziej skomplikowane

      Usuń
  3. Anonimowy17:04

    Już nawet na Blazersedge dyskutują czy Wymieniać Lillarda czy nie. Może chłop widzi ze nie idzie i ma w tyłku większe staranie sie bez zmian personalnych.

    MFA

    OdpowiedzUsuń
  4. Sosna198221:44

    A ja sie zastanawiam co na to wszystko Pan Allen ktory wylozyl gruby hajs w lecie i teraz oglada te zenujace porazki z przecietniakami typu rezerwowi Grizzlies czy fatali Kings z jednym przyzwoitym zawodnikiem w skladzie. To ze nasi graja kasze w obronie to obciaza Stottsa bo ktos ich tej obrony nie nauczyl! A Stotts pracuje z nimi juz ktorys sezon z rzedu i nie ma wymówki jak Thibs w Minnesocie ze dopiero zaczynają sie poznawac. Poza tym bledy popelniono gdzies w przygotowaniu do sezonu skoro jedynie Moe, CJ i Plumlee graja tak jak sie po nich oczekuje a reszta grubo ponizej oczekiwan (czyzby odpuscili gdy juz grube wyplaty zaczely wplywac na konta?). Druzyne budowal nasz GM i za to  jak to wyglada tez powinien wedlug mnie stracic stolek. Masa przecietnych (czytaj slabych) graczy pod koszem i jednowymiarowi ludzie (atak bez defensywy) na obwodzie. Czy tak sie buduje mocny team? Salary zapchane na lata i znowu bedziemy zbierac odrzuty z innych ekip w nadziei ze ktos sie u nas sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Możecie mnie zlinczować ale widzę to tak, że trzeba sobie odpowiedzieć na jedno pytanie - czy skład tej drużyny jest optymalny. Jeśli nie to czas na konkretne wymiany. Jeśli jest to leci trener. Nie ma sensu marnować najlepszych lat Lillarda na walkę o 8 miejsce.

    OdpowiedzUsuń