Przejdź do głównej zawartości

PODSUMOWANIE SEZONU 2016/2017


Rose Garden opustoszało. Blazers zakończyli sezon 2016/17. Tradycyjne spotkanie z mediami było jego ostatnim akordem. Jak prawie zawsze przy tej okazji padło wiele słów, o raczej znikomej wartości merytorycznej. Z rzeczy naprawdę istotnych dowiedzieliśmy się, że kontrakt z Festusem Ezeli nie zostanie przedłużony. Wobec zapchanego ponad miarę salary cap zaoszczędzenie 7 mln było wręcz obowiązkiem Olshey'a. GM dodał również , że- poza Lillardem i McCollumem- wszyscy gracze brani są pod uwagę w kontekście ewentualnych wymian. Zapytany o draft, podkreśił jego głębię. Wobec niewielkiej  elastyczności finansowej, która raczej  uniemożliwi szaleństwa na rynku FA, posiadanie aż trzech wyborów daje realną możliwość wzmocnienia składu. 

Jusuf Nurkic poinformował, że dojście do pełnej sprawności zajmie mu 2-3 miesiące. Zapewnił, że jest podekscytowany perspektywą gry z Lillardem, i nie zmierza ruszać się z Portland. Zakończył deklaracją o pracy nad rzutem za 3 punkty.

RainBros byli zgodni, że sezon nie wyszedł tak, jak oczekiwali, ale nie można mówić o tragedii. Zgodził się z nimi Terry Stotts, który uznał ostatni rok za najtrudniejszy w dotychczasowej karierze trenerskiej. McCollum jako główną przyczynę podał niespójność w grze( cokolwiek miałoby to oznaczać) oraz nieumiejętność zamykania meczów. Lillard wyróżnił w laurce pochwalnej Nurkicia i Napiera.

Noah Vonleh zwierzył się , ze chciałby stać się graczem w typie Kenneta Farieda( na szczęście z wiekiem ludzie zmieniają wzorce). Meyers Leonard zdaje sobie sprawę, że zawiódł i dlatego latem zamierza bardzo ciężko pracować. Jako usprawiedliwienie fatalnej formy podał problemy z kontuzjowanym ramieniem. Oznajmił, że przez cały sezon próbował bezskutecznie odzyskać rytm w grze. Nadmienił, ze Portland stał się jego domem, pragnie tu zostać, ale ma świadomość iż NBA to biznes i nie wszystko zależy od samych graczy.

Odrobinę pieprzu całemu spotkaniu nadała korespondencyjna wymiana „uprzejmości” między Olshey'em a Johnem Canzano. Dziennikarz The Oregonian skrytykował dość ostro politykę GM Blazers, zarzucając mu złe traktowanie mediów, kibiców i pracowników klubu. Liche standardy obowiązujące w Portland zestawił z idealną kulturą organizacyjną Golden State, gdzie jego zdaniem poziom sportowy idzie w parze z profesjonalnym zachowaniem staffu i zawodników. Według niego Olshey przez swą oschłość w kontaktach z innymi, pryncypialność nie potrafi zbudować właściwej kultury. W przeciwieństwie do Warriors, gdzie panuje wręcz rodzinna atmosfera w Blazers wszystko jest sformalizowane, zarządzane odgórnie przez nieznoszącego sprzeciwu GM-a. W odpowiedzi Olshey podważył obiektywizm i rzetelność dziennikarską Canzano, jako tego, który ocenia organizację, będąc na zaledwie dwóch meczach w sezonie. GM Blazers otrzymał wsparcie od Jasona Quicka z telewizji CSNN, który na twitterze podważył wartość krytyki przez osobę nie będącą ani sekundy w szatni czy na treningu zespołu. Obserwując media społecznościowe można mieć pewność, że Canzano nie odpuści i konflikt   zamieni się w  serial wzajemnych uszczypliwości.   Dla wszystkich zainteresowanych dobrem RipCity będzie najlepiej jeśli na słowa felietonisty Olshey odpowie trafnymi decyzjami w zbliżającym się off-season. Ale zanim to nastąpi jeszcze kilka zdań, o tym co wydarzyło się między listopadem a kwietniem. Nasze redakcyjne podsumowanie 2016/2017. 





Posezonowe
refleksje


1. To nie był , jak chce wielu, fatalny sezon. Tak, spodziewaliśmy się więcej. Playoffy miały być oczywistością, tymczasem Blazers ledwo do nich awansowali. Ale jednak zrobili to, patrząc z góry na Pelicans z Davisem i Cousinsem. tak bogatych w talenty Wolves, gdzie grają dwie draftowe „jedynki” i wreszcie Nuggets z Jokiciem, w którym kocha się co drugi fachowiec od NBA. Finał sezonu po bośniackim wzmocnieniu pokazał niemały potencjał ekipy. 0:4 z Warriors nie może być rozpatrywane w kategoriach klęski, bo osłabieni Portland stanęli naprzeciwko zespołu, którego wyjatkową jakość rozpatruje się już nie tylko w  kontekście bieżących wydarzeń, ale także przez pryzmat całej historii NBA

2. Sezon się nie udał, bo Lillard, ten od którego zależy najwięcej, zagrał bardzo dobrze przez zaledwie dwa miesiące. Blazers nie potrafili zamykać spotkań. Lillard nie był już clutch, zatracił umiejętność ,która zbudowała mu pozycję w NBA. 

3. Najlepszym graczem Blazers był CJ McCollum. To Lillard nadal jest liderem tej ekipy, jej najzdolniejszym graczem, ale w mijającym sezonie to młodszy z RainBros wypadał lepiej. W playoffach McCollum zagrał jeden wybitny mecz, jeden bardzo dobry i dwa słabe. Lillard był równiejszy, ale też w żadnym ze spotkań nie był tak błyskotliwy jak Christian James.

Sezon regularny


minuty punkty fg% 3P% zbiórki asysty przechwyty straty bloki +/-
Lillard 36 27 44 37 5 6 1 2,6 0,3 1
McCollum 35 23 48 42 4 4 1 2,2 0,5 1
Playoffs'17
Lillard 38 28 43 28 4,5 3 1 3 0.5 -21
McCollum 35 23 40 50 6 1 1 4 0.5 -14

4. Playoffy, poza czysto sportowym niepowodzeniem, przyniosły też  wymierny pożytek- zweryfikowały w brutalny sposób wartość niektórych zawodników. Kiedy gra idzie o najwyższą stawkę liczy się przede wszystkim talent. Dlatego poza „bliźniakami” obronili się tylko Turner i Aminu. Allen Crabbe i zwłaszcza Moe Harkless nie przeszli tego testu. Okazali się typem zawodników, którzy graja dobrze, kiedy wszystko układa się po myśli drużyny. To za mało. Zwłaszcza ten drugi rozczarował kompletnie, po pierwszej - wręcz wystrzałowej części sezonu- od ASG marniał w oczach, by w serii z GSW nie zaistnieć w ogóle. wykazał przeciętność sportową i być może jeszcze większą słabość charakteru. Unikanie w końcówce sezonu rzutów trzypunktowych, tak aby zgarnąć półmilionową premię za odpowiedni wskaźnik skuteczności nie wymaga szerszego komentarza.  To jawny sabotaż i działanie na szkodę drużyny. I nie zgadzam się z Olsheyem, który bagatelizuje sprawę, mówiąc, że postępowanie zawodnika nie miało już wpływu na wynik ekipy. Mam nadzieję, że to ostatnie chwile  Moe w organizacji. Nie przypominam sobie, abym w ostatnim czasie tak bardzo rozczarował się którymkolwiek z graczy RipCity.

Playoffs '17 minuty punkty fg% 3P% zbiórki asysty przechwyty straty bloki +/-
Aminu 28 12 46 41 6 1 0.8 2 1 -10
Crabbe 23 5 37 23 3 0.5 0.3 0.3 0 -7
Harkless 25 7 29 17 3 1 1 0.3 1 -12
Turner 31 10 36 33 6 4 2 2 0.5 -12

5. Drużyna powinna być budowana na trójkącie (nie, nie w nowojorskim tego słowa znaczeniu) Lillard-Nurkić-McCollum. Całą resztę należy umieścić się na liście transferowej, gdzie nazwiska Harkless, Leonard, Crabbe muszą znaleźć się na czołowych pozycjach.  Naturalnie strata wszechstronnego Aminu, również ze względu na jego niski kontrakt, byłaby dość dotkliwa, ale szukający oszczędności Olshey może nie mieć wyjścia. Podobnie rzecz ma się z ciągle młodym Vonlehem, którego nadal nieodgadniony upside mógłby przekonać ostatecznie jakiś klub gotowy do skuszenia się na gruby kontrakt Crabbe'a lub Turnera. 

6. Przyszłość widzę, mimo wszystko, w jasnych barwach. Jeden z najbardziej efektywnych backcourtów w lidze, obiecujący center, przytomny trener, GM zdolny do takich gambitów jak ostatnia wymiana z Denver- to baza , o której marzy większość organizacji w NBA. Never Doubt RipCity!





Redakcyjne
3na3



1. Ocena sezonu Blazers w skali 1-6


[Andrzej Ogień]

1(niedostateczny). Ocena w odniesieniu do całego sezonu i końcowego efektu w kontekście nakładów finansowych i wzmocnień (?) kadrowych. Miał być postęp i walka o najwyższe cele. Był regres i walka o, jak się okazało niepotrzebne, playoffy. Cała organizacja, bo ocena nie dotyczy wyłącznie zawodników, nie potrafiła odpowiednio zareagować na sytuację i przynajmniej próbować naprawiać liczne błędy przedsezonowe. Przykro było patrzeć jak grające na poważnie po kilka minut w każdym meczu GSW rozjeżdżało zbieraninę koszykarzy, bo trudno nazwać to nawet drużyną. Szczególnie pamiętając ubiegłoroczny bój.
Ten sezon to najprawdopodobniej koniec marzeń o wielkiej drużynie opartej na Lillardzie. Zmarnowany rok, zmarnowane miliony dolarów, zmarnowany potencjał. Powiedzmy sobie szczerze: ósme miejsce na Zachodzie w tym roku było do osiągnięcia bez kilku przepłaconych zawodników, automatycznie przekładających się na kilkaset milionów dolarów. Chyba nie trzeba wymieniać konkretnych nazwisk?
Ale chyba najgorsze w tym wszystkim są dosyć dobre humory, samozadowolenie z jednego miesiąca i wymęczonego awansu do ósemki. Nigdy nie pochwalałem tankowania, ale przy takiej różnicy klasy zagranie czterech meczów z GSW faktycznie mijało się z celem. I nawet ten awans należy rozpatrywać w kontekście porażki. Samozadowolenie i zła ocena źle wróży, w kontekście nastrojów po ubiegłorocznym sezonie, który również został ZBYT przychylnie oceniony, czego efektem było szaleństwo finansowe – zapewne geneza tegorocznej klęski.

Sezon 2016-2017 to także psychologiczna porażka – mina siadającego na ławce na kilka minut przed końcem ostatniego meczu Lillarda jest najlepszym podsumowaniem. Z tą drużyną ten zawodnik już nie osiągnie laurów na miarę swoich ambicji. Można się obawiać, że im bardziej latka będą leciały tym bardziej będzie zainteresowany jakimś ruchem typu „Kevin Durant”.

[Andrzej Tropaczyński]
Trudno dać za ten sezon więcej niż 3+. Początek to dwója, po All-Star Game już dużo lepiej, ale co z tego skoro nie udało się wywalczyć nic wyżej niż 8 miejsce przed play off. Walec więc przyjechał i rozjechał. Zatem rozczarowanie, chociaż nadzieje na przyszłość duże, bo z Nurkiciem na boisku drużyna wyglądała o niebo lepiej. Wypijmy więc w wakacje kilka razy za jego zdrowie, bo to może być początek czegoś naprawdę fajnego w Oregonie. Jest nadzieja, że za kilka lat ten sezon będziemy postrzegać głównie z perspektywy pozyskania do zespołu Jusufa.

[Jędrzej Mirowski]
3(dostateczny). Bo przeciętność jest chyba najgorsza. Byłem za grę o PO i trzymam się tego do końca - było warto powalczyć o sweep z GSW, zamiast tankować na siłę o pick w TOP10. Ale gdy spojrzymy na ten sezon w pełnej perspektywie widzimy rozczarowanie. Bo spodziewaliśmy się gry o TOP4 i skoku w wykonaniu Crabbe/Leonarda. Tymczasem młodziki rozczarowały, do drużyny doszedł Nurkic, który jest naprawdę ciekawym podkoszowym, ale nie jest obrońcą jakiego potrzebują Blazers. W dodatku kontrakt Turnera wygląda na lekką wtopę. 


2. Kto był najlepszym graczem, a kto najbardziej rozczarował?


[Andrzej Ogień]

C.J. McCollum. Jedyny zawodnik, który zrobił postęp. W wielu meczach lider drużyny. Jako jedyny zagrał równy, dobry sezon. Gdyby każdy zawodnik zrobił taki postęp oglądalibyśmy playoffy do czerwca. Potrafił porwać drużynę w trudnych momentach. Potrafił rozstrzygać mecze w końcówkach, szkoda jedynie, że nie zawsze gra była w nich nastawiona pod niego. Pierwszy mecz z GSW jednoznacznie udowodnił, że to on powinien być w tym momencie liderem drużyny. Końcowego efektu w tym sezonie pewnie by to nie zmieniło, ale pokazałoby że sztab szkoleniowy potrafi reagować na to co się dzieje w drużynie.
Damian Lillard. Od lidera drużyny NBA wymagam wygrywania meczów w końcówkach. Damian był fachowcem od tego … dwa lata temu. W tym sezonie wygrał w ostatniej akcji bodajże jeden mecz. A powinien kilkanaście. I nie udobruchają mnie lepsze statystyki, pojedyncze rekordy, ani podejrzenia że część sezonu grał z kontuzją. Jaranie się Lillardem „0,9 z Houston” skończy się tym, że nawet jak uzupełnimy braki to i tak Damian w ostatniej akcji meczu schrzani nam jakiś półfinał konferencji.

[Andrzej Tropaczyński]
Najlepszy, choć forma falowała jak Aminu  w koźle, był Damian Lillard. Co do rozczarowań już trudniej, bo i kandydatów kilku. Jeśli ktoś miał wysokie oczekiwania to na pewno Meyers Leonard, bo nie pomógł w tym sezonie prawie wcale. Kontrakty Crabbe’a i Turnera spowodowały, że stawiamy przed nimi wyższe wymagania, więc również zgłaszają akces do nagrody. Poza Lillardem, CJ’em i Nurkicem (ewentualnie jeszcze Vonleh, bo młody i ostatnio daje radę) praktycznie każdy zawodnik z bliższej rotacji mógłby się tu znaleźć. Mój typ to Meyers, liczyłem na więcej.


[Jędrzej Mirowski]

Zawiódł Evan Turner. Wiadomo - były "momenty". Były takie kwarty, gdy Turner kręcił serię 3-4 jumperów z midrange, a my skakaliśmy przed monitorami jak szaleni. Ale finalnie facet trafiał tylko 42,6 % z gry i 26,3% za 3. To są fatalne numerki, jak na kogoś, kto był 4-ty w drużynie, pod względem ilości oddawanych rzutów. Jego ORtg (100)  był lepszy tylko od, grających w garbage-time, Quartermana i Laymana. Turner ma do spłacenia duży dług wobec Blazers i liczę, że w przyszłym sezonie lepiej odnajdzie się na parkiecie.


3. Co należy zrobić, aby w następnym sezonie było znacznie lepiej?


[Andrzej Ogień]

Czcze gadanie, bo ja bym zmienił wszystko, ale już widzę - nastroje są takie, że wystarczy jakiegoś wysokiego pozyskać w drafcie (który szybko złapie kontuzje) i będzie dobrze, a może nawet bardzo dobrze (aha i jeszcze trzeba winnego wszelkiego zła Leonarda wysłać w kosmos). Otóż – nie będzie.
Rewolucję rozpocząłbym od osoby, która podjęła decyzję o wystawieniu kontuzjowanego zawodnika, tylko po to żeby ratować jeden mecz z GSW. Następnie zwolniłbym cały sztab medyczno-lekarski. Sytuacja, gdy pod koniec sezonu trzech centrów siedzi w gustownych garniturach jest nie do zaakceptowania. Tak, koszykówka to sport kontuzjogenny (szczególnie wśród wysokich). Ale są metody by to ryzyko zmniejszyć, chociażby poprzez kompleksowe badania przed angażem, a także odpowiednie dawkowanie obciążeń zarówno treningowych, jak i meczowych (np. nie wystawianie na siłę zawodnika ze złamaniem, tylko po to żeby postraszyć rywala, który notabene doskonale wiedział jaka jest sytuacja). Można mieć wrażenie w Portland, że proces sprawdzenia zawodnika sprowadza się do policzenia czy ma odpowiednią liczbę kończyn. Co z tego że pozyskamy jakiegoś młodego zdolnego w drafcie, jak powtórzy się casus Odena?
Kolejny do wylotu jest … trener. Nie wchodząc w szczegóły i liczne taktyczne błędy – formuła oparta na jego pracy w Portland najwyraźniej się wyczerpała. Chwała mu za poprzedni sezon, ale trener jest tak dobry jak ostatni wynik. Trwanie w wierze w jego umiejętności trenerskie skończy się tym, że trzeba będzie trudną decyzję podejmować w trakcie sezonu po kilku porażkach.
Błędów menadżera nie ma sensu wymieniać, bo w zasadzie każda jego decyzja personalna była piramidalną pomyłką.
A na końcu zmieniłbym komentatorów – bo jakoś się do nich nie mogę przyzwyczaić.
Co do konkretnych zawodników, to tutaj możliwości są ograniczone. Trzeba czekać na odpowiedni układ draftu i ewentualne propozycje wymian. Osobiście rozważałbym nawet oferty dotyczące „świętych krów”.
Oczywiście nic z powyższego się nie wydarzy. I tak koło stycznia 2018 roku będziemy czytać narzekania na nowych Turnerów, Aminów i Meyersów wraz z podziwianiem pozyskanego w drafcie wysokiego młokosa siedzącego na ławce w ładnie skrojonym garniturze

[Andrzej Tropaczyński]
Przede wszystkim zagrać równo przez cały rok. Rozumiem, że terminarz był nierówny, ale to absolutnie nie tłumaczy fatalnego początku sezonu. Myślę, że były tu problemy z motywacją lub inne kłopoty raczej właśnie z głową niż z umiejętnościami. To się nie może powtórzyć. Pięknie byłoby znaleźć (w drafcie lub handlując) nieco więcej talentu do zespołu. Obecnie niepodważalne są trzy pozycje w pierwszej piątce, jako tako broni się też Vonleh. Praktycznie żaden inny zawodnik nie może być pewien swojej pozycji w zespole i Oshley powinien sprawdzić, co może za nich pozyskać, patrząc przy okazji jednym okiem na finanse zespołu. Zadanie niełatwe, ale 3 wybory w drafcie to spory kapitał, zwłaszcza w tym roku. Pamiętacie jak znalazł się w Blazers Plumlee? No właśnie. Do tego kilku zawodników pokazało, że mogą być w razie potrzeby miłym dodatkiem, aby osłodzić oferowany pakiet transferowy (np. Napier), więc kto wie jaki skład zobaczymy na obozie przygotowawczym


[Jędrzej Mirowski]

Cierpliwie czekać i nie kombinować. Ten skład jest młody i największą korzyść przyniesie nam rozwój tego talentu. Jasne - liczę, że w trakcie offseason Olshey ściągnie do drużyny weterana, który z powodzeniem mógłby odgrywać rolę głównego obrońcy na pozycjach 1-3. Ale problem jest taki, że nie widzę takiego gracza do wyciągnięcia. (A może taki deal - Leonard do Bucks, w zamian za Johna Hensona?) Pozostaje czekać na rozwój graczy. Vonleh, Nurkic,Harkless- to wciąż młodzi gracze, poniżej 25-ego roku życia. Trzymajmy kciuki za ich rozwój. Lillard, McCollum, Crabbe - poniżej 27-ego. Ten team za chwilę będzie wchodził w swój prime. Najlepsze lata przed nimi/nami.



To prawie wszystko w podsumowaniu sezonu. Jeszcze tylko świeża wrzutka C.J. McColluma w niezobowiązującej rozmowie na twitterze, w której wyraził pragnienie ściągnięcia do Portland Paula George. Na Jowisza! Kto powie "nie"? Ale zerknijcie tutaj. Już po odjęciu umowy Ezeliego Paul Allen będzie płacić 134mln. Salary cap w najbliższym sezonie to 101 milionów.  Matematyka jest okrutna dla transferowych marzeń RipCity. Nie traćmy nadziei. Jest draft. #InNeilWe(still)Trust
Dziękujemy Wam za  mijający sezon z BlazersPL. Setki odsłon, masa komentarzy, gorące, w większości.  merytoryczne dyskusje. To daje motywację. Dzięki  pracy, przede wszystkim, Andrzeja Ognia, daliśmy relację z każdego meczu. 82+4 to nasz rekordowy bilans. Mamy nadzieję, że za rok te liczby, za sprawą lepszych wyników Blazers, zostaną jeszcze poprawione. 
Rzecz jasna czekamy na Wasze opinie, dotyczące treści oraz wyglądu bloga. Wszystkie pomysły, sugestie prosimy wysyłać na blazerspl@gmail.com bądź zamieszczać w komentarzach. Nieustannie poszukujemy też rąk do pracy. Jeśli więc chcecie dołączyć do redakcji piszcie na powyższy adres. 


Ps W okolicach 8-10 maja zapowiedź draftu 2017. Go Blazers!!!








Komentarze

  1. Anonimowy23:03

    Dziękuję za calosezonowa "obsługę" informacji o Blazers.Codzienna prasówka dzięki Wam.Tak trzymać!Pozdrawiam.

    ClydeSzamoT

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za informację przez cały sezon. Odnośnie Moe może ktoś wytłumaczyć ten fakt odnośnie premii? Facet serio unikał rzutów?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy07:22

      Jak miał 35,1 procent to przez ostatnie 3 mecze nie oddał rzutu za 3 żeby nie stracić bonusu.

      Usuń
    2. Warto dodać, że dzięki temu nie tylko zarobił 0.5mln $, ale też wydatnie pomógł w playoffs - 1/6, 1/5, 0/0 i 0/1.

      Usuń
  3. pdxpl07:51

    o czym wprost piszę w tekście, a co pokazuje tez zamieszczona tabela. gdybym chcial się nad nim pastwić wspomniałbym o tym, ze po ostatnim meczu odmowił wywiadów i zwiał do szatni...

    OdpowiedzUsuń
  4. Można się nad nim pastwić. Hark pokazał obraz całej drużyny (w dużym uproszczeniu). To już nawet nie jest klasyczny "zdolny, ale leniwy", bo poziom "mieniawdupie" jest jednak dużo wyższy.

    To był mocno frustrujący sezon. Pamiętam przytyk, że szukam wrogów w każdym kolejnym poscie, ale przejdźmy to na chłodno.

    Oshley - Na duży plus, że od początku trzymał parasol ochronny nad CJ'em. N duży
    minus to, jak "zbudował" zespół. Chodzi, i wszyscy o tym dobrze wiemy, o
    pieniądze, które rozrzucił, jak premie po trzecim z rzędu mistrzostwie.
    Stotts - Albo zespół ma charakter i gra dla trenera, albo trener ma charakter i
    wyciska zespół, jak Pop, albo na przykład Urlep. Poziom "siadania na
    laurach", który pokazała drużyna w tym sezonie świadczy o tym, że Stotts
    nie nadaje się na mentora dla leniwych grajków. A to, jakich mamy
    grajków Harkless pokazał obrazowo i dobitnie. Tutaj Stotts zazębia się z
    Olsheyem. Nie mamy ani jednego wetrana. Być może Stotts jest
    profesjonalistą, ale nie może grać przedszkolakami.
    Lillard - Wykręcił znowu lepsze statsy, niż w poprzednim sezonie. Rozumiem jego
    frustrację i dlatego naprawdę ciężko jest mi go oceniać. O tym, co
    działo się w szatni w tym sezonie prawdopodobnie dowiemy się za
    piętnaście lat. Na pewno jest lepszym koszykarzem niż raperem, ale czy
    jest liderem? Chyba jednak wydawało się, że jest.
    CJ - Moim zdaniem jedyny kompletny koszykarz w drużynie. Nie mam mu absolutnie
    nic do zarzucenia.
    Turner - Kompletny niewypał. Za nic w świecie nie mógł wbić się w system. Czasem
    nawet pomagał, ale bardziej chyba na zasadzie raka na bezrybiu. Nie
    można jechać kolejny sezon przyczepiwszy rowerowe koło do samochodu. A
    on takim kołem właśnie był, kiedy już nikogo innego na rynku wolnych
    agentów nie było.
    Crabbe - Może być tak, że Stotts strasznie go ogranicza. A może Crabbe po porostu
    już taki jest.
    Mayers - Chociaż jestem zupełnie apolityczny, to trudno go nie porównać z
    Misiewiczem. Dlaczego? Po prostu dlaczego?

    Koniec końców, na szczęście budowanie zespołu nie jest moim problemem. Pozostanie jedynie skomentować letnie ruchy. Może wystarczy wyciągnąć kij, który ktoś wsadził w szprychy, a może trener, a może GM, a może zła pogoda w Oregonie.

    Sezon wyciągnięty na tróję w ostatniej chwili, dzięki Nurkowi i łatwiejszemu terminarzowi pod koniec sezonu.
    Za brak charakteru - pała. Mam nadzieję, że to się zmieni.


    OdpowiedzUsuń
  5. Sorry,Ale nie mogę czytać tych fachoffych ocen.Podnosząę wrażenie,że Panowie rzadko kiedy,dawno temu(lub wogóle) nie mieli piłki w rękach. Tak niskie oceny (1???) to nieporozumienie.Dla mnie mocna czwórka

    OdpowiedzUsuń
  6. 1. Wielkie dzięki dla wszystkich piszących (w tym i dla mnie czasami he he) bo kurna bez tego bloga to byłoby ciężko....

    2. Lekko zgadzam się z RIPCITIZEN. Sezon był słaby, ale akurat ocenianie go w kategoriach wydanej kasy jest mało sensowne w NBA, gdzie wydaje się pieniądze na lewo i prawo. Nikt nie chciał przyjść do RipCity wiec kij im w oko. Kaska poszła dla kogoś innego. Fakt, ze sie troche zablokowalismy, ale z drugiej strony poprzednia przerwa pokazala, iz masa pieniedzy do wydania nic nie daje. Gwiazdy chca sobie grac gdzie indziej przy pustych trybunach

    3. Dopierdzielanie sie do Lillarda jest o tyle nie na miejscu, iz w dobie wygrywania koncowek gosc byl po pierwsze odciazony bo pilka miala isc do LMA a po drugie gral o wiele mniej na o wiele mniejszej intensywnosci. Teraz jak musi ganiac za pol druzyny w ataku to nie dziwne, iz rzut nie siedzi w koncowkach

    4. Moe rzeczywiscie na minus, szczegolnie za ten motyw 3points

    Pozostaje czekac na ligę letnią :)

    Ostatnio lecial filmik http://www.filmweb.pl/film/Zaginiona-2012-619857 Polecam dla widokow Portlandowych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy13:46

    Dzięki wszystkim za ten sezon, pewnie na długo go zapamiętam bo to mój pierwszy sezon z PTB i w ogóle z koszykówką (od czerwca tamtego roku wkręciłem się w ten sport, późno ale lepiej później niż wcale :D). Najbliżej mi chyba do opinii Andrzeja Ognia. Czy Lillard rzeczywiście jest liderem tej drużyny? Jak dla mnie nie, ponieważ jest zbyt mało wyrazisty, tak jakby brak mu energii, agresji sportowej ;/ Przyjście Nurkicia wiele zmieniło, nawet obudziło niemały potencjał drzemiący w Vonlehu. Jak Bośniak grał to mecze oglądało się bardzo przyjemnie, Lillard jakby bardziej energiczny wtedy się stawał.

    Liczę na to że w następnym sezonie w Portland zostaną Lillard, CJ, Nurkić, Vonleh, Napier, ET (są momenty że nie mogę patrzyć jak gra, ale podoba mi się jego gra tyłem do kosza).

    ~Danio

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy23:07

    Ja w nastepnym sezonie bede przede wszystkim kibicowal Nurkowi, liczyl jego triple double, i dopingował gwałty na centrach przeciwnej drużyny.

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  9. Mayers wygryzie Nurka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy09:26

      Całkiem możliwe. Do tego scenariusz kiedy Aminu zostaje 1 ball handlerem w zespole, i zostaje przerzutem. Jeszcze nie wiem na jaki klub! Może Idaho T.

      Karol PTB

      Usuń
  10. Anonimowy10:55

    Slaby sezon ale sa dobre perspektywy. Po raz pierwszy mozna smielej powiedziec ktorzy z graczy maja naprawde najwieksza wartosc dla zespolu i kto moze byc jeszcze przydatny. Tak jak pisal PDX niestety nie za wiele zostaje w salary cap, wiec licze na udane wymiany i zdolnych z draftu ktorzy od poczatku wniosa cos do gry. Jesli w nastepnym sezonie nie bedzie sie wywierac na zespole zbyt wielkiej presji to Blazers moga zaskoczyc bardzo pozytywnie.

    Ps. Dolaczam sie do podziekowan za obszerne artykuly i emocje ktorych nie brakowalo przez caly sezon ;)

    BlazerManiac

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy11:27

    Ocena zespolu na +3. Jest rdzen I Tego obudowac. Czekam na artykul o drafcie.


    MFA

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy09:05

    http://www.blazersedge.com/2017/5/3/15538340/brandon-roy-shot-protecting-niece-update

    I TO JEST NASZ HERO!

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak sobie luźno rozważam, że w tej drużynie, żeby w okamgnieniu zmienić jej potencjał, potrzebny jest ktoś taki jak Draymond Green.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy16:59

      To właśnie Nurkić zrobił to od pierwszego meczu i będzie tak dalej jeśli pozostanie zdrowy. Teraz bardziej są potrzebni solidni zadaniowcy i weterani na ławkę w type Jamala Crawforda, a przede wszystkim duży nacisk na obronę. Jeśli nie uda się pozbyć wysokich kontraktów Craba, Turnera czy Meyersa to chyba najlepszą opcją będzie wybranie dwóch wysokich z draftu i podpisanie tanich weteranów.

      BlazerManiac

      Usuń
  14. Póki co Utah z GSW nawet jeszcze ani razu nie prowadzili,a są w pełnym składzie...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. a my prowadziliśmy ? bo nie pamietam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot18:58

      W pierwszym meczu na pewno.

      Usuń
    2. 10 razy wychodzilismy na prowadzenie w 1 meczu

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. A G3? Chłopaki,co z pamięcią?

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy12:07

    Chcialem wam podziekowac za ten blog. Fajnie ze jest nas kilka "portlandczykow". Nie udzielam sie za czesto,ale dzien w dzien odwiedzam bloga. Good job !
    Jak myslicie jaki byl najlepszy nasz mecz w tyn sezonie?

    poskus

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy15:51

    Ciężko wybrać jeden, ale na pewno dla mnie były dwa szczególne, 3 i 8 marca, oba przeciwko OKC. Oczywiście wygrane i tym słodsze że w krótkim odstępie czasowym. Miało się wrażenie jakby Blazers toczyli prywatną wojnę z OKC.
    Wielkie emocje do ostatnich sekund, szczególnie w pierwszym meczu. Wielu z nas wtedy oglądało na żywo i komentowało w tym samym czasie na blogu. Pewnie nadal większość pamięta to niefortunne podanie CJa do Nurka na 35 sekund do końca 4 kwarty. Do dziś pamiętam jak ktoś napisał, ze Nurk ma dziurawe ręce i poruszył tym na czacie wielkie oburzenie, bo każdy widział że nie było szans tego złapać :) Mi już na samą myśl o tej akcji już zawsze będzie szybciej bić serducho :)
    Westbrook w każdym meczu wykręcił duże cyferki i rzucał ostatnie piłki, które mogły nas szybko pogrążyć. Może Blazers nie grali wybitnie, ale na pewno zespołowo i z dużym zaangażowaniem. Mam nadzieję, że zobaczymy taką grę Blazerts w przyszłym sezonie, bo nawet jeśli nie będzie znacznych zmian w składzie, to zdrowi i z takim sercem do gry jakie pokazali przeciwko OKC, mają szanse wygrać z każdym. GO BLAZERS !!!
    https://watch.nba.com/video/2017/03/02/0021600908-okc-por-recap
    https://watch.nba.com/video/2017/03/07/0021600946-por-okc-recap

    BlazerManiac

    OdpowiedzUsuń
  21. Behemot16:23

    Ten o Play offy z Denver.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz