8 listopada 2017

GRIT & GRIND


Grizzlies (7-4) @ Blazers (6-5) 98:97


Tak, po raz kolejny Portland Trail Blazers zafundowali swoim fanom horror w końcówce meczu, tym razem bez happy endu. Zwyciężył grit&grind, twarda walka w defensywie Grizzlies, którzy rzadko tracą więcej niż 100 pkt. Tak było i tym razem i znów jak mantra powtarza się ten sam scenariusz - Portland mając w końcówce kilka szans na odniesienie zwycięstwa marnują je seryjnie. Najpierw gorący tego dnia McCollum rzucał trójkę przez ręce, potem kontry sam na sam z koszem nie skończył Turner, później Davis nie złapał piłki w pick&rollu. Kontrę za to skończył 2+1 debiutant z uniwersytetu Oregon Dillon Brooks. I choć potem za 3 trafił CJ a sędziowie na 12 sec przed końcem dali Portland jeszcze jedną szansę na zwycięstwo, jednak przestrzelił McCollum. Mogło nasunąć się pytanie, czy piłka nie powinna wylądować u Lillarda, ale trener postawił na najbardziej gorącego zawodnika.

Mecz jako to często bywa na linii Memphis-Portland był po prostu brzydki. Wolne tempo (TrailBlazers nie mają własnego tempa gry w ataku i dostosowują je do przeciwnika - jak tamci  biegają to Blazers też), dużo walki o każdą piłkę, przechwyty, deflections, bloki. Od początku skuteczny był McCollum i wręcz przeciwnie Damian, Davis walczy na deskach ale nie ma rzutu, podobnie Vonleh. Potrzebujemy skrzydłowego z rzutem. Connaughton jak nie ma miejsca do trójki - a Memphis jest jedną z lepiej broniących obwód ekip w lidze - jest nieprzydatny. Nie pograł Nurkić mający od początku meczu ogromne problemy z faulami przy Gasolu. Memphis grali swoje, choć zastanawiała duża ilość jak na nich rzutów dystansowych. Dobrze że więcej pograł Napier Stotts czyta nasza stronę i już teraz wie, że powinien biegać gdy odpoczywa Lillard.


Tak czy inaczej Portland nie zbudowali w zawodach żadnej sensownej przewagi. Mecz był na styku albo Memhpis prowadzili. W samej końcówce Portland mieli kilka swoich szans na objęcie prowadzenia i czuliśmy, że jak to się stanie to mecz jest do wygrania. Nie był. Blazers nie mogli zdobyć zwycięskiego kosza pomimo kilku prób. Znowu złe decyzje. Mówiliśmy, że PTB są świetni z linii rzutów wolnych? Można było spróbować zagrać na faul. To też jest taktyka. Tymczasem były rzuty z zachwianych pozycji albo dziurawe ręce Davisa. BTW wysocy dostają zbyt dużo piłek na niewygodnej dla nich wysokości gdzieś pod kolanami. przez to będąc w ruchu już  idąc w górę tracą je albo po prostu nie łapią. Często też Nurkić zbyt ryzykownie podaje przez paint. To wszystko do poprawki. Pytanie tylko, czy można osiągać sukcesy tak grając końcówki spotkań?

Czy Conley wybił piłkę na aut? Wątpliwe. Decyzja sędziów to jeszcze nie są wygrane zawody. McCollum nie trafił pull-upa. Miał chyba po raz pierwszy w karierze na to szansę. Dodajmy że play-book Stottsa w decydujących chwilach wygląda na lekko ubogi. Oddajemy piłkę do rąk rozgrywającemu i stajemy w rogach boiska. Eliminuje to ryzyko straty ale też daje szansę skupić się obronie. Można też wnioskować, że mecz został przegrany bo zabrakło punktów Damiana. Zmęczony? Letter O  nie przyszedł strzelecko do gry a wystarczyłoby kilka trafionych lay-upów. Skupiony obrońca na obwodzie potrafi obrzydzić grę.

Portland nie lubi grac przeciwko twardej obronie i takie mecze przegrywa (Jazz, Grizllies, Bucks). Większe szanse widzimy w spotkaniach z drużynami, które także stawiają na atak. Już niedługo starcie z Nets.


17 komentarzy:

  1. ktoś może wie, czemu Stotts nie wziął czasu przed ostatnią akcją i jej nie rozrysował? według grafiki była jeszcze jedna przerwa do wykorzystania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy12:01

      Bo jest upartym, nudnym, starym białym dziadkiem?

      Karol PTB

      Usuń
    2. Nic by to nie zmieniło bo Stotts przecież podczas oczekiwania na decyzję arbitrów "ustawił" ostatnią akcję w razie przyznania piłki gospodarzom

      Usuń
    3. nie lepiej zaczynać z własnej połowy?

      Usuń
  2. Z pozytywów, czy Stotts wreszcie znalazł skład na 2 kwartę z Napierem i CJem. Wreszcie CJ nie stracił na jakości po zejściu Lillarda.
    Niestety Colney i Gasol zjedli Lillarda i Nurkicia.

    OdpowiedzUsuń
  3. PrzemoW16:08

    Mecz ciężki do oglądania :( Nurk błyskawiczne 2 faule (po 1:30 grania) , słabe tempo , nawet dopingu z trybun w I połowie nie było. Jedyna akcja godna odnotowania to rzut tyłem Napiera. II połowa niestety bez zmian ,mało wyjść na czyste pozycje rzutowe, takie to wszystko szarpane bez pomysłu, Nurk gra cały czas piwot w stronę kosza i widac że przeciwnicy juz sa na to przygotowani. Na plus Vonleh , walczył ,zbierał , było widac że mu się chce. CJ trzymał wynik ile mogł , niestety w ostatniej akcji nie trafił ,a po zbiórce zamiast rzucic (pewnie by wpadło) to zrobil dodatkowe kółeczko i czasu brakło :( Kolejna pechowa (lub nie) przegrana stała się faktem. Szkoda bo mecz był spokojnie do wygrania. PS: Parsons to drewno !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pdxpl18:00

    mało w tej grze zespołowosci, konkretnych zagrywek. raz piłke bierze lillard i hajda na kosz, innym razem Cj, czasami Turner. reszta się przyglada. od czasu do czasu hand-offy, ale jakies bez tempa i dynamizmu. ball-movement nie istnieje, ale ruch piłki wymuszany jest przez zmianę pozycji graczy, a ci są zbyt statyczni. jakos to wszystko takie bylejakie, bez zycia. kolejny mecz u siebie i zwycięstwo oddane zbyt łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Griz trzy faule więcej,i aż 5 FTs.. To tylko cyferki o beznadziejnym sędziowaniu.O obrazach (znów łokieć w twarz Nurka,zabierane posiadania,znowu skandaliczny brak "and one") wolę nie wspomnieć. Mecz skradli bezczelnie nam sędziowie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Collins to podobno jedyny zawodnik z draftu który jeszcze nie zdobył punktow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy12:51

      Brawo Ty,
      Brawo Ja,

      Brawo Terry

      Anonimowo PTB

      Usuń
  7. nie wiem co Wy o tym myslicie ale zakladam sie ze wszystkimi ze jezeli Collins i Caleb grali by u innego trenera to było by o nich słychac a tak to chłopcy sie nnie rozwijaja.Wrorwie sie jak oddamy ktoregos z nich w jakiejs wymianie nie sprawdzajac ich.Stotts paszoł won!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę Stottsa rozumiem, bo presja wyników mu pewnie ciąży ale były okazje by Collins i Caleb grali a ten ich nie wpuszczał. Na razie nie ma dramatu bo małe minuty w pierwszym miesiącu to nic strasznego ale czas coś zmienić. Tyle, że te nasze mecze wszystkie poza Raptors są na styk i właściwie nie ma śmieciowych minut. Więc trochę wina Stottsa ale też przypadek.

      Usuń
  8. Anonimowy06:21

    OMG plecy z NETS to już koniec tej drużyny lub trenera AMEN

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy06:27

    Tez tak myślę. Trener out

    OdpowiedzUsuń
  10. Behemot08:26

    Ten zespół bez Aminu nie wygrywa. To samo było w zeszłym sezonie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy09:45

    czas trenera dobiegł konca. Dlaczegu Nurk nie gral a 4q ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak w dniu dzisiejszym przeglądam ich statystki oraz to co dokonali na prawdę kawał dobrej roboty a niektóre mecze na prawdę trzymające w emocjach do końca.

    OdpowiedzUsuń