19 października 2018

Startujemy!

LAKERS (0-1) @ BLAZERS (1-0) 119:128


No nie udał się ten wieczór... parafrazując Arka Jakubika z jednego z lepszych dialogów w filmie Dom Zły  - Królowi  w jego debiucie w LA Lakers. Tym razem nie tylko pasjonaci blejzersów i fani tego skromnego bloga, ale oczy całego świata skierowały się na Rose Garden  (inaczej nie mogę, też tak macie?). Pewnie całkiem spora część koszykarskiej braci życzyła dobrze nowym Lakersom na rozruch. Nic z tego. Statystyki też przemawiały za gospodarzami. 15 wcześniejszych wygranych z zespołem LA i 5 z zespołem LA Brona. Teraz było tak samo. Choć James zagrał dobre zawody, to zwyciężyła zespołowość i żywioł z ławki Portland. A hitem okazał się trafiający Nik Stauskas.

Budowanie nowej drużyny w mieście aniołów podsumowałbym anegdotą opowiedzianą swego czasu gdzieś w ciemnej zagrodzie przez J. Ch. Andersena. Nowe Szaty Cesarza (Króla). Otóż dwóch wielce utytułowanych działaczy (Gąsiorowski i Bagsik? Rob Pelinka i Magic Johnson?) zakontraktowali Jamesa i otoczyli go wianuszkiem dworzan. Twierdząc, że Król ma najwspanialsze szaty, jaki można sobie wymarzyć. Tylko głupi albo nienadający się nie może ich zobaczyć. Okazało się, że szat nie było - jak zwykle. Albo Blazers byli dziś za mocni.  Pewnie mamy wszyscy nadzieję, że będzie tak przez cały sezon. Wielu nie typuje LA Lakers nawet do playoffs. Wielu też skreśla Portland.

Tak czy inaczej Król zaczął mecz z wysokiego C. Najpierw odgwizdano mu faul Aminu, którego nie było, a potem nie odgwizdano bezczelnych kroków, które po zbiórce do kontry były. James przez to zaliczył jeden i drugi na lajcie wsad i pierwsza kwarta to jego pojedynek z drużyną PTB. Było już minus 10 kiedy LeBron usiadł, weszły rezerwy i zaczął się koncert Stauskasa. Trafiał wszystko i z dystansu i z pomalowanego.  Zmiennicy grali na niego. Turner starał się kreować grę z pomocą Currego. Usiadł nieobecny Nurkić. Portland wyszli na 10 punktów. Szybko musiał James wracać na parkiet. Ale jak wrócił zatrybiło. Widzieliśmy szybkie efektowne i efektywne akcje z obu stron już do końca połowy. LA raczej wprost spod obręczy, gdzie dostawali się za łatwo. Tam też penetrował Lillard, którego w akcji rzutowej 3 plus 1 ewidentnie skrzywdzili sędziowie. Swoje rzucał.

Telewizja ogólnokrajowa może być zadowolona, bo to były naprawdę dobre zawody w wykonaniu obu drużyn, zwłaszcza w ataku. Było szybko dynamicznie ciekawie.  Obecność Jamesa wpływa pozytywnie na innych zawodników tej samej drużyny. Grunt to się nie przejmować. Widać poirytowany gwizdkami sędziów Stotts starał się pilnować opracowanych schematów drużyny. Liderzy Lillard i McCollum jeszcze nie w apogeum strzeleckiej skuteczności. Trzeba podkreślić ogrom pracy Aminu w obronie na LeBronie. Naprawdę chcemy wytransferować ten spadający kontrakt albo szukać na nim oszczędności? Wydaliśmy zanadto gdzie indziej  - wszyscy wiemy gdzie. Takie długie ręce przydają się bardzo w obronie. A po przerwie pokazał niezły drive na kosz i monster dunk. Przy owacyjnym aplauzie publiczności. 

W połowie trzeciej kwarty gospodarze uzyskali w końcu przewagę dzięki skutecznemu wykończeniu koronek przez liderów z dystansu. Pomysł z odebraniem pozycji PG CJ-owi wszyscy tłukliśmy jak Charlie Chaplin młotkiem linię transmisyjną oddanej mu fabryki od roku, dwóch, może dłużej. Co ciekawe, można było zauważyć lepszą skuteczność Lillarda jeśli odciążany jest od prowadzenia piłki. W końcu to fałszywy PG ze względu na wzrost i natural born shooter. Po wprowadzonych zmianach widzieliśmy nadal wyrównaną walkę kosz za kosz do końca tej kwarty, głównie dlatego, że Lakers w końcu trafiali trójki. 

Wciąż uważamy (prawda Andrzej?) że Nurkić nie przyszedł na ten mecz. Grał sporo Collins, możemy go pochwalić za grę w obronie. Leonard to Leonard, pozostanie sobą. Nie roztrząsajmy tego ani nie wierzmy w to, że legenda stanie się nadzieją. Największym błędem kobiet jest to, że one wierzą w to, iż on się zmieni (pod jej wpływem). A mężczyzn, że ona się nie zmieni. A jest inaczej. Trzeba go pochwalić za umiejętne oddawanie piłki pod presją rąk obrońcy do lepiej ustawionego partnera na obwodzie, gdzie padło kilka dystansowych skalpów.

W połowie IV kwarty mieliśmy decydujący moment, bo Lillard trafił za trzy, Collins zablokował, a Stauskas z kontry trafił za trzy again.  10, 11 potem 12 punktów i widać było że Lakers już nie wierzą. Ważne jest dla tej drużyny jak Turner prowadzi grę. Jeśli jest skupiony na kontrolowaniu Spaldinga, nie oddaje wysilonych rzutów w izolacjach i potrafi obsłużyć partnera, jest dobrze. Czy za te pieniądze - wątpimy. Podoba mi się lekkość i swoboda poruszania się gorszego z Currych. Co z tego wyniknie, poczekajmy trochę. Sauskas to idealny fit na pozycję numer trzy wyprowadzony na rogach czy po zasłonie na dystans - o ile oczywiście utrzyma tę skuteczność. Będzie jednak ciężko, jeśli rywale zorientują się, co proponuje.

Poczekajmy jeszcze w meczach o mniejszym ciężarze gatunkowym co potrafią głębsze rezerwy tudzież rookies. Potencjał na playoffy jest. Quod erat demonstrandum. 
ee









13 komentarzy:

  1. Przygladalem sie na rzut Stauskasa w meczach przedsezonowych i czulem wtedy ze ma dobry rzut. Niech tylko podtrzyma swoja pewnosc siebie i mamy szóstego zawodnika roku. Takze swietna obrona ze strony Collinsa i w koncu jakis ruch pilki. Szkoda ze trzeba bylo tak dlugo czekac na ta zmiane i wykorzystanie Turnera do tego co mial robic od poczatku swojego pobytu w Blazers. Jesli Blazers beda zdrowi to poogladamy fajna koszykowke.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy11:16

    Test

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. Tylko Rose Garden

    2. Smutnawo z wiadomego powodu

    3. Para Kary-Stauskas to tak naprawde material do pierwszej piatki polowy druzyn w NBA. Nie mozna tego powiedziec o Napier-Pat. Wedlug mnie duze tanie wzmocnienia

    4. Poczekam na relacje bo ja dalej widze RainBros na rozegraniu

    5. Lillarda sedziowie to nigdy chyba nie beda traktowac na rowni z innymi AllStar. Te gwizdki przy rzutach 3p to chyba jakis zart

    6. Podobnie mozna powiedziec o Aminu

    7. Collins pracuje

    8. Leganda wciaz tylko w sparingach

    Jedziemy dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot11:30

      Hej,miał tylko jedną asyste mniej niż Raibros razem ;-)

      Usuń
    2. Leonard 4 asysty w 8 minut a po każdej padała 3. To on uruchomił Stauskasa, który po jego odegraniach na obwód trafił 2 pierwsze trójki.

      Usuń
  4. Z Collinsa potwór rośnie. Pod koniec meczu to już się Lakersi bali pod niego wjeżdżać. Patrząc w ilu sytuacjach wychodził na czystą pozycję z wyciągniętymi łapskami a piłki nie dostawał to sądzę, że gdyby grał w jakimś słabym teamie to by 20-10 robił. Uwielbiam jak Turner rozgrywa i bierze PG przeciwnika na plecy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Collins ma taki problem, że nie umie łapać piłki. Może to dlatego jej tak często nie dostaje.

      Usuń
  5. Anonimowy14:04

    Dobry artykuł:

    http://probasket.pl/nba-co-dalej-z-portland-trail-blazers/

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  6. Pdxpl15:08

    Jedyne , co wynika z tego artykułu to to, że vulcan nie podjął żadnych decyzji, co pozwala autorowi snuć różne wizje , również te najbardziej czarne

    OdpowiedzUsuń
  7. Przez najblizsze 5 lat nie ma tematu Portland bo taka jest umowa z miastem

    Trzeba sobie zdawac sprawe, iz posiadanie czegokolwiek sportowego w sensie klubu w USA to splendor taki, iz harem najpiekniejszych kobiet moze sie chowac

    Bedzie wiec kolejka chetnych

    Teraz nie widze mozliwosci, aby przy takim przywiazaniu do Blazers ktos wpadl na pomysl aby przenosic klub. Bo gdzie? Kazdy duzy rynek jest juz zajety. Przeniesc to mozna za przeproszeniem Atlante albo Sacramento. Jedyny realne zagrozenie, iz kupi to ktos powiazany z Seattle i tam bedzie chcial rozwijac biznes, ale wydaje mi sie to malo prawdopdoobne. Ponadto nie wierze, iz taki proces bylby zaakceptowany nawet przez samo Seattle, ktore juz bylo po drugiej stronie przy Oklahomie

    Jezeli tak to trzeba bedzie wyburzyc autostrady i zaminowac kazdy most kolejowy na liniach laczacych oba miasta, ale na razie to jest tutaj sztama i taki proces na pewno nie wchodzi w gre

    Problem wazniejszy to sam wlasciciel. Mogliscie psioczyc, ale dla Allena to byla milosc zycia a ponadto mial kasy jak lodu. Moze nie poszlismy na mistrza, ale kultura organizacji byla na najwyzszym poziomie. Teraz kto wie jak to bedzie. Nie wiem czy pozyskamy wlasciciela jak Cuban czy ten pojeb z LAC. W kazdym razie jak bedzie to tylko biznes to moze byc sredniawo, szczegolnie jak ceni sie niekoniecznie tylko wyniki sportowe

    Tak jak napisal Ogien, juz nigdy w Portland nic nie bedzie takie samo. Mam nadzieje tylko, iz nie bedzie o wiele gorzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy13:08

      Jest jedno miasto, ktore może nas wydymać. Nazywa się ono Las Vegas.

      Karol PTB

      Usuń
  8. Pdxpl13:14

    Kansas city

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy21:35

    PO-Suwałki!

    OdpowiedzUsuń