fot. Tyra Hunt
Zastanawiając się jak podsumować ten sezon postanowiłem robić Tier graczy (i trenera) pod względem gry vs oczekiwania; występy w play off trochę wprowadziły zamętu. Ostatecznie tak mi wyszło:
fot. Tyra Hunt
Zastanawiając się jak podsumować ten sezon postanowiłem robić Tier graczy (i trenera) pod względem gry vs oczekiwania; występy w play off trochę wprowadziły zamętu. Ostatecznie tak mi wyszło:
Środową porażką w game 5 Blazers zakończyli sezon 2025-2026. Zwyczajowe exit interviews otwierają posezonowe podsumowania. Z takich zdarzeń, podobnie jak i z przedsezonowych media day, nie należy wyciągać jakiś wiążących wniosków, ale w organizacji, która stoi przed nowym otwarciem, próbując przewidzieć przyszłość, łykamy i interpretujemy każdą wypowiedź i zdanie.
Niestety powtórzyła się historia z meczu numer 3. Blazers znów roztrwonili sporą przewagę i przegrali drugi mecz na własnym parkiecie. 1:3 i wszystko w tej serii zmierza ku spodziewanemu finałowi.
Znakomite 24 minuty Blazers do przerwy. Szalone tempo, intensywność, twarda obrona. Zatrzymali Spurs na 35 % z gry. Jrue Holiday prowadził Rip City do 17 punktów przewagi. Po przerwie powrót koszmaru, czyli brak skuteczności, strach przed rzutem, straty. Przebudzony Wembanyama i Spurs zaczęłi runem 13:0. To był przełom. Blazers gaśli z każdym posiadaniem. Czwarta kwarta zaczynała się jeszcze złudnym remisem, by przerodzić się w przygnębiającą egzekucję. Odpowiedź San Antonio była brutalna. 114:93. Są pierwszym zespołem, który w historii playoffów, przegrywając do przerwy +15, skończył mecz przewagą +15. Są cholernie mocni, większość ekip po takim laniu w pierwszej połowie już by się nie otrząsnęła.
Nie da się playoffach nic ugrać, robiąc to tak nierówno. Pół meczu bardzo dobre, pół katastrofalne. Jrue Holiday dopóki wystarczyło mu sił był zjawiskowy, Deni Avdija najlepszy w tej serii, Grant z przebłyskami. Reszta poniżej playoffowych standardów.
W środę o 3.30 o to, by nie zatrzeć dobrego wrażenia z tego sezonu
Wygraną w drugim meczu w San Antonio Blazers stworzyli sobie nadzieję na przejęcie inicjatywy w tej serii. Wystarczyło wygrać w Moda Center.
Zgodnie z przewidywaniami Blazers nie mieli kłopotów i zwycięstwem z Kings przypieczętowali 8. pozycję w konferencji zachodniej. Oznacza to, że w środę o 4.00 zagrają w Phoenix o, pierwszy od 5 lat, udział w playoffach. Gdyby udało się wygrać, w 1. rundzie czekają już Spurs.
Wygrali i zepchnęli Clippers na 9. miejsce, sami zapewniając sobie lepszą pozycję w play in. Teraz wystarczy wygrać ostatni mecz z Kings. Wiele wskazuje na to, że w środowy poranek będziemy emocjonować się starciem z Phoenix Suns. Święto, mecz pokaże TVP SPORT.