18 kwietnia 2018

Między laniem w Portland, a ... w Nowym Orleanie


Do przerwy 0:2, chciałoby się powiedzieć. Jak może przebiegać druga, już luizjańska, część, tej jak na razie fatalnej dla Blazers rywalizacji, spytałem Rafała Kamieńskiego z PELICANS.PL 

1. Pelicans zagrali dwa świetne spotkania. Czy są w stanie utrzymać ten poziom przez, co najmniej,  następne dwa?
Mam nadzieję, że Pellies nie zatracą pazura, z jakim grają od pierwszej minuty, pierwszego meczu w Portland. Po wypowiedziach na konferencji prasowej wszystko wskazuje jednak na to, że są oni w 100% skoncentrowani na jednym wyznaczonym celu, który jeszcze nie został osiągnięty. Alvin Gentry i zawodnicy wciąż powtarzają - jeszcze nic nie zrobiliśmy. I ja się z tym zgadzam. New Orleans muszą przygotować się na to, że Blazers przyjadą do ich miasta z podejściem "do or die". To Damian Lillard i spółka przejmują teraz tytuł "underdoga" w tej serii i "mogą", a nie "muszą". 
Czy Pelicans mogą grać jeszcze lepiej? Nie wiem, bo robią dotychczas wszystko co jest niezbędne do tego, aby wygrywać z Trail Blazers. Bronią niemalże perfekcyjnie i utrudniają życie liderom Rip City. Jednak na to, czy są w stanie utrzymać taki poziom bardzo duży wpływ będą mieć po prostu usprawnienia Terry'ego Stottsa. Jeśli coach Blazers nie wymyśli lepszego sposobu na tę drużynę, to Pels powinni grać swoje. I są zdecydowanie w stanie to robić, bo to wcale nie jest żaden "fluke". Pelicans to bardzo dobrze zorganizowana i walcząca drużyna, która nie odpuszcza do końca spotkań. Wiele osób się tego po prostu nie spodziewało.

2. Komu poza Jrue, w największym stopniu Pels zawdzięczają dwa zwycięstwa?
Oczywiście Jrue Holiday jest fenomenalny. Od kilku dni gdziekolwiek się nie ruszę, widzę komplementy skierowane w jego stronę i same pochwały co do jego obrony. Cieszę się, że wreszcie to dostrzeżono, bo on takie rzeczy robi od, co najmniej, kilku miesięcy. Jednak Pelicans to zespół i należy tutaj pochwalić cały team za to, że doskonale wywiązują się ze swoich zadań. Oczywiście indywidualnie można byłoby tutaj obok Jrue, wspomnieć o Anthonym Davisie, dzięki któremu wszystkim graczom Pelikanów gra się po prostu swobodniej.
Pójście w stronę Davisa byłoby jednak zbyt łatwe. Tutaj trzeba wskazać Rajona Rondo, który jest przedłużeniem Alvina Gentry'ego na parkiecie. Zawodnicy Pels wspominają, że ten człowiek nie śpi po nocach i analizuje grę Blazers. Kiedy Damian Lillard wyprowadza piłkę, Rajon krzyczy w stronę kolegów zagrywkę i ustawia cały zespół. To całe "Playoff Rondo" to nie żart. Jest agresywny, cholernie mądry i prowadzi młodszych kolegów, uczy ich na każdym kroku. On ma swoje wady, ale Pellies zawdzięczają mu charakter, jaki sobie wyrabiają od kilku miesięcy. Walczą o każdą piłkę i pomagają sobie w każdym posiadaniu. W dodatku, kiedy trzeba trafić rzut - to ma jaja, aby to zrobić. 

3. Czy pomimo dwóch wygranych z rzędu, Blazers mogą spodziewać się usprawnień lub zmian ze strony Gentry'ego?
Zdecydowanie. Pierwsze co mi przychodzi na myśl, to np. powrót Moe Harklessa do gry. Zrobił dużą różnicę w pierwszej połowie - trafiał rzuty i bardzo mnie zaskoczył świetną obroną na Anthonym Davisie. Terry Stotts pewnie będzie chciał go częściej używać, a Pelicans powinni być na to przygotowani. Zresztą, uwielbiam tego chłopaka. Tak samo mam pewne obawy, kiedy Zach Collins zostaje kompletnie niepilnowany na dystansie - mam wrażenie, że gdyby Blazers mieli do niego więcej zaufania (i też sam zawodnik do siebie samego), to mógłby wrzucić Pellies kilka łatwych punktów. Zwłaszcza, że wygląda w tej serii bardzo dobrze.
Alvin Gentry wspomina również o problemach ze zbiórką. Blazers robią tutaj fenomenalną robotę i walczą o każdą piłkę. Jeśli Pelicans grają z takimi graczami jak Damian Lillard i CJ McCollum to nie można pozwolić im na dodatkowych kilka rzutów w bonusie. Wiąże się to jednak z ryzykiem, jakie podejmują Pels w obronie tej dwójki, gdzie czasami wychodzi nawet trójka obrońców na obwód i zamykają Lillarda. Wtedy robi się sporo miejsca dla wysokich Blazers, którzy mają większą szansę na zbiórkę. Wówczas Pelicans muszą dać z siebie więcej, aby odciąć ich od tych piłek - tak dadzą sobie większą szansę na kolejne zwycięstwo.
Poza tym jednak, Pelicans wygrali jednak 2 spotkania z rzędu i teraz to od Terrego Stottsa zależy, czy Alvin Gentry będzie tutaj musiał robić jakieś większe zmiany i roszady

4. Jak typujesz resztę serii? 
Tak jak przed serią, jestem wciąż dość ostrożny w swoich typowaniach. Mam duży szacunek do drużyny z Oregonu, Damiana Lillarda i CJ McColluma. Wierzę, że są w stanie zmienić swoją grę i sprawić Pelikanom jeszcze wiele kłopotów. Ta seria wcale nie jest tak łatwa, jak wynik 2-0 wskazuje. Te spotkania są zacięte, bardzo ostre i rozstrzygają się często w ostatnich sekundach. Kilka lepszych zagrań, więcej szczęścia i Blazers mogą zgarnąć zwycięstwo w Nowym Orleanie. I jeśli miałbym realnie stawiać - to myślę, że tak się stanie.
Myślę, że Blazers wyrwą mecz w Luizjanie, ale ostatecznie seria zakończy się w 6 meczach na korzyść Pelicans. Jeszcze sporo grania przed nami. 

(NO P)roblems? A lot!

SZOK. Jedynie tak można podsumować dotychczasowy przebieg pierwszorundowej rywalizacji z Pelikanami.

15 kwietnia 2018

I po przewadze parkietu


Mecz nr 1: PELICANS @ BLAZERS 97:95 (1-0)


Straceńcza szarża Blazers w ostatnich 5 minutach meczu okazała się niestety łabędzim śpiewem. Dominujący przez cały wieczór goście obronili się i już w pierwszej grze serii  odebrali Portland przewagę parkietu. Nie mogło być inaczej bowiem przez zbyt długi czas  najlepsi spośrod Blazers byli najsłabsi. Rain Bros zagrali dobrze zaledwie przez chwilę. Zawiedli. 

14 kwietnia 2018

Zanim zaczną, kilka refleksji


Do rozpoczęcia pierwszego meczu playoffów 2018 pomiędzy Portland Trail Blazers a New Orleans Pelicans pozostały godziny. Zanim zaczną, w przedmeczowym napięciu, jeszcze parę refleksji.

Po raz pierwszy od 2010 roku przystąpią Blazers do playoffów z przewagą parkietu. I, przestroga, wówczas przeciwko Houston tego przywileju nie wykorzystali, przegrywając w 6 meczach. Po długiej przerwie Portland ponownie „musi”, a ich przeciwnicy „mogą”. Może tym razem startując w roli faworyta pójdzie lepiej.

Większość fachowców, o czym w zestawieniu poniżej, stawia na Blazers, ale ci sami specjaliści najlepszego gracza na parkiecie widzą jednak w Anthonym Davisie. Prawie wszystkie typy na Portland obarczone są "*", łączy je zastrzeżenie , że łatwo chłopakom Stottsa nie będzie. Czynnikiem najsilniej przemawiającym za Lillardem&co ma być przewaga parkietu, a więc aspekt pozasportowy. I mecze sezonu regularnego, i bezpośrednie match-upy wskazują  na starcie bardziej wyrównane niż to, co sugeruje nam vox populi.

Damian Lillard wchodzi w szczytową fazę swojej kariery. Wszem i wobec ogłasza wierność organizacji, nawet gdyby, przy olbrzymiej konkurencji na Zachodzie, miał  nigdy nie dostąpić zaszczytu gry o mistrzostwo. Jest All-Starem, zestawiającym się w jednym rzędzie z Currym, Paulem, Hardenem. Jeśli te odważne deklaracje są czymś więcej niż budowaniem legacy gębą zamiast czynami na parkiecie, to, z całym szacunkiem dla talentu Jrue Holiday'a,  Dame musi przeprowadzić Blazers suchą stopą przez mokradła Luizjany.

Jeśli RainBros są rzeczywiście w top3 backcourtów NBA nie mogą przegrać z zestawieniem Jrue Holiday-Rajon Rondo-E'Twaun Moore, po prostu nie mogą. Bo w końcu aspirują do rywalizacji z duetami typu Curry-Thompson czy Harden-Paul. To jest sprawdzian dojrzałości dla liderów drużyny. Tu nie będzie wymówek, że Jrue to świetny obrońca, ze chytrus Rondo z ogromnym doświadczeniem w playoffach. To ma być deszcz, nieustająca, typowa dla Portland ulewa na, co najmniej, 10 trójek i +50 punktów w kazdym meczu od combo Lillard&McCollum. 

Dojrzałości wymagać należy też od Aminu i Turnera. Chief musi być znów two-way graczem. W palyoffach nie ma już miejsca na frywolne dryblingi, długie ciągi nieobecności w obronie. Potrzebny jest Aminu skoncentrowany na robocie, stopper w obronie, z 2-3 trójkami w każdym meczu. Kiedy w sezonie spełniał te kryteria Blazers na ogół nie przegrywali.
Turner musi uwolnić się od syndromu tłustego kota, błyszczącego elokwencją w wywiadach i na tt. na parkiecie zbyt często chimerycznego. A że grać potrafi wiadomo. Nie wszyscy pamiętają, ale w ubiegłorocznej serii z Warriors to właśnie ET1 był trzecim najlepszym graczem RipCity.

Zadziwiające jak niedoceniana jest robota Jusufa Nurkicia. Zbyt szybko łapane faule, słaba skuteczność . przesłaniają to, jak wiele znaczy dla drużyny. Z każdym miesiącem tego sezonu gra lepiej. W końcówce, przy słabszej formie Lillarda i McColluma, to on często trzymał Blazers w grze. Miał Bośniak niejeden mecz, gdzie w grze obronnej, na bloku, dominował. W ostatnich 10 meczach sezonu notował: 15 pkt, 11zb,2bl. i zaledwie 2 straty. Nie jest  graczem formatu Davisa, to oczywiste, ale to samo można napisać o 98% centrów w tej lidze. Z Nurkiciem wspieranym duetem Davis-Collins strefa podkoszowa nie musi wyglądać dla Blazers wcale tak źle.

RainBros grają z Aminu już 3 sezon, z Turnerem tylko rok krócej, Nurkić dołączył w ubiegłym sezonie i poczuł flow szybciej niż oczekiwano. Niewiele jest playoffowych ekip z dłużej grająca ze sobą pierwszą piątką. Nie jest nią również Nowy Orlean. Zgranie i doświadczenie zawodników stanowiących kręgosłup drużyny mogą być bardzo istotne. To playoffy, jakbyśmy nie nachwalili się w trakcie sezonu Connaughtona, Napiera czy młodego Collinsa,  teraz, ich rola, jak to zwykle w tej fazie rozgrywek, ograniczy się może i do efektownych, czasem pewnie wartościowych, ale tylko mgnień. To będą didaskalia. Najważniejsze znajdziemy w tekście głównym, który napiszą liderzy.

#GoBlazers #NeverDoubtRipCity #InTerryWeTrust #RainBros #NurkFever #NorthwestChampion


Chłopaki z Turcji podkręcają atmosferę





TYPUJĄ REDAKCJE

Maciej Kwiatkowski  4:3
Adam Szczepański    4:2    
Piotr Sitarz                 4:3

Paweł Kołakowski    4:1
Woy                           3:4
Kubala                       4:2
Alan Jaguszewski      4:3
Kacper Krysiak         4:2

Paweł Mocek           4:2
Marta Kiszko           4:2      
Rafał Polkowski      4:2

zKrainyNBA            4:2
Probasket:                4:3
ESPN Forecast 65% na wygraną Blazers
Fox Sports               4:1
NBA.com                4:3
Zach Lowe i reszta  4:2 

A Meyers ciągle się zastanawia...

13 kwietnia 2018

Pelicans kontra Blazers- zapowiedź 1. rundy playoffów 2018


PIĄTE playoffy z rzędu, 3.MIEJSCE na szalenie wyrównanym Zachodzie i MISTRZOSTWO NORTHWEST, najbardziej konkurencyjnej dywizji w całej NBA. Tyle imponujące fakty. Nie byłoby tego bez fantastycznej wczesnowiosennej serii 13 wygranych, którą przerwali dopiero po koniec marca Houston Rockets-najlepsza drużyna sezonu zasadniczego. W rezultacie zaraz po rezurekcji zapewnili sobie Blazers udział w playoffach. I kiedy Spurs, Thunder, Jazz, Pelicans, Wolves, Nuggets do ostatniego dnia walczyli o awans, jedynym zmartwieniem Portland było zapewnienie sobie przewagi parkietu. Łatwo nie było, bez kontuzjowanych Moe Harklessa oraz Eda Davisa, z poobijanym, świeżo upieczonym ojcem-Damianem Lillardem, na powiedzenie szach-mat musieliśmy czekać do ostatniego dnia i zwycięstwa nad Utah. Po drodze zdarzyła się wpadka w Memphis i trzy porażki w Teksasie. CJ McCollum zgubił skuteczność. Nie pomagali też himeryczni bardziej niż zwykle Aminu z Turnerm. Wade Baldwin IV zaimponował, wdzierając się przebojem do rotacji, ale nie mógł przesądzić o niczym. Mimo kwietniowych problemów cel został osiągnięty. Playoffy zacznie RipCity  w domu. Przeciwnikiem absolutny debiutant na tym szczeblu-New Orleans Pelicans.

12 kwietnia 2018

Bitwa wygrana. Czas na wojnę.

UTAH (48-34) @ PORTLAND (49-33) 93-102


No dobra. Lecimy do Portland, Oregon. Ile to już czasu? Słaba ta sesja wyjazdowa, słabiutka. Same porażki. Rywale odrobili straty. Zaczęło się liczenie, kto kogo dlaczego? Co musi się stać, żeby polska reprezentacja w piłce nożnej wyszła z grupy? No sporo się musi. Na szczęście na nasze humory Blazers obronili parkiet przed gorącymi Jazzmanami i meldujemy się, tak jak już dawno powinno, na 3 miejscu. 

10 kwietnia 2018

Nieskuteczność zabiła Portland


BLAZERS (48-33) @ NUGGETS (46-35) 82-88 

 

No dobra. Lecimy do Denver, Colorado. Nie jest to może Ebbing, Missouri, ale dziś klimat ten sam. Komediodramat, groteska, czarny humor podlany rozczarowującym sosem. A miało być tak pięknie. 50 wins. Nic z tego, Blazers grają totalną padakę w końcówce sezonu, dokładnie tak, jak na początku. Wszystko to dzisiaj w klimacie starego dobrego Shining, które, jeśli dobrze pamiętamy, dzieje się w śniegach gdzieś za Denver, Colorado.  Trzy billboardy.