24 października 2021

Blazers i Billups po raz pierwszy


Chauncey Billups potrzebował 6 meczów, aby wygrać pierwsze spotkanie w roli trenera NBA. Damian Lillard dopiero w 12 próbie trafił  premierową trójkę w nowym sezonie. Po porażce w meczu otwarcia z Kings, Blazers bez trudu pokonali podmęczonych back-to- backiem Suns.  

18 października 2021

Przed sezonem 2021-2022



Adam Piotrowski: Jako naczelny przeciwnik Stottsa, jestem pozytywnie nastawiony przed nowym sezonem, uważam że Billups to odpowiedni człowiek, na odpowiednim miejscu. Oczywiście nie oczekuję, że od razu magiczne staniemy się contenderem, już presezon pokazał, że w 2 tygodnie nie da się pozbyć nawyków nabytych w 9 latach ‘ery Stottsa’. Biorąc pod uwagę, krótki okres przygotowawczy oraz jeden z najcięższych terminarzy na początku sezonu, daję Billupsowi kredyt zaufania i uzbrajam się w cierpliwość, mimo bilansu 0-4, w presezonie widać było nowe schematy zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Jeśli chodzi o skład, chyba każdy oczekiwał większego ruchu -> wymiany CJa, cały czas uważam, że jeśli na rynku będzie dostępny ktoś taki jak Siakam, Olshey powinien pociągnąć za spust i wreszcie pożegnać się z CJem. Pomijając brak dużej wymiany, wg mnie Olshey ma za sobą dobry offseason, przedłużenie Powella, wymiana Stottsa, oraz zamiana rezerwowego frontcourtu, który był gwoździem do trumny w poprzednim sezonie. Piątka Dame-CJ-Powell-Roco-Nurk była w czołówce, jeśli chodzi net rating od marca do końca RS, w serii z Nuggets starterzy też nie byli problemem, problemem był Stotts i jego upartość w stawianiu na najgorsze defensywne duo w lidze: Melo-Kanter. W tym sezonie z ławki pod kosz będą wchodzili Nance i Zeller. Imo wymiana po Nance'a to jeden z najlepszych ruchów tego offsezonu. Co do typów na sezon, uważam, że jeśli zdrowie dopisze, tę drużynę stać na 50+ zwycięstw, nie będę typować konkretnych liczb, ale stawiam, że skończymy w przedziale  TOP 3-5 w konferencji.


Piotr Sitarz: Nie chciałbym wpadać w pułapkę fałszywego entuzjazmu zbudowanego jeszcze na tle paroletniej stagnacji zespołów Terry’ego Stottsa, ale w przedsezonowych meczach da się zauważyć pozytywny wpływ Chaunceya Billupsa. W ataku widzę motywację zespołu do wydostania się z ostatnich miejsc wielu klasyfikacji skupionych wokół podań, asyst i ruchu piłki. W obronie mamy do czynienia z większą aktywnością podczas akcji pick-and-roll i z bardziej skomplikowaną strukturą udzielania pomocy. Pierwsza sprawa zdaje się nie wpływać negatywnie na trzech odpowiedzialnych za punkty graczy: Lillarda, McColluma, Powella, a na dodatek aktywizuje pozostałych. Podczas egzekucji defensywnego schematu nie rażą błędy Nurkicia oraz obrońców na słabej stronie. Oczywiście, one się pojawiają, ale z konieczności. To koszty etapu przygotowań, etapu wdrożeniowego, można powiedzieć niemałej rewolucji. Dlatego cechy pozytywne odnajdywane w trzech wyraźnych porażkach zachęcają do obrania innej niż dotychczas perspektywy, ponieważ Blazers dopiero nabierają kształtu. Wiele z dawnych zespołów Stottsa, jak nie wszystkie, było strukturalnie i strategicznie gotowych już w lipcu. Ten gotowy najbardziej dotarł do Finałów Konferencji. Z kolei do obecnego wróci tylko 58% minut z poprzedniego sezonu. Ani dużo, ani mało. Ani dobrze, ani źle. Mówi to jednak dużo o podejściu Damiana Lillarda, który dał organizacji ostatnią szansę. Czy Blazers ją wykorzystają? Szczerze, nie wiem. Poza powyżej przytoczonymi dowodami na obranie innego, ale słusznego kierunku nie potrafię wskazać czynników, które miałby ograniczyć ryzyko niepowodzenia. Pamiętajmy, że na stanowisku trenera zasiądzie debiutant, a za atak będzie odpowiadać duet czujący się najlepiej w pick-and-rollu. Portal http://fivethirtyeight.com prognozuje 48 zwycięstw, co odpowiada wygranym w około 58% spotkań. Identyczny odsetek Blazers zanotowali w poprzednim sezonie. Myślę, że oczekiwanie powtórki jest uczciwe. Typuję bilans 47-35 i miejsce w Top6 Konferencji.



Andrzej Tropaczyński: Pozytywy. Największy dla mnie to zamiana pary Melo-Kanter na parę Larry Nance Jr-Zeller. Samo to, gdyby nawet używać tego samego schematu defensywnego, powinno dać kilka zwycięstw więcej i kilka miejsc wyżej w efektywności defensywnej. Zeszłoroczne duo było w tym aspekcie tragiczne, a z nabytków Zeller jest pod tym kątem przynajmniej ligową średnią, a Nance Jr jest w niektórych aspektach w czołówce defensorów NBA. Obaj są szybcy na nogach, co powinno ułatwić bardziej agresywną obronę, w tym obronę z pomocy. Widać to było zwłaszcza u Nance’a Jr, bo na występy sparingpartnera Igoudali trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać. 

Anfernee Simons – to nigdy nie będzie jego naturalna pozycja, ale widać postęp w grze na PG, a nawet w obronie. Powinien być mocnym punktem rotacji.

Larry Nance Jr – to już teraz jeden z bardziej ogarniętych ludzi w tym zespole, zwłaszcza w obronie, choć nie tylko. Byle zdrowie dopisało. Bardzo jestem ciekaw czy zobaczymy go czasem na 5-tce.

Negatywy. Obrona w preseason – O mój Boże, co tu się zadziało? Kto nie oglądał ten jest do przodu, bo oczy niestety krwawiły. Jak się okazuje agresywna obrona pick’n’roll to nie jest coś, co ta grupa zawodników jest w stanie szybko przyswoić. O ile początek akcji, m. in. za sprawą wysokich wyglądał jeszcze nieźle, to gdy poszły 2-3 dodatkowe podania nie było już czego zbierać i była albo otwarta trójka, albo łatwe punkty spod obręczy. Czyli wiecie… właśnie to czego unikać w dzisiejszej grze trzeba najbardziej. Wygląda na to, że na ten moment zawodnicy jeszcze nie wiedzą jak reagować na kolejne ruchy ofensywy rywala. Ciekawe, że te błędy nie przydarzały się tylko naszym tradycyjnym podejrzanym, ale często również np. Covingtonowi. Zrozumienie i automatyzm reakcji przyjdą z czasem mam nadzieję, oby nie było za późno. Póki co widzimy przede wszystkim co można stracić broniąc bardziej agresywnie, a nie co można w ten sposób zyskać. No cóż, konserwatywna obrona dla tej grupy ma być może niższy sufit, ale też sporo wyższą podłogę. Ciekaw jestem jak ten rodzaj obrony będzie „w biegu” wprowadzany. Czy konsekwentnie będą grać w ten sposób od początku, czy jednak zmiany będą stopniowe. Czasu na treningi będzie już przecież niewiele.

Atak w preseason – tu było niewiele lepiej. Widać wyraźnie, że więcej podań i większa swoboda w ataku w odróżnieniu od wypracowanych zagrywek z kajeciku Stottsa, jeszcze nie jest naturalna dla tej grupy zawodników. Wielokrotnie widziałem wahanie po otrzymaniu piłki, czy mam zrobić kozioł, czy podać do kolegi przez co podanie było nieco spóźnione. W efekcie czas mijał, a podania często nie dawały odpowiedniego efektu i na koniec i tak ktoś musiał rzucać pod presją zegaru, pół biedy gdy był to Lillard lub McCollum. Jako, że to w gruncie rzeczy meczowy trening być może próbowali ruchu piłki trochę na siłę i proporcje w sezonie będą tutaj inne. O atak nie ma potrzeby się martwić, będzie bardzo dobry, bo z takimi zawodnikami taki być musi, ale do ruchu piłką najlepszych zespołów jeszcze daleko. Pytanie tylko, jak mocno należy w tym kierunku dążyć mając tak dobrych graczy w izolacjach. Przypominam, że ten zespół miał w zeszłym roku drugą najlepszą ofensywę w RS. Niewielki ruch piłką nie był tu przypadkowy, bo zawsze jest coś za coś. Więcej podań to w teorii lepsze pozycje do rzutu, ale też więcej strat i rzut niekoniecznie najlepszych strzelców zespołu. Oczywiście od zeszłorocznego stylu czasem aż oczy bolały i na pewno jest tu sporo miejsca na zmiany, ale trzeba to robić rozsądnie, bo po tej stronie boiska więcej można w Blazers zepsuć niż naprawić.

Nasir Little – kolejny raz kluczowy okres przygotowań psuje mu kontuzja. Zach Collins light. Ogólnie kontuzje rezerwowych nie pomagają w ustawieniu ławki. Trzeba będzie szyć na bieżąco.

Nadal brak w składzie prawdziwego stopera na piłce. Zmiany w wakacje na plus, ale ten istotny mankament nie został zaadresowany. Martwię się też trochę o zdrowie wysokich, bo nawet kontuzja jednego z nich stanowi dla tego składu problem.

Trener. Za wcześnie oceniać, czy zmiana na plus, czy nie. Poza parkietem wygląda i brzmi to bardzo zachęcająco, na parkiecie na razie niekoniecznie, więc dopiero zobaczymy.

Przewidywanie. Ponieważ kompletnie nie mam pojęcia w którą stronę to pójdzie pójdę w tym roku bezpiecznie za linijką bukmacherów, czyli 44-45 zwycięstw. Dałoby to zapewne turniej play in. 


pdxpl: Tylko Warriors mają bardziej doświadczony rdzeń zespołu. Ci, którzy narzekają na brak poważnych zmian w Portland wcale nie przesadzają. Lillard, McCollum, Nurkić kooperują , jak na standardy NBA, bardzo długo, dla coraz większej grupy obserwatorów zbyt długo. Zmieniają się wyłącznie postaci drugo i trzecioplanowe. Zeller, Nance Jr. wyglądają na bardzo solidne uzupełnienia, ale to nie rezerwowi gracze decydują sukcesach, choć jak pokazał przykład dysfunkcyjnego duetu Kanter- Anthony mogą ograniczać szanse drużyny na poważne granie,  zwłaszcza w playoffach. W Portland nuda? Sam mam wrażenie, że zajmując  się koszykówkę Blazers , od lat  piszę  prawie  to samo, wykonuję kolejne okrążenie wokół  oregońskiego Stumilowego Lasu.  Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać różnych rezultatów. Ten bon mot Einsteina pasuje do konserwatywnej polityki Neila Olsheha tylko częściowo. Nie ma pewności czy Chauncey Billups i jego pomysły na Blazers  przy użyciu prawie tych samych narzędzi - zawodników wpłyną na jakość gry i wyniki  drużyny. Natomiast trudno nie upatrywać w tym  istotnej zmiennej, dającej nadzieję na wyjście ze stagnacji. 

Rip City przegrało wszystkie sparingi. Nowy trener nie miał łatwego zadania. Urazy Snella, Little’a, Zellera uniemożliwiły mu zgrywanie rezerwowych ustawień. Mimo tego, Billups deklaruje konsekwentną realizację obranych założeń. Nie będzie wycofywania się  choćby z wdrażania nowych schematów defensywnych, sposobu wprowadzania piłki do ataku, wzmocnienia pozycji Simonsa i Little’a. Billups nie ma czasu, musi wygrywać niemal od początku. W przypadku niekorzystnego bilansu i braku zauważalnych postępów w grze, narracja o odejściu Lillarda,  gruntownej przebudowie będzie tylko narastać, a wraz nią bałagan uniemożliwiający budowę czegokolwiek sensownego. W każdym razie trener- debiutant jest główną nadzieją na ożywienia zmurszałej rzeczywistości koszykarskiego Portland. Być może próbą ostatnią dla Blazers budowanych wokół Lillarda i McColluma. 

Moim zdaniem   po raz ósmy z rzędu Blazers zrobią palyoffy (5-8 miejsce). Czy zaistnieją w nich poważniej  niż w ostatnich paru latach, tu mam już  wątpliwości. 



1 października 2021

Ruszyły przygotowania


Wszyscy gracze Blazers są zaszczepieni na COVID-19. Za 20 dni pierwszy mecz 21-22. Za nami zwyczajowy Media Day i 3 dni obozu treningowego. Ekscytacja  sezonem narasta i jest jeszcze większa niż zwykle wszak Blazers, pod wodzą nowego trenera, szykują się do nowego otwarcia. Chauncey Billups robi od startu dobre wrażenie. Dziennikarze doceniają otwartość,  wyczerpujące, pozbawione wodolejstwa odpowiedzi. Gracze chwalą indywidualne podejście, dbałość o detale, komunikatywność.  Swoją koszykarską filozofię streszcza Billups w postaci akronimu Preparation Accountability Communication Execution. PACE stanowiło główną oś prezentacji, gdy starał się o pracę w Portland, dziś na szklanej tablicy, jako swoiste memento umieszczone jest w ośrodku treningowym

 Jason Quick / The Athletic)

Billups przeprowadza wiele osobistych rozmów z graczami, tłumaczy im czego od nich oczekuje, za co będą rozliczani. Jak podkreśla Jusuf Nurkic daje im wiele informacji zwrotnych, na które nie mogli liczyć w poprzednich latach. I właśnie bośniacki środkowy, ma pełnić w systemie nowego trenera znacząca rolę, której nie mógł doczekać się u Stottsa. Odbudowany fizycznie i mentalnie będzie filarem po obu stronach parkietu. Według planów Billupsa Blazers będą inaczej, wyżej bronić w pick-n-rollu. 


Przy konstruowaniu akcji ma być mniej klepania piłki przez rozgrywających. Na treningach Lillard i McCollum zamiast dryblować szukają szybkim podaniem Powella lub Little, stojących w rogach. Ten ostatni to najmocniejszy kandydat do breakout year. Odchudzony, po zastosowaniu nowej diety, już bez fast foodów, zyskał na sile i dynamice. Billups nie chce bazować tylko na jego atletyzmie, chce więcej Little'a na piłce, Little'a podającego. Postępy trzecioroczniaka zauważają trenerzy i koledzy z zespołu, co przekłada się na realne decyzje zarządzających klubem

Na większą rolę może też liczyć Anfernee Simons, który najpewniej dostanie więcej niż  17 minut z ostatniego sezonu. Obok  McColluma ma być głównym zastępcą Lillarda na rozegraniu.  Będzie prowadzić, kreować grę rezerwowych ustawień, a nie tak jak  ostatnio głównie dostarczać piłkę Melo Anthony'emu. 

Billlups zapowiada także granie 9-osobową rotacją, poszerzaną w back-2-backacch do 10-11 zawodników. Poza galową piątką mamy wiec jeszcze Nance'a, Zellera, Simonsa i ... Little'a. Dalej w hierarchii są chyba McLemore , nie trenujący aktualnie (uraz stopy) Snell. Elleby, Watford, Brown oraz, jeden z weteranów, Chriss, Patterson, Smith, Cook nie mają co liczyć na granie. Jak wyraził się trener, nie ma możliwości, aby grali wszyscy. 

Jak mówi Lillard,  jest inaczej, jest świeżo. Po latach rutyny, gdzie plan treningowy znał na pamięć, teraz każde kolejne ćwiczenie jest niecierpliwie wyczekiwaną zagadką. Na razie Billups czaruje media, ujmuje swoim podejściem zawodników. Teraz tylko przełożyć wszystkie jego pomysły na praktykę. Ja nie mogę się już doczekać. 

W najbliższy wtorek pierwszy sparing z Warriors

22 września 2021

Sezon graniczny?


Lillard się ożenił, McColllum zostanie ojcem, zakupił też ponad 100 hektarów ziemi z winnicami w Oregonie. W życiu prywatnym liderów Blazers pełnia szczęścia. Gratulujemy. To, co jednak  interesuje nas bardziej czyli aspekt sportowy nie wygląda tak dobrze, choć odrobinę  lepiej niż jeszcze miesiąc temu, kiedy marudziłem na ubogi offseason w Portland. Bo też trudno było się zachwycać Benem McLemorem czy Tonym Snellem. Tylko  nowa umowa z Normanem Powellem i pozyskanie solidnego Cody'ego Zellera  ratowały zszarganą reputację Neila Olsheya. Gdzieś pod koniec wakacji generalny menadżer Portland zrobił  w końcu ruch, który w realny sposób ułatwi robotę Billupsowi, pozyskał z Cleveland Larry'ego Nance'a Jr. 28-letni podkoszowy wręcz idealnie odpowiada potrzebom Blazers. Jest  dobrze czytającym grę obrońcą , który zbiera, podaje i  stanowi zagrożenie na dystansie. Teoretycznie ma wszystko czego od lat tak brakowało RipCity. 

W tej chwili w składzie jest 13 graczy z podpisanymi kontraktami oraz Trendon Watford z umową two-way. O ostatnie dwa miejsca powalczą niespełnione talenty: Marquese Chriss #8 draftu 2016 i Dennis Smith Jr. #9 2017 oraz weteran Patrick Patterson,  odgrywający coraz mniejszą rolę w rotacji Clippers, a także Quinn Cook, którego znaczenie dla NBA skończyło się jakieś 3 lata temu wraz z odejściem z Warriors. Gdybym miał decydować wybrałbym Cooka (nigdy nie złapałem się na hype DSJ) oraz Chrissa.  Jeśli przed startem sezonu nie dojdzie do jakiegoś znaczącego transferowego wybuchu, np. w postaci wymiany Simmons- McCollum, Billups powinien dysponować następującymi zasobami, i będzie to zbiór bardziej obiecujący niż to, czym dysponował w ostatnim roku swojej pracy Terry Stotts.

pg: Lillard/Simons/Smith Jr.?/ Cook?

sg: McCollum/ McLemore/Elleby

sf: Powell/Snell/Little/ Watford

pf: Covington/ Nance Jr./ Patterson?/Brown III

c: Nurkić/ Zeller/ Chriss?

Skład to jedno, ale prawie wszystko będzie zależeć od Chaunceya Billupsa. To jak z nową rolą poradzi sobie absolutny debiutant na fotelu trenera NBA będzie kluczem do poprawy gry i wyników. Na razie zewsząd płyną same  pochwały .   The Athletic pisze o ewolucji Billupsa-od  byłego gracza, eksperta ESPN do trenera. Jason Quick wspomina o 6- tygodniowym "campie"  w Denver, gdzie Billups gościł 2 lata temu  u siebie w domu Tyrona Lue. Przez blisko 2 miesiące razem z przyjacielem z dzieciństwa, a wówczas asystentem w LAC oglądał mecze, studiował zapamiętale rozwiązania taktyczne. To wtedy, podczas tych wielogodzinnych sesji,  miał dojrzeć  do decyzji o wejściu na trenerską ścieżkę. Podjął decyzję, do której namawiali go od lat George Karl i Larry  Larry Brown. Konsekwencją nauk w rodzinnym Denver była możliwość obserwacji pracy Doca Riversa w Clippers, a później oficjalna funkcja asystenta u swojego promotora Tyrona Lue. Teraz pasję, zaangażowanie, analityczny umysł, dbałość o szczegóły, wszystkie te walory, tak podkreślane przez jego mentorów, będzie mógł potwierdzić Billups już w realnej robocie , w Portland. 

Jeszcze nie rozpoczęły się obozy przygotowawcze, nie zagrano choćby jednego sparingu, a Jusuf Nurkić, o możliwości pracy z Billupsem wyraża się następująco 

Szczerze mówiąc, to prawdopodobnie najlepsza rzecz- poza grą z Lillardem- jak przydarzyła mi się w moim życiu

A  po zakończeniu sezonu, zniechęcony swoją formą , ograniczoną rolą w playbooku Stottsa,   rozważał czy kontynuowanie kariery w Oregonie ma sens. Teraz zapewnia o swojej lojalności dla Blazers. Wszystko za sprawą rozmów z nowym trenerem.  Billups podkreśla jak ważne będzie przywrócenie Nurkicia do formy

Chcę wyciągnąć z Nurka więcej w tym roku [...] Jest bronią, której większość drużyn nie posiada

Zdrowy Nurkić jest do sukcesu niezbędny. Wystarczy dodać, że 28. obrona w lidze z Bosnian Beast na parkiecie mieści się w top10. 

Właśnie, obrona, ta pięta achillesa Blazers, niezależnie od tego na ile poprawi  ją Billups, powinna być z miejsca lepsza. Norman Powell defensor solidniejszy niż Gary Trent będzie do dyspozycji przez cały sezon, a nie tylko w finale rozgrywek. Zdrowi Nance Jr. i Zeller  dadzą więcej niż Melo i Kanter. Atak z Lillardem i McCollumem nigdy nie był problemem. 

Nad zbliżającym  się  sezonem ciążyć nad Portland  będzie zapewne kilka narracji. Dopóki 76ers nie upchną gdzieś Simmonsa, w doniesieniach o potencjalnych wymianach Australijczyka usłyszymy i przeczytamy nie raz o  McCollumie. Wraz z brakiem postępów w grze i wynikach narastać będzie drama związana z odejściem Damiana Lillarda. Lider Rip City deklaruje , ze nigdzie się nie wybiera, ale kluczowym jest  tu sformułowanie " na razie". Do rozwiązania będzie również kwestia kończących się umów Nurkicia, Covingtona oraz podjęcie opcji Simonsa. 

To może być  sezon graniczny w dziejach organizacji, pierwszy taki od 2014/2015, kiedy odeszli Aldridge, Batum , RoLo i Wes. Będzie ciekawie, miejmy nadzieję, że głównie ze względu na efekty roboty Billupsa i sportowy postęp. 


Ogłoszenie: Kolega @behemot próbuje wskrzesić porzucone wyłącznie z mojej winy Radio Blazers. Zainteresowanych współprowadzeniem podcastu proszę o sygnał w komentarzach bądź kontakt mailowy

 

 

24 sierpnia 2021

Ubogie lato w Portland


Jesień za oknem, ponad sto komentarzy pod ostatnim postem, z których niemała część poszła  w niebezpiecznym kierunku i dotarła już  do osoby Hassana Whiteside'a.  Czas najwyższy na nowy tekst.

Cody Zeller, Tony Snell, Ben McLemore oraz debiutanci Greg Brown i Trendon Watford. Damian Lillard sugerując przed startem offseason potrzebę wzmocnień miał w głowie  zapewne inne nazwiska. Skończyło się na weteranach, całkiem przyzwoitym centrze z Charlotte, który przy zachowaniu zdrowia powinien być znaczącą nadwyżką nad Enesem Kanterem oraz duetem, który od lat wędruje od klubu do klubu, próbując utrzymać się na rynku NBA. Teraz ich niespełnione talenty będą realizować się w Portland. Trudno przypuszczać, że w najbliższym czasie zespołowi pomoże #43 draftu Greg Brown III i niewydraftowany Trendon Watford. To było ubogie lato w Portland. W tym momencie skład przedstawia się następująco:

pg: Lillard/Simons

sg: McCollum/ McLemore/Elleby

sf: Powell/Snell/Jones Jr./ Watford

pf: Covington/ Little/ Brown III

c: Nurkić/ Zeller

I bez specjalnie głębokich analiz widać, że skład jest wąski z ewidentnymi dziurami pod koszem i na rozegraniu.  Teoretycznie Olshey  może jeszcze uzupełnić te braki. Wśród dostępnych silnych skrzydłowych mamy nadal choćby  Milsapa, Scotta, Ennisa III, Wilsona, Ilyasowę. Z ciekawszych nazwisk rozgrywających wolni są: Exum, Bradley, Arcidiacono, Wanamaker. Oczywiście, żaden z tych zawodników nie sprawi, że Blazers  staną się ekipą znaczącą lepszą. Idzie zwyczajnie o zniwelowanie rażących deficytów. 

Neil Olshey nie zdołał/ nie chciał sciągnąć latem graczy, którzy realnie wzmocniliby Blazers. Nikt już nie przywiązuje wagi do  #InNeilWeTrust. Teraz fora Portland zdominowane są przez #fireOlshey. Ale Olshey ciągle pracuje. Gdzie wobec tego należy szukać postępu?  Przede wszystkim w nowym trenerze. Już sama zmiana,  zmęczonego, wyzutego z pomysłów Terry'ego Stottsa na debiutanta Chaunceya Billupsa powinna przynieść pozytywny efekt. W pierwszych wywiadach nowy trener zapowiada, że jego głównym celem będzie poprawa  defensywy, która według niego musi opierać się na wysiłku bezwzględnie wszystkich graczy i właściwej komunikacji. Bez tych dwóch aspektów nie ma szans na dobrą obronę, a bez dobrej obrony nadziei na lepszych Blazers. Billups chce grać wysokim tempem, szybki ruch piłki ma dać odpowiedni spacing, otworzyć wejścia do paint i przynieść wiele otwartych rzutów za trzy. Jeśli chodzi o rzuty zza łuku, główną i jedyną właściwie broń Rip City Billups  deklaruje

Nie jestem trenerem, który chce tylko rzucania za trzy i robienia 50 trójek w meczu. Nie wierzę w to. 

Jak i czy w ogóle zmiany zapowiadane przez Billupsa zadziałają w praktyce przekonamy się najwcześniej w listopadzie. Ale przykłady Nate'a McMillana w Atlancie, Monty'ego Willimasa w Phoenix czy Kenny'ego Atkinsona na Brooklynie ( w erze jeszcze przed big3) pokazują, że kreatywny trener z konkretnym planem może pomóc organizacji, że oblicze drużyny można odmienić nie tylko poprzez zmiany personalne rosteru i ściąganie aktualnych bądź przyszłych All-starów. Dobry coaching, ten, mam wrażenie, niedoceniany aspekt  procesu ulepszania zespołu, powinien przynieść korzyść i  Portland

Jeśli Blazers chcą utrzymać się  status zespołu-etatowego uczestnika playoffs postęp muszą zaliczyć sami gracze. I tak niezbędny będzie CJ McCollum w formie, którą pokazał na początku ubiegłego sezonu, kiedy grał jak potencjalny uczestnik meczu gwiazd. Zdrowy, przygotowany fizycznie musi pozostać Jusuf Nurkić. Anfernee Simons musi pójść drogą Gary'ego  Trenta i zaliczyć absolutnie przełomowy rok. W mniejszym zakresie wymaganie to dotyczy również Nassire'a Little'a. Bez spełnienia tych warunków wąski, słabo zbalansowany skład nie zajedzie daleko, nawet gdyby Chauncey Billups okazał się drugim Nikiem Nurse'em, a Lillard liczył się w walce o MVP. 

W końcu września ruszają obozy przygotowawcze. Pierwszy sparing, z Warriors, 4 października. A 21 października inauguracja sezonu 21/22 z Kings w Portland. Czy do tego czasu ktoś wzmocni Blazers? Ja nieśmiało patrzę w kierunku Chicago i Lauri Markkanena. Fin w s5 jako pf, RoCo przesunięty pozycję wyżej, a CJ- nowy prezydent Związku Zawodników jako 6th Men. Gracz z 30-milionowym kontraktem z ławki? Szalone? Tylko odrobinę bardziej niż McCollum w s5 obok Lillarda i Powella. Uwolniony CJ, trzymający lejce rezerwowego ustawienia, śrubujący swoje statystyki i podbijający swoją wartość przed trade deadline. Chciałbym. 

30 lipca 2021

Wybór drugorundowy


Zgodnie z przewidywaniami draft '21 nie odmienił oblicza koszykarskiego Portland. Blazers nie mieli wyborów, ale Neil Olshey tradycyjnie już pogrzebał w drugiej rundzie.  

Greg Brown III 1 września skończy 20 lat, rozegrał 26 meczów dla Texasu. Notował  średnio 9 punktów, 6 zbiórek i 1 blok. To gracz z pozycji silnego skrzydłowego. Sam Vecenie  w swoim przewodniku po drafcie ocenia go jako eksplozywnego atletę, ładującego wsad za wsadem, kończącego loby.  Ze względu na swoje warunki fizyczne oraz agresywność ma potencjał do stania się dobrym rim protectorem.  Słabości nowego nabytku Blazers to przede wszystkim czytanie gry, zwłaszcza w obronie, panowanie nad piłką, fatalna praca  stóp, wiele do życzenia pozostawia też mechanika rzutu. Ogólnie wygląda  na dość surowy produkt do długoterminowej obróbki. Vecenie porównuje  Browna do Jerami Granta, który do aktualnej pozycji w NBA dochodził powoli,  ciężką pracą niwelując swoje deficyty, by dopiero w 3 roku kariery osiągnąć status gracza rotacyjnego. 


Oprócz pozyskania Browna, Portland podpisało umowę two-way z Trendonem Watfordem. To 21-letni skrzydłowy  LSU o bardzo dobrych warunkach fizycznych, ale nieprzekonującym atletyzmie i bardzo dużych brakach w grze defensywnej, które przy niespecjalnie wyraźnych walorach w ataku,  w ocenie Veceniego utrudnią Watfordowi zaistnienie na poziomie NBA.  
Oba wybory wpisują się w strategię Olsheya, który od lat łowi głęboko, szukając ludzi z potencjałem. I Brown, i Watford byli w top10 rekrutów  po liceum., podobnie jak Giles, Little, Simons czy Trent. 

Tyle raportu z draftu. W poniedziałek o północy rusza rynek wolnych agentów i wtedy możemy spodziewać się istotnych dla przyszłości organizacji decyzji.  

24 lipca 2021

Sprawy do załatwienia


Damian Lillard spróbuje w Tokio wywalczyć pierwsze poważne trofeum w karierze. Nie zapomina jednak o Blazers. 19 lipca miał odbyć wielogodzinną rozmowę z Neilem Olsheyem. Tematem oczywiście przyszłość organizacji. Według Jasona Quicka z The Athletic, lider Portland zażądał wzmocnień składu. Przed generalnym menadżerem Rip City trudne zadanie. Niewielka elastyczność finansowa, brak zawodników, którzy mogliby stanowić realny kapitał w potencjalnych wymianach oraz wyborów w najbliższym drafcie rodzi wątpliwość czy uda się wzmocnić skład, w wymiarze, którego oczekuje Lillard i fani Blazers. W każdym razie Olshey kilka spraw powinien spróbować załatwić: