Tym razem ode mnie kilka myśli o minionym sezonie. Oceniam go na 4+ w szkolnej skali. Podstawowe cele, nie tylko tego sezonu, ale i przebudowy zostały zrealizowane:
- Franchise player? ✔
- Play in? ✔
Jeżeli ktoś liczył na więcej, to gratuluję apetytu, ale obawiam się, że nigdy nie będzie zadowolony. Zadowolenie to wypadkowa oczekiwań i potencjału, a ten ostatni był przed sezonem oceniany na trzecią dziesiątkę ligi. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, rozumiem, ale warto zachować umiar.
Czemu nie 5? Bo Scoot i Sharpe znów się połamali na długi czas i ciągle nie ma klarownej odpowiedzi, czy warto na nich stawiać. Nie obniżyli oceny jeszcze niżej, bo nadrobił za nich postęp Clingana.
Przechodząc do Splittera. Od trenera oczekuję właśnie nadwyżki wyniku nad talentem i akceptacji jego pracy przez zespół. Oba te warunki Splitter spełnił. Owszem, sezon był specyficzny. Sporo drużyn mocno tankowało i stąd można powiedzieć, że liczba wygranych jest nieco napompowana, natomiast ten aspekt zeruje się w mojej ocenie z problemami zdrowotnymi, przez które zespół przechodził. Nie jest to przecież efekt pracy trenera, a wypadkowa profesjonalizmu sztabu od przygotowania fizycznego i samych zawodników (ile śpisz, co jesz, ogólnie jak dbasz o siebie vs twoja indywidualna podatność na kontuzje). Nie kupuję przy tym narracji, że styl z początku sezonu przyczynił się do tych urazów, bo rotacja od początku była bardzo szeroka, a zmęczenie z tego wynikające reguluje się spokojniejszymi treningami. Z czasem, gdy rotacja się zawęziła, trener dostosował grę do warunków.
Jeśli komuś mało samego bilansu, to wygrane w końcówce sezonu nie powinny pozostawiać wątpliwości. 2x Clippers (wyjazd/dom) i raz PHX (na wyjeździe) to wszystko były mecze praktycznie play off z wyżej notowanymi drużynami po drugiej stronie. W tyle zostały też „gwiazdy” z San Francisco, również po drodze pokonane w ważnym meczu. Przed meczami z Clippers można było sporo zarobić stawiając na Blazers w play off. Jeśli to nie jest sukces trenera, to nie wiem co jest.
Przyznam przy tym uczciwie, że nie kupowałem linii bukmacherów 33,5 zwycięstw przed sezonem i nawet postawiłem na to kilka złotych, ale 42 zwycięstwa to nadal wynik w mojej ocenie ponad stan.
Nie twierdzę, że Splitter nie uczy się NBA, ale robi to w mojej ocenie w bardzo szybkim tempie. Dobrze zareagował na turbulencje kadrowe w zespole i wygląda na to, że ma dobrze dobrany sztab, z którym się rozumie (wystarczy spojrzeć jak wyglądają ich dyskusje i mowa ciała na time out’ach) i co najważniejsze gracze ich kupują.
Dwa ostatnie słowa i już kończę o trenerze, bo jeszcze się taki trener nie urodził, co by wszystkim pasował, a kłopoty zespołu z wyprowadzeniem piłki również mnie irytowały okrutnie.
Na exit interviews chwalili Splittera zarówno wysocy, jak i gracze obwodowi. Wiadomo, że w tej formie komunikacji ze światem zawsze jest sporo kurtuazji, ale kurtuazją można zająć się w różny sposób, a tu narracja ze strony zespołu była mocna i jednoznaczna. Nie jest też tak, że Splitter jest trenerskim żółtodziobem, bo w Europie wygrał z Paris Basket praktycznie wszystko, co się dało. Samo to zasługuje na kredyt zaufania, zwłaszcza po takim pierwszym sezonie w NBA jako pierwszy trener. W tym sensie to nie jest żaden „wynalazek”, kompletnie inny przypadek niż Billups, który oczywiście nie powinien być tu punktem odniesienia.
Co do reszty, wiele już zostało napisane w komentarzach oraz od @jawa i Grześka, więc tylko bardzo skrótowo.
W offseason postawiłbym na stabilizację i zwłaszcza nie sięgał bo Giannisa, Davisa, ani podobne Duranty, Bookery, Hardeny, chyba że za naprawdę atrakcyjną cenę. Jeżeli byłaby okazja (na razie się nie zanosi, bo ich zespoły są w grze) spróbowałbym pozyskać Donovana Mitchella lub KATa (idealny center pod Avdiję, Scoota… i Murray’a ;P).
Z poważnymi ruchami czekałbym zatem do lutego, chyba że play offy jeszcze odwrócą tę narrację (np. jakieś 1-4 Cleveland lub NY w 2 rundzie). W lecie można zrobić drobne ruchy, przede wszystkim pod wzmocnienie shootingu. W zamian za odpowiedni zwrot oddałbym też Holiday’a, bo miał świetny play off i jego wartość z racji wieku dalej będzie już tylko spadać. Zespoły, którym pilno do miana „contendera” (Orlando, Houston, Atlanta?) powinny być zainteresowane. Granta bez dopłaty nikt nie weźmie, plus ten kontrakt może się w lutym przydać.
Nietykalny dla mnie jest tylko Avdija i to serio nietykalny, nie oddałbym nawet za Giannisa, zwłaszcza po tym jak ten drugi ostatnio się zachowuje i jak wygląda zdrowotnie. Cała reszta w odpowiedniej wymianie może być jak najbardziej mądrze wykorzystana, nawet Clingan.
Chodzą słuchy, że Blazers mogą chcieć wrócić do draftu. Czemu nie, może deal za #17 OKC. Gdyby tak się stało, to w zależności od dalszych planów front officei tego jak ułoży się draftowa drabinka, celownik kierowałbym na takich graczy jak: Yaxel Lendeborg, Labaron Philon, Aday Mara, Cameron Carr, Bennett Stirtz.
Pozdrawiam wszystkich, ciekawy czas przed nami.
Behemot

Pewnie dyskusja się tu przeniesie, choć mój komentarz bardziej do zarzutów z innego wątku (bo generalnie zgadzam się z oceną Splittera w tym artykule): czepianie się, że gramy za często drop (a jak mamy grać z Clinganem?), że problem ze spacingiem (no toż to szok, żodyn się nie spodziewał), albo kłopoty w końcówkach (przecież to było do przewidzenia skoro w tym zespole nie było klasycznego go-to-gracza, który by sobie sam coś wykreował, trochę stał się nim Avdija, ale trochę) świadczy raczej o tym, że ktoś niespecjalnie rozumie koszykówkę (rozumiem, że to w forów za oceanem). Jakieś inne (czyli gorsze) traktowanie niektórych zawodników mnie nie przekonuje, bardziej jakaś subiektywna opinia
OdpowiedzUsuńCo do lata podstawowe pytania:
- trener (oby Splitter)
- Williams i Thybulle (obawiam się, ze obaj odejdą)
- w jakiej formie wróci i - przede wszystkim - jaką rolę zaakceptuje Lillard
Trade:
- Giannis NIE NIE NIE!!!!!! Kontuzje plus kontrakt = katastrofa i niech ktoś inny się w to właduje
- Davis nie mówię nie, bo jego wartość tak spadła, że może uda się wyciągnąć niskim kosztem, a wtedy z pewnością będzie upgradem nad każdym PF i dobrym fitem do Clingana
- a może Kawhi, jeżeli LAC pójdą w przebudowę? Obawiam się jednak, że miniony sezon to był jakiś pozytywny wyjątek pod kątem zdrowotnym
- pomysł z KATem już mi się w styczniu podobał
Generalnie nie szedłbym jednak w żadną opcję all-in, bo nie ma takiej gwiazdy na horyzoncie, która nagle pozwoliłaby nam walczyć z SAS czy OKC
Bo jak raczej wiadomo mistrza budujesz poprzez draft
UsuńDavis ostatni mecz 8 stycznia, synonim "kontuzjowanej" nba, ksywa rezonans, 33 lata, vibe sportowego emetyta, suty kontrakt. Tu wizards powinni doplacać
OdpowiedzUsuń