4 kwietnia 2017

Na sucho

To miał być wieczór wyłącznie koszykówki NCAA. Okazuje się jednak, że w Minnesocie nie tylko nie potrafią zbudować przyzwoitego zespołu z posiadanych, całkiem solidnych materiałów, ale nawet z utrzymaniem parkietu w należytym stanie jest kłopot.

Stąd w tym mało sprzyjającym dla Blazers momencie należało stoczyć pojedynek z drużyną, która za kilkanaście dni definitywnie kończy sezon, a  ich obecnie jedynym problemem jest zmiana logo (faktycznie obecne trochę wygląda jak ryk przegranego wilka). A czy będzie miał on ciąg dalszy dla drużyny Terry'ego Stottsa (złośliwiec by pewnie teraz wtrącił, że również mającego trudność w poskładaniu wybitnych graczy w spełniający oczekiwania zespół) zależeć ma także od dwumeczu z Wilkami.
Mecz był wyrównany, chociaż zaciętym trudno go nazwać. Raczej taka koszykarska gra błędów, w której o rozstrzygnięciu zadecydowała ostatnia, nieudana akcja.
Blazers mieli swój lepszy okres w tym meczu, głównie dzięki lepszej grze rezerwowych (trzech zmienników Blazers rzuciło 38 punktów, podczas gdy pięciu gospodarzy ledwie 16): druga kwarta zakończyła się pogromem 34:20, przewaga drużyny aspirującej do Play-Off sięgnęła 12 oczek.
To, że pod koszem z duetem Towns (34 pkt) + Wiggins (29 pkt) pozbawieni centra Blazers nie mają czego szukać - było do przewidzenia. Gorzej, że również na obwodzie maszynka nie funkcjonowała: Lillard spróbował 14 na 21, McCollum 9 na 14.
Nadzieję w serca kibiców wlał jeszcze w ostatniej minucie Pan Chaos Aminu, który przytomnie dobił rzut osobisty. Była więc okazja powrotu "Lillard Time": 4,9 sekundy - piłka z boku, akcja rozrysowana, gospodarze nawet jakoś specjalnie nie zdeterminowani w obronie. Damian dostał piłkę, wypracował sobie pozycję i ... spudłował. Może był jeszcze myślami przy demolce pierwszego rzędu z odstawioną paniusią minutę wcześniej. A może problem z zatraceniem umiejętności wygrywania meczów ostatnimi akcjami Lillarda jest głębszy i trwalszy. Statystyki na to by wskazywały.

13 komentarzy:

  1. Anonimowy13:14

    Damian, Damian, Damian... on juz nam nawygrywał mecze.
    Może jakaś wzmianka o wrzodzie, który wykręcił:

    12 0-4 0-2 0-0 0 2 2 2 0 0 0 3 -10 0

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pdxpl16:20

      Karol, chciałbyś napisać recap z jakiegoś meczu? pytam poważnie.

      Usuń
    2. Anonimowy18:14

      Ja nie hejtuje, bardzo lubie czytac Wasze relacje. :) Sam się na tym znam, jak Myers na koszykówce.
      Tylko prowokuje(macham ręcznikiem) tutaj w komentarzach i zapraszam do dyskusji.

      Karol PTB

      Usuń
    3. pdxpl18:54

      czyli nie? no dobra, rob to ,co ci dobrze wychodzi, komentuj, nie przestawaj

      Usuń
    4. Ja napiszę relacje live z finału Boston-Blazers chyba z juz ktoś zaklepal

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Anonimowy19:54

      Nie można pisać po pijaku. A wtedy jacus sie bedzie lac strumieniami....

      Karol PTB

      Usuń
  2. Trudno oczekiwać by Lillard w takich sytuacjach zawsze trafiał.

    OdpowiedzUsuń
  3. No dobra. Napiszę to- niech Leonard już macha tylko tym ręcznikiem bo jego gra to jakieś nieporozumienie. Nie wiem czy ja bym lepiej od niego nie bronil

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy06:03

    Zaczyna sie robic cieplo :)

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy07:40

    No Nurkic, no party

    poskus

    OdpowiedzUsuń
  6. 4 mecze u siebie zostały... zobaczymy. Nie ma jednak wątpliwości, iż bez Nurka nie ma co wchodzić do PO.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale mógł Damian podać do pustego CJ'a? Jest samolubem, czy ślepakiem?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.