15 kwietnia 2026

Blazers w playoffach 2026

fot. Troy Wayrynen

114:110 i  po bardzo wyrównanym, emocjonującym meczu w Phoenix mają Blazers pierwszy od 5 lat awans do playoffów.  Deni Avdija  z 41 punktami i 12 asystami był dla Portland dzisiaj wszystkim. 

Gdzieś w połowie decydującej kwarty  Royce O'Neale przechwycił koszmarne podanie Toumaniego Camary i trafił trójkę, dającą Suns dwucyfrowe prowadzenie.  Blazers nie mogli złapać rytmu w ataku. Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty przez 6 minut nie trafili nic. Mogło być po meczu. Deni Avdija miał inne zdanie. Zacząć ciąć obronę Suns tymi swoim klasycznymi wjazdami pod kosz i dokładał im z linii. 14 punktów w najważniejszym momencie sezonu. Kiedy lider nie zawodzi. 

Na 4 minut przed końcem, w krytycznym momencie Tiago Splitter zdjął kompletnie zagubionego w ofensywie Clingana. Na parkiet wszedł Jerami Grant, dla którego był to pierwszy mecz od 27 marca i do tego momentu raczej tylko irytował w tym spotkaniu. Tymczasem trafił  dwie tróje z tego samego rogu, potem zablokował kontrę Suns i w ostatniej akcji wybił Goodwinowi piłkę na dobitkę. Bez Granta to nie musiało  się tak skończyć. Krytykowany po wielokroć, często słusznie, sprzedawany w każdym okienku transferowym Grant okazał się szarą eminencją wieczoru w Arizonie. 

Dobre zawody Jrue Holidaya 21punktów, niezłe szukającego rytmu Sharpe'a- 12 punktów. Toumani Camara zgodnie z przewidywaniami miał furę roboty w obronie- 4 przechwyty, co odbijało się znacząco na efektywności w ataku. Clingan z 11 zbiórkami, w tym 6 na atakującej desce i 3 blokami wygrał moim zdaniem match-up z Markiem Williamsem, mimo że gracz Suns był lepszy  ofensywnie. Świetne, ale tylko 17 minut Scoota Hendersona, bo Splitter cały czas szukał mocy w ataku. W drugiej kwarcie to głownie dzięki defensywie Scoota- 2 przechwyty i blok Blazers zrobili czternastopunktową przewagę. 

I wreszcie Tiago Splitter. Według mnie rozwiązaniem tej końcówki, rotowaniem graczy, wygrał sobie posadę na kolejny sezon. 

Było w tym meczu przeciętnie, jak w pierwszej kwarcie, gdzie chyba spięci jeszcze Blazers ratowali się trójkami 6/17. Było bardzo dobre defensywnie 12 minut przed przerwą. Było tragicznie między 33 a 43 minutę, kiedy do kosza Phoenix nie wpadało prawie nic, a Dillon Brooks prężył się i robił te swoje głupie miny. Skończyło się dobrze, bo to Blazers, a nie Suns mieli dziś składzie All-Stara. Dzięki Deni.

Tyle na gorąco,  bo chyba pierwszy raz z takimi emocjami od tamtego rzutu Lillarda. Chrzanić tankowanie, chrzanić pick w drafcie. W tym wszystkim chodzi przecież o rywalizację i emocje. A te w końcu, po latach smuty wróciły do Portland.  


Poniedziałek, San Antonio, 3.00. Go Blazers!

15 komentarzy:

  1. Anonimowy08:57

    I to jest prawdziwy sport, swoją drogą chyba tylko Deni i trener wierzyli że uda się po tej trójce jeszcze w tym meczu powalczyć

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając regularnie to forum można było w ciemno obstawiać, że Jeremi Grant przyczyni się do zwycięstwa

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy09:39

    Swoją drogą oglądanie na TVP vs relacja oryginalna to totalna porażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy10:37

      Nie było, aż tak źle.Nie było p. Noculaka

      Usuń
  4. Napiszę po raz kolejny Tiago Spliter wykorzystał szansę. Na blogu były wpisy o tym, że Blazers są w szarym ogonie w różnych statystykach i nie wygrywają z mocnymi rywalami. Przychodzi taki mecz jak dzisiaj i to nie ma totalne znaczenia. Blazers byli lepsi w rzutach za 3, wygrali deskę i rozdali więcej asyst. Dla młodych graczy Blazers udział w play off to będzie bezcenne doświadczenie, a dla kibiców mam nadzieję trochę emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie czy to zasługa Splittera. Nie zareagował na kryzys przełomu III i IV kwarty. Nie wykorzystał sytuacji problemów z faulami kluczowych zawodników Suns. Mecz wygrały mu dwie indywidualności: Avdija i Grant, którzy wzięli sprawy w swoje ręce, a nie były to jakieś akcje rozpisane przez trenera. Moim zdaniem z innym trenerem ta drużyna byłaby lepsza.

      Usuń
    2. Skad wiesz ze nie zareagowal, siedxiales mu na ramieniu? Przeciez brooks spadl za faule.
      Zobacz sobie jak rotowal graczami w crunch, schodzac do small ballu. O kluczowej zmianie clingan<--->Grant wspomnialem w tekscie. Moxesz nie chciec splittera, ale zechciej spojrzec na fakty

      Usuń
    3. brak punktu przez 5 minut to jednak jest brak reakcji

      Usuń
    4. Nie, to jest indolencja w ataku. Trener bral czas,reakcja byla, ale nieskuteczna

      Usuń
    5. Behemot17:24

      Nie ma przypadku w 3 ostatnich wygranych meczach "o play off", w tym dwóch na wyjeździe. Ze słabym trenerem to by nie wyszło.

      Usuń
  5. Ja tam lubię komentarz pana Spiaka, ale oczywiscie wersja amerykanska lepsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy13:08

      Obejrzałem drugi raz w oryginale, to jednak dwa różne spotkania...

      Ostatnia akcja miód wiele mówiąca o Blazers. Po pierwsze daliśmy wreszcie piłkę temu, któremu się należała a po drugie atmosferę pokazała ławka - lepiej to wygląda niż za czasów machającego mistrzowsko ręcznimiem Mayersa

      Usuń
    2. Ten mecz powinien komentować W. Michałowicz snuł by naracje o akcjach wektorowych i tranzycyjnych drużyny z Portlandu. Zapewne usłyszelibyśmy nawiązania historyczne, o tym, że ponad 100 lat temu w Oregonie miały miejsce regularne strzalaniny. Oczywiście byłoby też słynne ,, ulala" w sytuacji totalnej konsternacji spowodowanej niekonwencjonalnym zagraniem któregoś z zawodników.

      Usuń
    3. Anonimowy14:11

      Albo Borek. Wtedy byłaby "ostro bita piłka".

      Usuń
  6. Jak już Blazers zeszli z zalegającego picku do Bulls, i zagrają w PO, oczywiście wszystkie RĘCE NA POKŁAD! Obejrzałem mecz w powtórce.-. To co zapamiętam - test oka - dobrze wyglądał Henderson, mniej podobał mi się Sharpe, zwłaszcza w mini movement. Znakomity mecz w obronie, to jest zasługa Bjorkgrena. Wiadomo kto wygrał mecz - ONE MAN ARMY.

    OdpowiedzUsuń