Wygraną w drugim meczu w San Antonio Blazers stworzyli sobie nadzieję na przejęcie inicjatywy w tej serii. Wystarczyło wygrać w Moda Center.
Po pierwszej połowie prowadzili 6 punktami, w połowie trzeciej kwarty 15. Potem nastąpiła katastrofa. Przegrali pozostałe minuty 26-53. Gdzieś na początku 4 kwarty, grający do tego momentu dobre zawody Scoot Henderson objechał pod koszem Dylana Harpera, zdobył dwa punkty, po czym zaczął się puszyć , wrzeszczeć coś do debiutanta. Zarobił faul techniczny. Poszedł w emocje, okazał bardzo niski poziom inteligencji emocjonalnej. Tymczasem Harper nie szczekał, grał w kosza, ośmieszał Hendersona i Blazers
Harper zdobył w najważniejszym momencie meczu 10 punktów i poprowadził run swojej ekipy. 27 punktów, 10 zbiórek w półgodziny z ławki. Będę się upierać, że Cooper Flagg nie musi być najlepszym zawodnikiem klasy 2025
Po stronie Blazers Jrue Holiday robił co mógł, grał fantastycznie- 29 punktów, 5 razy za 3. Pomagał mu Robert Williams 11 punktów, 9 zbiórek i 2 bloki. Henderson skończył 21 punktami z 18 rzutów. Deni Avdija nie może znaleźć w tej serii skuteczności, trafił zaledwie trzykrotnie, punktował przede wszystkim z linii. Camara harował w obronie, wymuszając seriami ofensywne faule rywali. To były dzisiaj wszystkie atuty Rip City. Playoffowe, domowe porażki bolą bardziej
Pod nieobecność Wembanyamy była szansa na niespodziankę. Spurs wydawali się do ogrania, jeśli nie w całej serii, to przynajmniej w meczach domowych. Przez półgodziny dzisiejszego spotkania wszystko wskazywało na realizację optymistycznego scenariusza. Tiago Splitter musi szybko ustalić, co stało się potem. Inaczej wszystko wróci do normy, czyli rywalizacji, w której Blazers nie mają żadnych szans z San Antonio
W niedzielę o 21.30 o to, by ta seria miała jeszcze sens. Go Blazers!

Zabrakło doświadczenia. I na parkiecie i na ławce. Sędziowie też nie pomagali.
OdpowiedzUsuńPlus jest taki że SAS pewnie nie będą ryzykowali z wystawieniem Victora w niedzielę
OdpowiedzUsuńNie wiem czy ktoś jest w stanie to sprawdzić jakimś narzędziem, ale chyba największe zawsze kłpoty mamy miedzy polowa 3 i poczatkiem 4 kwarty. Mecz na luzie do wygrania a tak jest zapewne po ptaszkach
OdpowiedzUsuńSzkoda. Liczyłem, że Avdja lub Holiday wezmą na siebie drugą połowę meczu i dowiozą zwycięstwo do końca.
OdpowiedzUsuń