2 paź 2014

Jak Steve Blake może pomóc Blazers?

Steve Blake
Rok temu Blazers od swojego sixthmana otrzymywali niecałe 10 punktów na mecz, 2 straty przy 4 asystach i skuteczność, która przez cały sezon cieniowała wraz z grą Mo Williamsa. Nie był to dla niego dobry rok, a Blazers, którzy zaledwie w kilku z 82 meczów sezonu regularnego mogli liczyć na coś więcej niż jego 41% z gry, też nie byli zachwyceni.

Mo Williams zagrał słaby sezon o którym nie będziemy pamiętać w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Głównie dlatego, że sam potencjał C.J McColluma gwarantuje lepszą grę niż 31 letniego Williamsa, a jego odejście nie osłabiło Blazers do tego stopnia żeby za rozgrywającym tęsknic.

W podobnej roli do tej jaką przypisywało się Williamsowi przed sezonem 2013/2014 niebawem znajdzie się Steve Blake, który tak jak Williams jest weteranem w lidze, nosi ze sobą mnóstwo doświadczenia, ma ponad 30 lat, a od 7 nie rozegrał pełnego sezonu. Dlaczego więc mamy oczekiwać, że Blake wypadnie lepiej od Williamsa?

W lipcu pisałem, że Steve Blake przynosi do Portland lepszy przegląd pola. Że jest graczem, który czerpie radość z kreowania partnerów, a jego gra, zwłaszcza gdy rzut za trzy nie siedzi, żyje z podań.

Różnice pomiędzy tymi dwoma zawodnikami, będziemy oglądać i szerzej komentować podczas sezonu, ale już teraz warto przyjrzeć się jak obydwaj nie tylko dominowali piłkę, grając jako rozgrywający, ale także kreowali partnerów.

Teza: Steven Blake jest lepszym rozgrywającym - dosłownie - od Mo Williamsa.

W sezonie 2013/2014 obydwaj grali na obu backcourtowych pozycjach i obydwaj wypadali na nich średnio. Steve Blake w Los Angeles, a potem w Oakland nie był game-changerem, nie zdobywał znaczącej liczby punktów, a przede wszystkim jego rolę w zespole dopiero w Golden State moglibyśmy podciągnąć pod "podobną" do Williamsa w Portland.

W Lakers był starterem. W tankującym teamie bez Bryanta, z leadershipem Nicka Younga, Blake rzucał podobne do Williams 9.5 punktów, ale miał aż 7.6 asyst w 33 minuty gry. Nawet jeżeli jego liczba minut była większa od minut Williamsa, a strategia tankowanie sprzyja nabijaniu statystyk, to i tak to prawie 8 asyst na mecz od Steve Blake’a. Schorowanego 34 letniego Blake’a.

W Warriors ilość kluczowych podań spadła do 3.6 (Williams - 4.3), tak jak jego minuty (21.7) i jego rola w zespole. Wciąż jednak w 11 minut mniej na parkiecie jedna czwarta rzutów Warriors (gdy Blake był on the court) pochodziła z podań Blake’a. U Mo Williams wyglądało to podobnie, ale rozgrywający Blazers grał więcej, a co za tym idzie był mniej zainteresowany podawaniem do kolegów.

Czyli w elemencie gry pt. podanie, to Blake ma przewagę nad Williamsem? Tutaj swoją rolę fantastycznie spełnią zaawansowane statystyki SportVU mówiące nam bardzo wiele o skłonnościach danego zawodnika, do gry zespołowej.

jjjjo.jpg

AO/G - Assist opportunities per game; PCA/48 - Points created by assist per 48 mintes;
PCA/G - Points created by assist per game; Dane Steve’a Blake’a dotyczą całego sezonu (Lakers/Warriors)

Wypada zacząć od różnicy pomiędzy ilością minut w tym sezonie (wspominałem o tym wyżej). Blake rozegrał mniej spotkań, z powodu różnych urazów, a to dało mu około 300 minut mniej od Williamsa. Słynna efektywność po raz kolejny będzie domeną Blake’a, ale zmierzajmy do tego krok po kroku.

Również ilością minut spowodowana jest liczba wszystkich asyst w sezonie. W 19 meczów więcej, Williams rozdał ich zaledwie o 14 więcej od Blake’a, a to pokazuje nam jak i gdzie skupiała się jego gra. Nasuwa się wniosek, że Williams większość swoich posiadań kończył rzutem i dla osób oglądających Portland nowością to nie jest.

Podobne wrażenie można odnieść na podstawie kolumny dotyczącej podań na mecz (Passes per game). Damian Lillard jest poza konkurencją (o nim za moment), ale dziwi stosunkowo duża dysproporcja pomiędzy Blake’em i Williamsem.

Na usprawiedliwienie tego drugiego z pewnością działa około 40% z 25 minut przebywania na parkiecie, kiedy grywał jako shooting-guard. Natomiast inną sprawą jest, że większość tego czasu spędził z Damianem Lillardem obok siebie. Dlaczego jest to ważne?

Gdy Terry Stotts decydował się na grę dwójką combo-guardów (Lillard, Williams, ale także McCollum) charakterystyczne cechy dla danych pozycji zanikały. Pamięć oraz eye-test pozwalają mi napisać: gdy na parkiecie przebywał Mo Williams, to w większość posiadań ofensywnych to on odpowiadał za rozegrani piłki. Czy 42 podania w 25 minut to dużo?

Josh McRoberts w 30 minut podawał ponad 25 razy więcej niż Williams…

Większą liczbę podań Blake’a można “zwalić” na drugie najszybsze tempo gry w lidze LA Lakers i szóste Golden State Warriors. To również sprawia, że Blake naturalnie miał więcej piłki w rękach - bo więcej posiadań. Jednak różnica pomiędzy nim, a Williamsem wynosiła tylko 3 posiadania na mecz (Blake 58, Williams 55), które znacząco nie wpłynęły na liczbę podań obydwu zawodników.

Partnerzy Williamsa zdobywali mniej punktów z jego podań, niż zawodnicy grający z Blake'iem, zarówno na mecz jak i per 48 minut. Te statystki nawet jeżeli są zawyżone przez niezłe występy w Lakers to i tak różnica pomiędzy Blake’iem z Warriors, a Mo Williamsem nie jest duża i wcale nie działa na niekorzyść tego pierwszego.

To wszystko zostanie zweryfikowane podczas sezonu, ale inklinacje Blake’a do zespołowej gry i ten zanikający u rozgrywających pierwiastek first-pass nastawiają mnie optymistycznie. To także będzie miła odskocznia od niekoniecznie skupiającego się na podaniach Damian Lillarda. Niech świadczy o tym sam fakt, że w ubiegłym sezonie to Blake tworzył partnerom więcej szans na zdobycie punktów niż obydwaj guardzi Blazers.

Podania i budowanie akcji to jedno. Jak Blake wpasuje się w stricte rzutową część ofensywnego systemu Blazers?

Nie mamy chyba wątpliwości, że Blake to zmiennik Lillarda. Nie nastawiałbym się na podobną liczbę minut jak w przypadku Williamsa na pozycji numer 2, (C.J McCollum!!!) ale Blake od czasu do czasu będzie zmuszony oddać rzut. Czy to pod presją czasu, czy to w wyniku akcji z playbooka. 



Steve Blake nie będzie penetrował. Nie będzie łamał zagrywki, nie będzie korzystał z picków wysokich w taki sam sposób jak Mo Williams. Shotchart i ubiegły sezon mówią: rzut za trzy, lewy róg. Mając to, w systemie Blazers będziesz potrzebny właśnie w tym miejscu.
 
Na bieżąco będziemy się przyglądać Blake'owi i to jak korzysta z niego Stotts, jak współpracuję z partnerami i jak wypada w porównaniu z Williamsem. Pierwsza  okazja za pięć dni. 

3 komentarze:

  1. Anonimowy20:52

    Bardzo lubiłem tego gracza z "poprzedniej ery"
    McMillana,Roya. Inteligentny, szybki i skuteczny na rozegraniu. Wielokrotnie widziałem jego game-changerowe zmiany. Z niecierpliwością czekam na powrót na Stare śmieci! Go Blazers

    OdpowiedzUsuń
  2. Behemot09:42

    Nie wiem czy widzieliście na nba.com - jest relacja z 1 treningu Blazers. Mnóstwo ciekawych materiałów, aż się czuje, żę zaczyna się...

    OdpowiedzUsuń
  3. pdxpl12:16

    ogólnie nudy, ale zwrocilem uwagę na ... matko, jaki S. Blake jest szybki na nogach!

    OdpowiedzUsuń