5 gru 2014

Blazers odsyłają Pacers do domu.


Pamiętacie ten zeszłoroczny mecz Pacers vs Blazers w Moda Center? Szalone spotkanie z 37-oma punktami od Paula George'a i wynikiem końcowym 106-104 dla Portland. To było COŚ. Mocno przeliczyli się ci, którzy mieli nadzieję, że bez połowy starterów z tamtego składu Pacers [w tym gwiazdy owego wieczoru] uda się powtórzyć choć w połowie tamto widowisko. Goście nie sprostali wyzwaniu...podobnie zresztą jak gospodarze.


Mecz rozpoczął się naprawdę ślimaczo [Spoiler alert: cały mecz był taki]. Po pierwszych 8 minutach na tablicy wyników było ... 10-10, a gracze obu drużyn pudłowali na potęgę zarówno spod kosza, jak i dystansu. Ozdobą tej części gry była co najwyżej trójka trafiona przez Aldridge'a [to zaczyna być naprawdę coraz lepsze!]. Kolejne 4 minuty gry i time-out Terry'ego Stottsa niewiele zmieniły - kwarta zakończyła się wynikiem 16:14, co jest najniższym wynikiem Blazers w tym sezonie.

Cały mecz wyglądał w zasadzie podobnie, z tym, że obie drużyny trafiały z nieco lepszą skutecznością, niż w tej pierwszej odsłonie. Blazers nie udało się uzyskać znaczącej przewagi w tym spotkaniu ani przez moment [i nie mówię tutaj o wyniku, ale o postawie na parkiecie], nawet pomimo prowadzenia 8-oma punktami w drugiej kwarcie, czy 11 w trzeciej.
Właśnie w tej trzeciej odsłonie spotkania mecz przechwycił wreszcie Damian Lillard- najpierw celna trójka po asyście Batuma, następnie rewanż i podanie do Francuza, który energicznym dunkiem wykończył kontrę, a wszystko zwieńczone kolejnym kontratakiem i  2+1 po faulu Stuckey'a.

Mimo chwilowego zrywu Blazers mecz szybko wrócił na swoje tory - Pacers mozolnie odrabiali straty korzystając z jump-shot'ów Davida Westa [cały mecz na 13 punktów i 8 zbiórek ] i gdy na 11 minut przed końcem spotkania Luis Scola ograł pod koszem Joela Freelanda, Pacers po raz pierwszy od początku II kwarty doprowadzili do remisu - 64:64.
Blazers udało się jednak wyciągnąć to spotkania, dzięki świetnej postawie Damiana Lillarda i pomocy Nicolasa Batuma - razem zdobyli 11 z kolejnych 22 punktów drużyny - świetne wrażenie zrobiła zwłaszcza trójka Nicolasa przy stanie 70-66 - dla mnie osobiście ustawiła ten mecz do końca.

Kącik Nicolasa Batuma
Sporo ostatnio u nas dyskusja na temat postawy Nicolasa Batum i zapewne dyskusje te nie ucichną jeszcze przez długi czas, bo Francuz to ważny element oregońskiej układanki i potrafi wnieść do zespołu naprawdę wiele. Oddać mu jednak trzeba, że nawet jeśli zatracił w ostatnich tygodniach skuteczność strzelecką to wciąż świetnie dostrzega swoich partnerów. W trakcie całego spotkania naliczyłem mu z lekka 8 podań, które powinny zakończyć się celnym rzutem graczy Blazers - pick'n'rolle z Aldridgem, podania do Matthewsa, czy Blake'a w transition, floater Lopeza - to wszystko powinno zakończyć się celnym rzutem i asystą [tak wiem - najbardziej przeceniona statystyka ever] na koncie Francuza. Całe spotkanie zakończył z całkiem fajną linijką - 13 punktów (ponownie 1-5 za 3) 5 zbiórek, 5 asyst,3 przechwyty i 2 bloki.

Najlepszym strzelcem drużyny był Damian Lillard -23 punkty z 15 rzutów i LaMarcus Aldridge, któremu tym razem skuteczność nie dopisała - tylko 18 oczek przy 7 /21 z gry.
Nie zawiodła za to ławka, z Allenem Crabbe'm na czele - 6 punktów i 2 ważne przechwyty, +9 z nim na parkiecie. Swoje dorzucił też Chris Kaman - 6 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty.

Jeśli babcia po raz kolejny chce ci dać pod choinkę brzydki sweter to namów ją, żeby był chociaż taki jak ten:


Nie był to najładniejszy mecz jaki widzieliście w tym sezonie. Baa - jestem w stanie postawic pieniądze, że wielu z nas umieściłoby go w LOW3 spotkań Blazers w tym sezonie.

SzóstyGracz.pl postawi zasłużony znak czekoladowych lodów w swoim Alercie Meczowym, a my dopiszemy kolejne W na konto Portland.
15-4 i 3 miejsce w  Konferencji Zachodniej.
Przed nami trasa wyjazdowa i spotkania kolejno z Knicks, Pistons,Timberwolves, Bulls i Pacers. Powrót bez bilansu co najmniej 4-1 byłby grzechem.
Rip City, baby!

@BlazersPl

6 komentarzy:

  1. Behemot14:35

    Na powrót do domu poproszę 20-4. Na szczęście całkiem możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś to zdjęcie ze swetrem wyczaił :)

    Lepiej brzydko wygrać niż pięknie przegrać, po prostu Indianę zlekceważyliśmy i tyle. Generalnie te mecze ze Wschodem u siebie to mogą grać drugą piątką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałem to spotkanie na NBA.TV, a nie League Pass'ie i tam na przerwach pokazują cheerleaderki i kibiców, a nie "Game Break" - czasem naprawdę perełki-ujęcia można trafić :)

      Usuń
  3. Anonimowy17:44

    Ja również, widziałem ten sweterek w przerwie, panowie a może jakieś zbiorowe zamówienie zrobimy na świąteczny sweterek, może na święta by doszedł. Mnie się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. pdxpl17:53

    mecz, w którym Blazers trafiają 4 trojki, a połowę z nich LMA. Ta skuteczność za trzy w ostatnich meczach może trochę niepokoić. Z mocniejszymi ekipami trzeba trafiać powyżej 30%

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy01:09

    Batoom (cichym) graczem meczu.
    Nie tylko linijki grają,ale też Ci,którzy przeszkadzają wykręcać je przez przeciwników-to taki przytyk batumowym malkontentom.
    Robimy ciuchy Blazers Poland :-)))
    RIPCITIZEN

    OdpowiedzUsuń