20 lutego 2015

Zmarł Jerome Kersey, drużyna pogrążona w smutku.


W całym tym zamieszaniu związanym z trade-deadline zupełnie umknęła nam informacji o śmierci Jerome Kerseya...

Wybrany z numerem 46-tym w TYM drafcie. Od samego początku kariery udowadniał swoją wartość z ławki Blazers, stopniowo podnosząc swą rolę w zespole. W czwartym roku gry dostał się do pierwszej piątki, gdzie grał przez kolejne 6 sezonów. Wraz z Clydem Drexlerem, Terrym Porterem, Kevinem Duckworthem i Buck'iem Williamsem dwukrotnie dostawał sie do NBA Finals, gdzie najpierw w 1990 Blazers polegli 1-4 z Pistons, a następnie w 1992 przegrali z Bulls w sześciu meczach.

Jeśli nie widziałeś archiwalnych meczów z występami Kerseya to uwierz mi na słowo - pokochałbyś tego gracza.
Energia na tablicach, walka o każdą bezpańską piłkę, zaangażowanie na 110%. Siła z jaką ten gracz dunkował nad rywalami sprawiała, że często sportowy spiker radiowy - Bill Schonely, krzyczał do mikrofonu "Mercy, mercy, Jerome Kersey" [gra słów, w angielskim 'mercy' oznacza litość]
W końcu przyległ do niego pseudonim Mercy Kersey.


Kersey był zawodnikiem Blazers przez 11 lat [w swoim najlepszym sezonie 1988-1989 notował dla 19,2 punktów i 8,3 zbiórki na mecz], aż do 1995, gdy podczas "expansion draft" [odbywa się, gdy do ligi dołącza nowa drużyna. Każdy zespół może zastrzec po kilku graczy, a resztę udostępnia nowej ekipie] został wybrany przez Toronto Raptors. W dalszych latach kariery grywał min. w Lakers, czy Spurs [z którymi zdobył mistrzostwo w roku 1999]
Karierę zakończył w 2001, po nieudanym sezonie z Bucks. W 2003 został zatrudniony jako specjalista od rozwoju graczy w Portland, a rok później został asystentem swojego byłego kolegi z drużyny - Terry'ego Portera, który objął posadę głównego trenera w Bucks.

W lutym 2015 roku Kersey przeszedł operację kolana, w trakcie której lekarze zmuszeni byli usunąć mu fragmenty łąkotki. Tydzień później, będąc już w domu, poczuł się źle i został przewieziony do szpitala w Tualatin, gdzie 18. lutego zmarł. Jak się później okazało, przyczyną śmierci był zakrzep krwi, który dostał się  do płuc i spowodował zator płucny.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że skrzep powstał po operacji kolana, jaką Kersey przeszedł kilka dni wcześniej, ale mogło być również tak, że skrzep ten krążył po organizmie przed dużo dłuższy czas.

Niestety nie zachowało się zbyt wiele filmów z jego grą. YouTube zawiera głównie krótkie wstawki z konkursu wsadów, w którym uczestniczył w 1987 i zajął drugie miejsce. Zlepek tych filmów, połączonych w jeden poświęcony jego pamięci możecie zobaczyć poniżej:


Aby uhonorować pamięć zmarłego Steve Blake zdecydował się na zmianę swojego numeru z jakim dotychczas grał - 25. To właśnie z tym numerem Kersey grał przez 11 lat w Blazers.

"To zawsze był wielki honor grać z tym numerem, wiedząc jak wiele zrobił [Kersey] dla tej organizacji i dla jej fanów. Zmieniam numer, by go uhonorować. Chcę to zrobić dla niego. Mam nadzieję, że kibice to zrozumieją" - wyjaśnił Steve Blake, który od teraz grać będzie z numerem 5.

Już pojawiają się informacji, że właściciele Blazers również zdecydują się uhonorować zmarłego zawodnika i zastrzegą jego numer [Obecnie zastrzeżonych jest 9 numerów, dla 10 graczy - z nr 30 grał zarówno Bobby Gross, jak i Terry Porter]

Blazers uhonorują pamięć Kerseya prawdopodobnie już podczas niedzielnego meczu z Grizzlies. Nie wiadomo jednak póki co, czy zrobią to filmem poświęconym jego pamięci,wystąpieniem kogoś z managmentu, czy dodatkowym znacznikiem na koszulce.




Jerome Kersey.
Mercy Kersey.
Spoczywaj w pokoju.

1 komentarz:

  1. Anonimowy17:50

    Brawo dla Steve'a Blake'a!

    OdpowiedzUsuń