12 mar 2015

Blazers wygrywają tie-breaker z Rockets


Który to już fun-to-watch mecz w wykonaniu Blazers vs Rockets w ciągu ostatniego roku?
Obie drużyny znów zapewniły widowisko do ostatnich sekund spotkania (chociaż dla kibiców PTB był to raczej niezbyt przyjemny thriller, aczkolwiek z happy-endem)
Kosztem klasycznej relacji z meczu, kilka uwag i obserwacji na temat przebiegu całego spotkania:


-Świetnie wykorzystana została przewaga na tablicach, jaką powinni mieć i mieli Blazers. Podkoszowi Rocks do elitarnych zbierających nie należą, a gospodarze sprytnie wykorzystywali także przewagę wzrostu (brak Howarda, czy zeszłorocznego back-up'u w postaci Asika był mocno odczuwalny) , wygrywając na tablicach 60-40.

-Wyciąganie podkoszowych Rockets okazało się znakomitą receptą na sukces już od samego początku. Jeśli tylko piłka nie wpadała w ręce LMA, to Lillard, czy Batum starali się jednym, mocnym podaniem dostarczyć piłkę do rąk ścinających pod kosz zawodników. (Lillard mógł także zarobić na swój bilet wstępu do Shaqtin a Fool, gdy wślizgnął się pod kosz i już był gotowy do dunku, ale piłka wypadła mu z rąk i obiła tablicę.)

- Aldridge.. momentami kląłem w myślach na jego selekcję rzutową - fade-away z jednej nogi i to przy takich odchyleniach, że Nowitzki i Durant mogliby tylko zazdrościć. Piłka jednak wpadała do kosza, a skrzydłowy był pewnym punktem drużyny - 26 punktów (12/20 z gry) i aż 14 zbiórek.

- Bardzo źle zaczęła się druga połowa - Aldridge złapał w 2 minuty not one...not two...aż 3 faule i na boisku pojawić się musiał Meyers Leonard. To pomogło zdecydowanie ofensywie Blazers, która przez pierwsze 4,5 minuty drugiej część gry nie mogła zdobyć punktu. Dzięki jego celnym trójkom Blazers szybko odrobili stratę i zakończyli kwartę 6-punktowym prowadzeniem.

Meyers bardzo nie lubi, gdy go lekceważysz:


Słaby występ zaliczył za to Arron Afflalo. Zawodnik, pozyskany w wymianie z Denver za Bartona i Robinsona oraz 1rd pick 2015, trafił tylko 2 z 13 rzutów, zaliczył 3 straty i był najgorszym zawodnikiem +/-  wśród gospodarzy z wynikiem -9. Swoje starał się odrobić w obronie, gdzie dość udanie pilnował Jamesa Hardena.
Był nawet moment, gdy w jednej akcji zarówno Batum, jak i Lillard, mając na obwodzie niekrytego Afflalo i Leonard, woleli podać piłkę temu drugiemu. Takie sceny.

via flesz Maćka Kwiatkowskiego ze strony SzóstyGracz.pl: Nowy lineup Portland z Afflalo zagrał póki co 67 minut w siedmiu meczach i jest fatalne -9.7 PER-48 minut. W dwóch ostatnich meczach to 33 minuty, 42% z gry, 23% za trzy i -14.5 PER-48. 
Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.


Widzisz tutaj faul Brewera na Lillardzie? Widzisz nieprzepisowo położone łapska na rękach gracza Portland?
Wiem, że widzisz.
Nieczyste zagranie widzieli tutaj wszyscy, tylko nie stojący 2 metry obok sędzia, którego jedynym zadaniem było patrzenie na ręce Lillarda. Niestety nie sprostał temu zadaniu.
Blazers kontrolowali przebieg gry w czwartej kwarcie, prowadząc już 11-oma punktami na 4. minuty przed końcem, ,ale wówczas nastąpiło przebudzenie Jamesa Hardena Coreya Brewera. W odstępie 2 minut trafił 3 trójki, wykradł piłkę Lillardowi  (patrz wyżej) i nagle przewaga Portland stopniała do 1 punktu. Afflalo trafił oba wolne, a w odpowiedzi kolejną próbę rzutu wykonał Brewer.I tym razem na szczęście spudłował. Niemniej - 17 punktów z rzędu w jego wykonaniu to bardzo imponujący wynik.
105- 100.

- Świetny występ Batuma - 16 punktów, 9 zbiórek i 6 asyst. Jeżeli ktoś ma przejąć po Matthews'ie pałeczkę trzeciej opcji drużyny , to niech będzie to właśnie Batum.

Dzięki temu zwycięstwu Blazers wygrali 2-1 tie-breaker z Houston, co oznacza, że w przypadku takeigo samego bilansu na koniec sezonu, wyżej będzie ekipa z Oregonu. To nie zwykle ważne, bo w czubie tabeli robi się coraz tłoczniej, a niektórzy nieśmiało przebąkują już o ataku na seed nr 2, gdzie Grizzlies złapali ostatni zadyszkę formy.

2. Memphis Grizzlies 45-19
3. Portland Blazers 42-20
4. Houston Rockets 43-21
5. Los Angeles Clippers 42-23

W przypadku takiego samego bilansu:
0-3 przeciwko Grizzlies - tie-breaker dla Grizzlies
1-2 przeciwko Clippers - czwarty mecz 1. kwietnia
2-1 przeciwko Rockets - tie-breaker dla Blazers

Kolejne mecze:

13. marca - Pistons, u siebie
15. marca - Raptors, wyjazd
16. marca - Wizards, wyjazd
18. marca - Heat, wyjazd

7 komentarzy:

  1. toni13:47

    Faul Aldridge na Di Mo, gdy grał tyłem do kosza, to nieporozumienie. Jeden z komentatorów dobrze powiedział, że Motiejunas sam dążył do kontaktu ciało w ciało, a że się przeliczył to juz inna sprawa. No i ta sytuacja z Lillarden na obrazku wyżej. Aż złapałem się za głowę, gdy zobaczyłem powtórki. Sędziowie popełniają zdecydowanie za dużo błędów. I to nie tylko krzywdzących Blazers, ale każdą drużynę. Może jakieś kursy podczas przerwy między sezonami? Wymiana starej gwardi? Roboty?

    OdpowiedzUsuń
  2. Warte odnotowania jest takze wejście smoka w pierwszej kwarcie CJ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pdxpl17:36

    Lepszy wynik niż gra. Sttots szuka optymalnych line-upów i mamy bałagan. Afflalo za bardzo się napina i nie trafia z łatwych sytuacji, choć w obronie na Hardenie wyglądał calkiem przyzwoicie. Gee zasluguje na więcej niż 5 minut. Freeland popadał niełaskę, czy jeszcze nie jest całkowicie gotowy do gry?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy21:14

      tak, zdecydowania Afflalo w pierwszej piątce wygląda na przestraszonego. Dużą rolę odgrywa też chemia pomiędzy zawodnikami. Oj, będą jej poszukiwać starterzy, oby jak najkrócej. Gee wydał mi się chaotyczny, ale mam nadzieje, że wywalczy sobie kilkanaście minut w meczu do playoffów. Taki byk w obronie z ławki, byłby dobrym uzupełnieniem średnich w obronie rezerwowych. Co do Freelanda, to albo zdecydowali, że nie potrzebują go na już i niech się rehabilituje powoli, albo spadł w rotacji za Meyersa, swoją drogą jestem miło zaskoczony jego grą.

      Usuń
  4. Freeland spadł w rotacji za Meyersa, chociaż obaj mają zupełnie inny styl gry...
    Afflalo z powrotem na ławkę jako 6-th man, do pierwszej piątki CJ (mimo wszystko) albo nawet Crabbe, choć ilość minut Arrona nie musi wtedy wcale spaść. Mamy strzelby w s5, a z ławki już gorzej.
    PS W końcu brawo Nick...

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy00:45

    #88. Nie znam drugiej drużyny,której sędziowie pozwoliliby na tyle co Houston.No dobrze,jeszcze SAS, ale w tym sezonie nie dają sobie pomagać.Na pieszczoty sędziów trzeba sobie zasłużyć! Szkoda,tylko że nas się pozwala tak obijać po łapach-cały końcowy pościg Hou na tym bazował.#Rewelacja Bat88ma trwa-i dzięki temu przetrwaliśmy. RIPCITIZEN

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy10:09

    co do pierwszej piątki to też jestem zdania że Affalo winien być rezerwowym, co do pierwszego składu to można grać Batuum na 2 i Wright na 3, albo jak trzeba niższego składu na 2 CJ

    OdpowiedzUsuń