17 listopada 2015

Druga przegrana z San Antonio Spurs


Zanim mecz. Szukamy blogerów. Jeśli chcesz u nas pisać, zgłoś się w komentarzach lub napisz do nas maila - blazerspl@gmail.com.
-
Portland Trail Blazers przegrali 6 mecz z rzędu, czwarty mecz w ciągu sześciu dni i nie tyle co byli zmęczeni, ale mieli absolutnie zero argumentów przeciwko Spurs, którzy najpierw w obronie, a później w ataku, robili odpowiednio z atakiem i obroną Blazers, to co do końca sezonu obejrzymy jeszcze kilkadziesiąt razy. Nie było Blazers w ofensywie w pierwszej połowie - 28 punktów - nie było Blazers w ataku w kolejnej już czwartej kwarcie - 20 punktów. Doprowadzili do crunch-time, po tym jak przegrywali nawet 14 punktami, ale pick-and-rolle/popy Manu Ginobili - LaMarcus Aldridge, jak za dobrych lat w Portland wygrały Spurs mecz, który i tak nie powinien kończyć się tak późno. 

W pierwszej piątce wyszedł Chris Kaman i rozumiem ten ruch. Stotts musiał matchupować się z dwójką Aldridge - Duncan chcociaż w taki sposób, aby na starcie meczu nie tracić szans w każdym aspekcie - nawet tym fizycznym. Masa Chrisa Kamana i resztki obrony miał na odpowiednim poziomie zatrzymać grający w post-up frontcourt Spurs, który zdobył w tym meczu 16 punktów z 16 rzutów. Udało się to Blazers, bo Aldridge i Duncan mieli tylko 12 kontaktów z piłką w post-up. Natomiast zupełnie nie radzili sobie Blazers pod obręczą, bliżej kosza, gdzie stracili aż 32 punkty - 36 z całego paint - "broniąc" froncourtem Kaman-Plumlee lub Davis-Vonleh. Niestety, żaden z tych dwóch lineupów Blazers nie pomaga. 

Nie rozumiem natomiast dlaczego Chris Kaman oddał 7 rzutów, dlaczego dostawał podania na blok, dlaczego to on i Plumlee byli pierwszymi opcjami Blazers w pierwszych 3-4 minutach meczu.

Al-Farouq Aminu gra dobry sezon; zdobywa 13 punktów, zbiera 7 piłek, ale w tej drużynie tyko dwóch graczy może kreować własny rzut kozłując jeden na jeden: Lillard i McCollum. Aminu stracił dzisiaj piłkę 3 razy, średnio popełnia 2 straty na mecz, ma tyle samo asyst co strat i za często ze spot-up shootera przechodzi w gracza, który nie potrafi podać w pick-and-rollu, który nie jest dobrym penetrującym, który ma problemy nawet z kozłem - sprawia wrażenie chaotycznie panującego nad piłką gracza. Na pewno są to pozostałości po Nicu Batumie, pewne setplays wymagają niskiego skrzydłowego na piłce, ale czy Blazers faktycznie potrzebują innych ball-handlerów niż dwójka podstawowych guardów? Nie miałbym nic przeciwko i nie będę miał, jeśli Aminu poprawi kozioł, jeśli wyniknie z tego więcej podań do strzelców bez krycia, jeśli pojawi się dwójkowa gra z wysokimi. Póki co, to trening; trochę przeszkadzający Blazers element.

Blazers nie przegrywają przez to meczów, ale tracą sporo punktów w tranistion i po stratach, kiedy ich najlepszy obrońca wraca do obrony jako ostatni, bo zakozłował się w rogu, lub nie trafił po penetracji.

Było sporo dobrej obrony z obu stron, ale też mnóstwo złego ataku. C.J McCollum atakował pick-and-rolle po których wychodził w góre i oddawała rzut, ale nie trafiał ich. Podobnie jak rzutów po penetracjach - tylko 1 celny z 3 - i ulubionych floaterów.

Damian Lillard cały czas gra z uwierającym kciukiem prawej dłoni. Trafił 10 z 21 rzutów, tylko 1 z 4 rzutów za trzy punkty, miał 6 asyst i 7 zbiórek, ale w crunch-time dostał dwa bloki - najpierw od Tima Duncana, później od Kyle'a Andersona  - i w ostatnich trzech minutach, gdy Blazers zbliżyli się po rzucie Masona Plumleego na 3 punkty, nie trafił ani razu.

Spurs skończyli mecz runem 10-2. Najpierw Aldridge postawił zasłonę Ginobiliemu jakiej nie stawiał nawet w Portland i Manu trafił z lewego skrzydła na +5. Później równie fatalny w crunch-time McCollum zrobił/popełni/rzucił air-balla i znowu dwójka Manu-Aldridge wypracowała rzut z mid-range - Blazers podwoili wtedy Aldridge'a, zrobili to kilka razy w meczu. Spurs prowadzili siedmioma. Penetrującego Lillarda zablokował Duncan i na 1:10 Manu Ginobili trafił ze szczytu za 3 punkty na 10 punktów przewagi. Blazers mieli minutę na cud, ale Lillard w back-2-back penetracji dostał kolejny blok i na 12 sekund Kawhi Leonard, który wcześniej w trzeciej kwarcie miał idealnie czysty dunk nad Masonem Plumleem, trafił za trzy punkty.

Noah Vonleh zagrał 22 minuty, ale był niewidoczny w ataku - trafił jeden rzut za trzy punkty - i bardzo, bardzo przeciętny w obronie. Boris Diaw, geniusz Boris Diaw grał hand-offy z Tonym Parkerem i parę razy łapał piłkę na szczycie, robił pump-fake, przechodził do kozłowania tyłem do kosza, spychał obrońcę pod obręcz, tam robił up-and-under i zdobywał punkty (12, 5/8)

Cliff Alexander miał 3 minuty niepewności i przyzwyczajanie się do gry w NBA. 0 punktów, 0 zbiórek; negatywny highlight początków kariery, kiedy wpadli na siebie on i Plumlee w walce o uciekająca piłkę. Alexander potrzebuje czasu, dużo, dużo rozegranych minut i być może gry na środku parkietu albo obok Meyers Leonarda, bo gra Lillarda i McColluma - chociaż obaj odnajdują się w panującym w paint tłoku - cierpi gdy spacing Blazers ogranicza dwójka wysokich bez rzutu.

To już 8 porażka Blazers i trzymajmy kciuki za bardzo wysoki pick w drafcie?

W środę o 2:00 Blazers zagrają w Houston z Rockets.

28 komentarzy:

  1. Najgorszy mecz tej dekady chyba

    Młodzież pod batutą Vonleha tragedia, warto poćwiczyć rzuty o tablicę z pomalowanego bo to co robi np Davis to dramat

    Na plus wolne Plumleego ;) ale chaos przez niego wprowadzany to inny temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. naprawdę? powrót w trzeciej kwarcie, crunch time ze Spurs w back-to -back. chyba trochę wpadamy w panikę...

    OdpowiedzUsuń
  3. wodaiogien13:55

    Lucero się nie wyspał i zły
    powalczyliśmy do 45 minuty i musiał ich ratować rezerwowy Ginobili

    Aminu nas ciągnie, jak dojdą skuteczni McCollum i Lillard możemy powalczyć nawet z takimi Spurs na wyjeździe - więc chyba nie ma tragedii, chociaż seria porażek trudna do przełknięcia

    OdpowiedzUsuń
  4. No rzeczywiście się nie wyspałem ;) chyba lepiej ogląda mi się spotkania z odtworzenia

    Mecz miał trochę dramaturgii ale tylko i wyłącznie z powodu padaki jaka grało SAS. Alexander to jednak na żadnego poważnego grajka mi nie wygląda a tak go lubiłem na ławce ;) może jednak coś pokaże, jakiś mecz u siebie powinien go podbudowa o ile oczywiście nie chodzi już biedny i znalazł jakaś restauracje w Portland ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. pdxpl20:30

    Meyers ponoć już rzuca, może wróci. i od razu zaczniemy wygrywać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Behemot23:13

      nie inaczej :)

      Usuń
  6. Anonimowy10:35

    wszystko bym oddal za Hassana z Miami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy13:17

      CJ'a + 1st rnd pick byś oddał?

      Usuń
    2. Anonimowy16:18

      taka przenośnia ;) Hassanowi po tym sezonie kończy się kontrakt i będzie niezastrzeżony wiec generalnie nic nie trzeba oddawać ;) Oczywiście w sferze marzeń pozostaje ze wybrał by nas po tym jakbyśmy my max rzucili. Bo to ze ktoś max da jest pewne.

      Usuń
  7. Behemot13:51

    Ja bym próbował namówić Philly na CJ+Vonleh (lub kto inny, poza Legend i Lillard oczywiście) + wybór w 1 rundzie za Nerlensa Noela. Okafor i Noel razem na parkiecie to nie zadziała raczej. Pytanie czy otrzymaliby za któregoś z nich więcej od innych ekip.
    Frontcourt Leonard/Noel byłby wg mnie bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy16:32

      Tez o tym myślałem ale wg mnie warunek jest aby Philly nie wybierali jako pierwsi bo wezmą Simmonsa i nie muszą wtedy handlować Noelem.. a jak bedą wybierali z 2 zostanie Skal a to jest PF/C i będzie tłok nie wliczając nawet Embiida.
      Chodź trochę dużo im zaoferowałeś :)

      pozdrawiam

      Usuń
  8. pdxpl16:57

    kurcze te same myśli chodza mi po glowie:) ale mysle, ze jeśli CJ będzie miał sezon, ok. 20 pkt to wystarczylaby wymiana CJ- Noel bez dodatkow. HOU bez McHale .chyba nie dobrze bo będą zmobilizowani żeby wygrac;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Masakra.... w tym roku chyba mozna bedzie przeklejac tytuł- frajerska przegrana

    OdpowiedzUsuń
  10. pdxpl08:36

    fatalny mecz, z rozwalona ekipą, oddany w beznadziejnie głupi sposob. dobrze. ze mozna isc do pracy i nie myslec o tym

    OdpowiedzUsuń
  11. Doskonały wynik :-)
    Panowie pamiętajcie, że my w tym sezonie tankujemy. Nie po to zgarnialiśmy młode niewypały by wygrywać ale by ich ogrywać. A po sezonie zabrać wysoki wybór w drafcie.
    Może tylko Damian zagrał za dużo minut ale reszta bez uwag :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pieprzenie o tym drafcie mnie rozwala. Co nam da jeden grajek? Takich z wysokimi numerami mamy w skladzie kilku i jedyny Lillard wyszedł. Jak ktoś lub The Legend to niestety takich grajkow mozna zalatwic sobie w dwie noce dobrze kombinujac

    Całe to tankowanie pod draft to jest moim zdaniem debilizm na maksa

    OdpowiedzUsuń
  13. Miało być Jak ktoś doda CJ lub The Legend. Generalnie przebudowa tak ale liczenie na draft to dla mnie beznadziejna droga

    OdpowiedzUsuń
  14. Wodaiogien10:14

    dokładnie, tankowanie dla mnie to największa głupota i koszmar jaki mógłby nas spotkać
    chcemy być taką Philadelphią???
    jeżeli robią to specjalnie - a patrząc na ostatnią minutę regulaminowego czasu nie da się tego wykluczyć - to idzie się załamać

    OdpowiedzUsuń
  15. Taka mala poprawka do opisu na wodaiogien. Ten czas przy trzymaniu piłki przez Plumleego to akurat było zbawienie i jedyna dobra decyzja w ostatniej minucie. O to poklocili się zresztą komentatorzy Houston z jednym wielkim Judaszem Drexlerem, który mnie wkurza maksymalnie. Takiego dupka to ja nigdy nie widziałem gość ma PTB za nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wodaiogien11:59

      jakie zbawienie? Plumlee rzuciłby dwa osobiste (bo się nauczył) i byłoby 5 pkt na 20 sekund przed końcem i po meczu,
      czas bez sensu, a jeszcze większa głupota rozpisanie akcji na rzut z dystansu, zamiast wchodzenie pod kosz Lillarda
      co do CD - zgoda

      Usuń
    2. Anonimowy13:27

      O co chodzi z Drexlerem? Wytłumaczy ktoś?

      morys

      Usuń
    3. O to, może to tylko moje zdanie, że jego komentarz jest tak stronniczy ze nie da się go słuchać. Ja rozumiem ze on kocha Houston a nie Portland ale dla mnie przesadza a przecież to u nas grał latami i jakiś szacunek powinien tej organizacji pokazywać

      Juz przy poprzednich play off nie mogłem go zdzierzyc

      Usuń
  16. Behemot10:49

    Panowie, spytajcie o głupotę tankowania San Antonio Spurs z sezonu gdy David Robinson był wyłączony z gry.
    Poza tym mamy już jedną gwiazdę i kilku obiecujących grajków. Najlepsze co nam się może w tym sezonie zdarzyć to właśnie popełniać głupie błędy w końcówkach, przez nie przegrywać mecze i jednocześnie uczyć się na takich doświadczeniach. Porównania z Filadelfią nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy10:55

    Znając nasze szczeście, to nie dość, że przytankujemy...tak, żeby nam wiernym kibcom złamać serca....

    to jeszcze dostaniemy 1 numer w drafcie. I co będzie?
    Ano będzie Sam Bowie lub Greg Oden.
    Dziękuje dobranoc,

    LEPIEJ NIE TANKUJMY I GRAJMY NORMALNIE. Popieram Lucero.

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  18. Zespół na ten sezon nie jest zbudowany by wygrywać lecz by ogrywać młodych zawodników i zebrać zawodnika przynajmniej z pierwszej 8 draftu. Nie ma cudów na PO nie ma co liczyć. Co to niby jest jeśli nie tanking? Nie ma się co oburzać na rozsądne tankowanie przez jeden sezon.
    Gdybyśmy się pozbyli Lillarda za picki to byłby dramat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wodaiogien12:03

      nie wiem czy budowanie ducha drużyny na przegrywaniu frajersko końcówek to dobry pomysł - ja tam bym tak młodym i ambitnym zawodnikom raczej wpajał dążenie do wygrywania

      a draft to loteria - już mieliśmy świetnych zawodników z draftu którzy przesiedzieli w szpitalu kilka sezonów

      Usuń
    2. Behemot13:13

      Wątpię żeby ktoś im wpajał kulturę przegrywania. To młody i niedoświadczony zespół, który będzie póki co przegrywał. Tyle.

      Usuń