9 gru 2015

Dopóki wystarcza sił




Blazers (9-14) @ Cavaliers (14-7) 100:105

"It Hurts To Lose A Game Like This"- Terry Stotts po przegranej w Milwaukee, "It sucks to lose close games"-Terry Stotts po dzisiejszej porażce w Cleveland. Blazers  oddają mecze w końcówkach. Lillard zmęczony trzymaniem na swoich barkach całej koszykówki w Oregonie, nie jest w stanie zamykać meczów. Wszystko wygląda dobrze dopóki wystarcza sił.

 
A zaczęło się naprawdę wybuchowo. W odróżnieniu od dwóch ostatnich meczów, w których lider Blazers miał wyraźne kłopoty ze skutecznością, przeciwko Cavs, w pierwszych 12 minutach zdobył 12 punktów. Być może taką grą  natchnął swoje alter ego, bo McCollum trafił 3 ze swoich 4 prób, i to Cleveland wyglądali jakby byli w back-to-backu. 25:17- to efekt roboty bliźniaków oraz impotencji rzutowej gospodarzy.  To był czas kiedy w grze Cavs nie było miłości, nie było niczego.
 
W drugiej kwarcie Blazers kontynuowali dominację. Allen Crabbe za trzy, mid-range Leonarda, long-two McColluma, trójka Leonarda, penetracja McColluma i łatwe punkty Davisa. Kiedy D. Blatt po 5 minutach brał czas Blazers prowadzili szesnastoma punktami. Dopóki mieli siły  bawili się grą, grali trójkąty Lillard- Plumlee- Crabbe, a  McCollum z Leonardem nie mylili się za łuku. Prawie wszystko wyglądało lepiej niż można było oczekiwać od drużyny w trzecim meczu wyjazdowym i grze dzień po dniu. Niespodzianka- 56:47 po 24 minutach.
 
Jeśli nie wygrywasz w trzech setach, to przegrasz 2:3- to w siatkówce. A w koszykówce, aby liczyć na utrzymanie przewagi, trzeba prawdopodobnie wytrzymać pierwsze minuty trzeciej kwarty. Blazers nie wytrzymali. Lob przez całe downtown w Cleveland  był ostatnią dobrą rzeczą wykonaną tego dnia przez Blazers. 7 strat w ciągu 5 minut zrujnowało cały dotychczasowy wysiłek. W połowie kwarty, po trójce Jeffersona, gospodarze odzyskali prowadzenie i przewagę psychiczną.  Air-ball Leonarda na zakończenie, był symbolicznym zwieńczeniem tego pogromu.
 
Agresywny small- ball z  Lovem na środku zmaltretował opadających z sił bliźniaków. Stotts zmuszony został do grania Frazierem, który przez 5 minut nie zrobił nic, co mogłoby zapaść w pamięć, a już na pewno uratować mecz. Wszystko i tak rozgrywało się w głowach liderów. Lillard rzucił 12 ze swych 33 punktów, James odpowiedział czternastoma, ale miał wsparcie od Mo Williamsa i Dellavedowy. Ten ostatni kąsał po obu stronach parkietu. Na 3 minuty przed kóncem rzucił Masona Plumlee na wazari, zaliczając pierwszy w karierze flagrant faul. Środkowy Blazers wykorzystał dwa osobiste, a Lillard jumperem zmniejszył straty tylko do trzech punktów. Pózniej  były trójki Jamesa i Delly'ego, dwa osobiste przestrzelone przez  Davisa. Drive nieobecnego w najważniejszych chwilach McColluma oraz punkty, nieustannie pożytecznego, Crabbe'a, nie mogły zmienić już niczego.
 
To była taka polska porażka, po walce, z honorem, ale jednak porażka. To był mecz , w którym spodziewasz się pogromu, a oni grają fajną koszykówkę. I kiedy apetyt wzrasta, nagle wszystko zdycha, oprócz żalu z kolejnej niewykorzystanej szansy. Dobry występ bliźniaków nie wystarczył. 24 punkty McColluma, 33 Lillarda na 55% skuteczności, Crabbe z 14 z 11 rzutów, to za mało do wygrywania z Cleveland Cavaliers, nawet w wersji dalekiej od formy. Nieumiejętność rozgrywania na swoja korzyść finałowych akcji staje się powoli smutną normą. Teraz 3 dni przerwy  na odpoczynek od koszykówki, czas na wyczyszczenie umysłów. Tej drużynie potrzebne jest jedno zwycięstwo wyszarpane  z gardła rywala. Kolejna szansa w Phoenix na zakończenie wyjazdowej trasy.
.

7 komentarzy:

  1. Wodaiogien09:07

    żartobliwie postrzegam ten wieczór:

    http://www.wodaiogien.com/#!portland-trailblazers/kn4m2

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy11:27

    Nie podoba mi się nie gwizdanie fauli na Lillardzie(przy penetracjach!) To jedyny All-Star w lidze traktowany niemal jak rookie.Tracimy mecze,a facet ochotę do walki-to widać.Temat staje się poważny,wymaga moim zdaniem osobnego postu. RIPCITIZEN

    OdpowiedzUsuń
  3. True. Wkurza mnie to

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy16:20

    Ładnie graja,

    Denerwuje mnie tylko Terry jak zawsze. Przez niego przegrywamy końcówki meczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Allen Crabbe gra coraz lepiej. Myśle, że warto by go podpisać na przyszły rok.Z graczy wysokich FA 2016 r mam trzech kandydatów : R. Hibbert, Al Horford, Zaza Pachulia....Jak sądzicie który z Nich byłby odpowiedni dla Blazers ? Ważny bedzie draft..tam trzeba bedzie dobrze wybrać, nalepiej Bena Simmonsa...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wodaiogien05:55

    jak ja nie lubię słońca

    http://www.wodaiogien.com/#!portland-trailblazers/kn4m2

    OdpowiedzUsuń
  7. C. J McCollum rewelacyjny występ.Tego gracza nie wolno wymieniać!

    OdpowiedzUsuń