3 mar 2016

Kryzys nadszedł w Bostonie



Portland (33-29) @ Boston (37-25) 93-116

Nie mieli TrailBlazers sił na stawienie skutecznego oporu gospodarzom w drugim z rzędu meczu back-to-back na wschodnim wybrzeżu i zobaczyliśmy to, co prędzej czy później przyjść musiało - kryzys zakończony dotkliwą porażką. Nie wyciągałbym z tego meczu jednak jakiś mało przyjemnych wniosków - goście opadli z sił nie dali rady przeciwstawić się mocnym  u siebie i zmotywowanym do zwycięstw Celtom. To jednak zaskakujące jak Boston gra dobrze w tym sezonie pomimo braku ewidentnych gwiazd w składzie.


W pierwszej połowie PTB jeszcze jakoś się gospodarzom odcinali i znajdowali odpowiedzi na skuteczne akcje Thomasa, Bradleya i Sullingera. Punktował McCollum (17 do przerwy), trafiał Lillard (12). Inni niestety zawodnicy Portland punktowo nie zaszaleli. Plumlee, choć dobrze podaje do wybiegającego po zasłonie niskiego gracza pod kosz, to jednak nie jest tytan ofensywy i nie umie grać w post up, tyłem do kosza ani trafiać fade-awayów. W zasadzie jego arsenał środków sprowadza się do lay-upa do kosza po dobrze zagranym pick&rollu z Lillardem -  o ile nie ma przeciwko sobie potężnych obrońców na poz. 4 i 5, bo wtedy raczej pewne jest, że odrzuci piłkę na obwód. Davis ani Vonleh (jeszcze nie) nie mają rzutu, a Leonard nie umie znaleźć się w strefie podkoszowej. To wszystko wiemy. Dodajmy jeszcze, że dzisiaj zupełnie nie zagrały skrzydła. Al Farouq nie jestem strzelcem Aminu, Henderson ani Harkless nie trafiali, podobnie Meyers mam tylko trójkę Leonard. Niemniej nasi liderzy punktowali i do przerwy tylko -6 punktów.

Po przerwie rain-brothers opadli z sił i przestali trafiać pod rosnącym naporem defensywy Celtów. To jest bardzo dobrze poukładana pod tym względem drużyna. Widać że trener wie co robi.  Także w ofensywie szybcy jak błyskawica i wszędobylscy Thomas i Bradley rozrywali bezlitośnie nasze szyki obronne. Dawno nie widziałem, byśmy zostawiali tyle miejsca w paint. Sullinger ośmieszał Plumleego i Vonleha w pomalowanym, a cała drużyna Celtów świetnie zbierała na naszej desce, ponawiała ataki, a także wymuszała straty co kończyło się niestety punktami z kontry. Cóż, nie mieliśmy dziś siły wracać do obrony, ani chyba też fizycznych warunków do podjęcia wali na tablicach. Jeśli PTB nie wygrywa zbiórki, trudno o sukces. 19-12 w zbiórkach ofensywnych, 9-4 w przechwytach i 4-15 w stratach przełożyło się na to, że rywal w meczu oddał aż 23 rzuty do kosza więcej. To ogromna przewaga. Nie przegraliśmy zatem słabą skutecznością, tylko w aspekcie fizycznym - brak szybkości, skoczności i siły przełożył się na straty kontry i przegraną deskę.

Następny mecz w Tortonto po dniu odpoczynku, a potem znowu po przerwie gramy w Detroit. Przeciwnicy mocni i zdeterminowani. Jaki obstawiacie wynik?

 

13 komentarzy:

  1. pdxpl20:59

    gratsy, kolejny zgrabny tekst. Z Toronto i Detroit każdy bilans jest możliwy. Liczę na mobilizację Lilla i CJ-a przeciwko backcourtowi Raps.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy21:21

    1-1 (czyli moje 4-2)
    Obojetnie z kim. Prestizowo fajnie by było wygrac w TOR

    Karol PTB

    OdpowiedzUsuń
  3. Behemot23:53

    Z 6gracza: "Portland Trail Blazers byli jedną z drużyn, która starała się pozyskać Grega Monroe z Milwaukee Bucks. Blazers starali się o niego już podczas wolnej agentury. Monroe może trafić na rynek ponownie w 2017 roku." - czy tylko ja nie rozumiem po co Oshley tak poluje na Monroe?

    OdpowiedzUsuń
  4. pdxpl07:04

    polowanie na Monroe było odreagowaniem po stracie LMA. imho teraz to już nie ma zadnego uzasadnienia, bylbym mocno rozczarowany jeśli Olshey bralby cos takiego pod uwagę w 2017. Poza tym Monroe zawsze wydawał mi się bucem i tutaj znalazłem potwierdzenie http://www.sportando.com/en/usa/nba/192944/greg-monroe-ignores-khris-middleton-after-a-free-throw.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy09:46

    Ciekawe jaka będzie jego wartość rynkowa po tych "popisach" w Bucks, po za tym wcale się nie zdziwię jak będą go chcieli wypchnąć za frytki już teraz w lato. Obyśmy się w to nie pchali ..

    OdpowiedzUsuń
  6. Sosna198213:51

    Powinniśmy stanąc na głowie by Whiteside`a przechwycić w lecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy16:37

      pół ligi będzie go chciało i ciężko uwierzyć ze wybrałby nas.

      Usuń
  7. Sosna198218:03

    Tu pozwole sie niezgodzic z przedmowca. GSW, Cavs, SAS i LAC maja zapchane salary. Podobnie Toronto jesli zatrzyma DeRozana. OKC nie jest pewna druzyna dla Hassana biorac pod uwage ze Durant i Westbrook moga stamtad uciec. Miami to druzyna emerytow i rencistow. Wiec z dobrych druzyn (z perspektywa na sukcesy) procz Blazers ma do wyboru Chicago i Boston. Niech go kusza nasi i zapomnijmy - nie przeplacajmy- Meyersa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy22:24

      uwzględniłeś ze salary idzie górę ?

      Usuń
  8. Behemot22:02

    Whiteside nie jest tak dobry jak mogłoby się wydawać po statystykach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy22:38

    Nie jest to poziom Gobert-a, ale ma wysoki sufit. Jeżeli on jest za słaby dla nas to kto jest wystarczająco dobry ? bo wg mnie to on nawet nie będzie chciał w naszym kierunku spojrzeć ..

    OdpowiedzUsuń
  10. Behemot22:42

    Nie w tym rzecz. Będzie chciał maksymalne pieniądze, a jest wart dużo, dużo mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy11:44

      to ile zawodnik jest warty wg mnie zalezy przede wszystkim od potrzeby danej organizacji, a my desperacko potrzebuje kogos takiego jak on. Dla mnie w tej syt jaka mamy jest wary max-a nawet jesli jest to lekkie przeplacenie.

      Usuń