17 sty 2015

Ofensywna maszyna Spurs przełamała obronę Blazers

Blazers (30-10) @ Spurs (25-16) 96-110

W nie najlepszych humorach po bolesnej porażce w wyrównanym meczu z Clippers jechali TrailBlazers do San Antonio. Mieliście w głowach tamten mecz i nadzieję na powtórkę??? Nic dwa razy się nie zdarza. Wcześniejsze porażki San Antonio "zawdzięczają" nie tylko dobrej grze Portland. ale przede wszystkim absencjom na ławce. Było to widać doskonale dzisiaj, kiedy pojawili się Tony Parker, Kawhi Leonard i Patty Mills. I zrobili różnicę...

Od początku Kawhi Leonard i Tony Parker karali obronę TrailBlazers. Widoczne było, że w obronie Lillard (choć się poprawił), to jednak przeciwko takim asom jak CP3 i TP musi wejść na co najmniej poziom wyżej. Kawhi Leonard - bohater nocy w San Antonio, człowiek, który swymi zagraniami porywał tłumy, wdeptał w ziemię i zniszczył Nica Batuma. Nie tylko nie dał mu nic osiągnąć w ofensywie - chociaż w tym sezonie nie jest to takie trudne - wyrywał mu piłki, objeżdżał go w obronie, rzucał mu sprzed nosa i gubił na zasłonach. Nicolas Batum - 5 pkt w blisko 30 minut, 2/7 z gry i 5 (pięć!) strat. W tym samym czasie Kawhi - 20 pkt, 5 asyst i 3 przechwyty.

Ładnie pokazał się z ławki niechciany w Portland (sic!) Patty Mills. Wszedł i trafiał wszystko. Poza tym Danny Green z dystansu prawie się nie mylił - 4/5 za 3 i 19 pkt. W Portland świetne zmiany dali M. Leonard i CJ. McCollum, trafiając na bardzo wysokiej skuteczności. Zresztą ofensywie Portland nie można postawić żadnego zarzutu - trafiali na wysokiej 50% skuteczności, trafiał ze skrzydła Alfridge, swoje robił Lillard, a CJ zaskoczył dorobkiem. Zazwyczaj niewidoczny, dziś 17 pkt z 10 rzutów. Słabo zagrał Matthews - wpadł ostatnio w dołek formy, nie razi trójkami i dzisiaj tylko 1 celny rzut z gry. Nie było w tym meczu Matthewsa.

Byli za to inni i po pierwszej kwarcie zaledwie -5 a do przerwy tylko -8. Tylko, bo świetny zespołowy basketball pokazali mistrzowie. Tony Parker - on robi różnicę i gdy jest na parkiecie, jest ten ball movement, piętrowe zasłony i easy baskets. Na początku III kwarty mieliśmy nadzieję, że Blazers (którzy często przesypiają pierwsze połowy) wezmą się do odrabiania strat. Nie tym razem jednak. SAS systematycznie powiększali przewagę, która w pewnym momencie osiągnęła już 18 pkt, a główne w tym zasługi  może sobie przypisać Kawhi Leonard i jego show. 

III i IV kwarta to celne akcje Lillarda i Aldridge'a, i ten duet (oraz CJ) funkcjonował bardzo dobrze w ataku. Widać,  że to klasa. Blazers nie pomogło jednak dużo strat - i tu jest spore pole do poprawy, mister Terry Stotts. Deska dzisiaj poległa z kretesem 49-32 i 15-2 w zbiórkach ofensywnych!!! Nie miał kto zbierać, bo Robinson (jedyny, który teraz może) siedział sobie cały czas na ławce. Kaman i Leonard w obronie i na desce to temat na osobny artykuł. Lopez i Freeland, proszę, wróć...

-23 pkt w IV kwarcie spowodowało, że na niespełna 6 minut do końca Stotts poddał mecz. Nie było sensu męczyć liderów, SAS grali za dobrze i chyba nikt dziś by ich nie pokonał. Z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy, że po wejściu trafili Crabbe, Robinson i Barton. A Claver nie trafił...

Dzisiaj back-to-back w Memphis... Nie wiem, jak zagramy, ale trzech meczy z rzędu jeszcze nie przegraliśmy.. no to chyba nie przegramy

PS. Ogłoszenia towarzyskie: Oddam Nicolasa Batuma za Kawhi Leonarda

4 komentarze:

  1. Anonimowy19:34

    Ja tam bym się cieszył chociaż z Luola Denga

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy01:20

    Fatalnie sędziowanie.znów-tak jak w plyoffs.RIPCITIZEN

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i tak jak sądziłem niestety przegraliśmy z Memphis, zawiodła drużyna (oprócz Aldridge'a), a najbardziej jak zwykle nieoceniony w swej indolencji Nicolas Batum....

    OdpowiedzUsuń