6 mar 2015

Zwycięstwo B2B z Dallas w cieniu kontuzji Matthewsa


Dallas (40-23) @ Portland (41-19) 75-94

 

Ten mecz miał dać odpowiedź na pytanie, kogą Blazers wolą w pierwszej rundzie PO - pokonanych wczoraj rzutem na taśmę Clippers, czy też może Dallas. Przebieg zawodów i wynik końcowy jednoznacznie rozwiewa te wątpliwości, ale niestety pojawiło się pytanie nowe, niespodziewane, smutne i rozczarowujące - co dalej bez pana, mr Wes Matthews? 

Kontuzja, której doznał Wes na początku drugiej połowy, gdy koledzy solidarnie znieśli go z boiska, całkowicie popsuła dobry humor z przebiegi i wyniku spotkania.A grali je Blazers koncertowo. Co prawda początek był niemrawy, gdy oprócz trafiającego jumpery Aldridge'a i dobijającego jak szalony Lopeza wszyscy pozostali ceglili na potęgę, ale już ładny run w drugiej kwarcie na 12-1 rozruszał śpiącą do tej pory publiczność. Nieźle pokazali się zmiennicy, Lopez pokazał Kamanowi i Leonardowi co oznacza obrona paint i walka o zbiórki, a Lillard wciąż jeszcze miał w głowie koszmarny występ przeciwko LA Clippers CP3.

Wszystko, co najważniejsze, stało się około 2 minuty III kwarty. Bardzo dobrze broniący obwód i aktywnie poszukujący przechwytów Blazers wyszli z kolejną kontrą, piłkę dostał Wes i zrywając się szybko do ataku tak nieszczęśliwie stanął na stopę, że padł na parkiet z grymasem bólu i juz nie wstał. Nie wiadomo było z początku, co się stało. Skręcenie kostki, pękniecie kości, naciągnięcie mięśnia? Niestety najgorsza wiadomość przyszła z szatni. Achilles. Coś, co powoduje, że tracisz cały sezon wyczynowego sportu z głowy. I to na miesiąc przed PlayOffs...

Paradoksalnie Blazers po opuszczeniu parkietu przez Matthewsa zaczęli lepiej grać. Zwłaszcza w ataku, bo naprawdę cały mecz solidnie przepracowali w obronie. Zwłaszcza Lillard i Batum zrozumieli, że czas trafiać, bo nie ma Wesa i nie wiadomo, czy wróci. No i ładnie odpalił 8 punktów z rzędu Lillard, pozostali tez trafiali (nawet cyrkowy jumper z jednej nogi Blake), obrona była wciąż agresywna, a swego dnia nie miał Dirk Nowitzki (10 pkt z 13 rzutów). Bardzo szybko PTB osiągnęli 14, 16 punktową przewagę, którą w zasadzie  w niezagrożony sposób przewieźli przez większą część IV kwarty do końca spotkania. Pojawił się nawet na 9 minut Alonzo Gee, ten "gorszy" z dwóch nowych nabytków Blazers, i swą agresją i energią rozkrzyczał tłum kibiców. Batum znów był sobą z poprzedniego sezonu. No i niestety Kaman, który słabo spisuje się w obronie i kozłując piłkę w ataku raz po raz zalicza straty. Kilka ostatnich minut to garbage time, gdy R. Carlisle rzucił ręcznik na parkiet.

Specjalnie nie pisałem o występie A. Afflalo, bo teraz wszystkie oczy fanów PTB będą zwrócone na niego. I teraz przekonany się, ile jego transfer był wart. Wobec kontuzji Matthewsa Afflalo wskoczy pewnie do s5, choć wcale nie jestem pewien, czy to dobra decyzja. Wtedy siła rażenia zmienników znowu spadnie do poziomo bliskiego temu sprzed trade deadline i znów będziemy się zastanawiać, jak można by wzmocnić tę ławkę. A było tak pięknie... Co prawda A. Afflalo nie gra do tej pory oszałamiająco (a z Dallas zagrał nawet słabo), ale przynajmniej jego obecność na parkiecie daje zagrożenie skutecznego ataku dla oponentów i kawał solidnej z jego strony obrony. Cj  tak nie broni, prawda? Ani Lillard, ani Blake. 

Alternatywą jest pozostawienie Afflalo jako 6-th mana przy McColumie startującym na poz. nr 2, ale na to chyba T. Stotts się nie zdecyduje. CJ nic praktycznie w tym roku nie grał, same ogony. Już więcej ogrania miał Crabbe zastępujący Batuma podczas jego kontuzji, ale Crabbe raczej będzie wystawiany na 3, nie na 2. Na 3 pasuje tez silny i energetyczny Gee, który naprawdę grał mało, ale to, co grał, robił bardzo ładnie. Tak czy inaczej Terry Stotts ma niezły orzech do zgryzienia. A może zaproponuje Blake'a i Lillarda jako combo guards w wyjściowej piątce? Często tak ich zestawiał w środku meczu.... W każdym razie możemy zapomnieć o ciekawym i atrakcyjnym small ballu z zestawem Lillard-Matthews-Afllalo-Batum-Aldridge.

Piąte zwycięstwo z rzędu dawało nadzieję na lepsze czasy. Może takie będą, zobaczmy jednak, co sklei teraz z tej plasteliny trener. Następny mecz w sobotnią noc w Minnesocie. Nie płaczemy...

4 komentarze:

  1. pdxpl17:02

    wobec kontuzji Wesa robi się kolejne wolne miejsce w rosterze. Jest 13 ludzi do grania. Czas chyba poszperać w d- League i przejrzeć listę powracających z Chin. Macie kogos na oku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy17:22

    Myers Leonard na 2 i 3 jednoczesnie, i nie ma na nas mocnych!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Behemot19:58

    Ciekaw jestem czy nie będzie prób z Crabbem na dwójce, najbardziej typowy 3&D z potencjalnych kandydatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pdxpl20:38

      tylko, że Crabbe też chyba z kontuzją od jakiegoś czasu. Mysle ze Sttots nie będzie kombinowal: Afflalo za Wesa. A na pozycje 6man wroci Blake. Dzisiaj Wright niezle minuty. Gee jako pitbul na obwodzie tez cos wniosl.

      Usuń