5 lut 2016

Trafiła kosa na kamień

Raptors (34-16) @ Blazers (24-27) 110:103
Mecz Blazers z Raptors był pojedynkiem będących na fali wznoszącej drużyn. Drużyna z Toronto ostatnio przegrała tylko jeden mecz, a Portland dzięki korzystnemu terminarzowi była w serii pięciu zwycięstw z rzędu. Trzeba przyznać, że poziom meczu odpowiadał styczniowym wynikom obu drużyn: walka na parkiecie rozgorzała od pierwszej minuty, a obie drużyny wykazywały olbrzymią determinacje w celu podtrzymania udanej passy.



Pierwszym zaskoczeniem był skład pierwszej piątki Blazers. Kontuzjowanego Vonley’a (notabene pokazywanego na trybunach, jakby był co najmniej najważniejszym graczem pierwszej piątki) zastąpił pomijany ostatnio Harkless, który zaraz na początku meczu przypomniał się swoim fanom pudłem spod kosza.

Gdy McCollum w pierwszej minucie meczu trafił rzut osobisty, nikt w Moda Center nie przypuszczał że prowadzenie 1:0 będzie ostatnim w tym meczu. Goście z Kanady punktowali rzutami dystansowymi: Lowry, DeRozen i Scola trafiali nawet przy agresywnej obronie Blazers. W pierwszej kwarcie aż 6 z 7 rzutów za trzy punkty Raptors znalazło drogę do kosza. W drugiej kwarcie przewagę pod koszem wykorzystał Valanciunas zwiększając prowadzenie gości aż do 16 punktów. Stało się jasne dla kibiców Blazers, że tym razem gospodarzy czeka cięższa przeprawa.

Brakowało w pierwszej połowie Lillarda, który zakończył tą część meczu z zaledwie 6 punktami. Więcej miał na tym etapie i Crabbe i Leonard.

Druga połowa to systematyczny, ale powolny pościg za Raptors. Najbliżej było na początku czwartej kwarty, gdy deficyt zmniejszył się do 3 punktów 79:82. Niestety od stanu 81:84 nastąpił decydujący dla losów meczów przestój Blazers: kolejne 13 punktów (przedzielone tylko 2 punktami Hendersona) zwiększyło przewagę gości do 14 punktów. Blazers jeszcze raz podjęli rzuconą rękawicę. W ostatniej minucie po przechwycie – przy przewadze 5 punktów – szybką kontrę zmarnował McCollum.

To był pojedynek obrońców: dwójka Lowry-DeRozen pokonała bliźniaków z Portland 59:48. To zadecydowało o ostatecznym wyniku.

Po tym meczu Portland spadło w tabeli na 9 pozycję i patrząc na najbliższy terminarz (spodziewane dziś zwycięstwo Utah i ciężki dwumecz z Rockets) na dłużej mogą zagościć poza strefą Play Off.
ptb

6 komentarzy:

  1. stork21:50

    Trochę przemyśleń.
    Pomimo porażki Blazers jak dla mnie zagrali narawdę dobry mecz, widać było niesamowite zaangażowanie. niestety na minus trzeba zaliczyć postawę Leonarda, jakby się zablokował w pewnym momencie i bał rzucać dodatkowo Lillard w ofensywie ostatnio nie istnieje, na siłę prubuje wymusić osobiste, co prawda sędziowie też nie pomogli dzisiaj. Na plus na pewno Henderson, muszę zmienić o nim zdanie w defensywie pracuje niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy18:31

    Witam
    Z innej beczki. Dzis Balzers o bardzo przystepnej porze 23.00!

    poskus

    OdpowiedzUsuń
  3. Behemot20:54

    I czat :) Henderson w formie to bez dwóch zdań gracz pierwszopiątkowy. Mamy ich już trzech na SG (CJ, Henderson, Crabbe)...

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy01:02

    dlaczego nie gra Krabik?

    poskus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzuszek go bolał chyba

      Usuń
  5. Anonimowy01:18

    Harden idzie na truble-double punkty,zbiorkii straty.jejejej
    Zauwazyliscie,ze wszyscy ,ktorzy zagrali u nas maja zbiorki w ataku !!

    poskus

    OdpowiedzUsuń