21 mar 2016

Dirk, D-Will i pewien Tunezyjczyk zabierają Blazers zwycięstwo



Blazers (36-35) @ Mavericks (35-35) 120:132 OT

Na tym przedziwnym Zachodzie, gdzie albo szaleje zaraza( Memphis, Nowy Orlean), albo różne dysfunkcje nie pozwalają pokazać ekipom rzeczywistej wartości( Minnesota, Houston, Sacramento), Blazers i Mavs wydają się oazami spokoju, w których metodyczna praca przynosi wymierne efekty. Obie ekipy mogą już właściwie szykować się do posezonowych zapasów. Ani jedni, ani drudzy nie chcieliby kończyć ich zaraz na pierwszej rundzie. Niepewna droga to tego wiedzie przez zapewnienie sobie 6. miejsca, pozwalającego uniknąć dominatorów z Oakland i San Antonio. Dzisiejsze starcie w Dallas było więc bezpośrednim starciem sąsiadów w tabeli. Po styczniowej porażce Blazers musieli wygrać chcąc w środę, już na własnych śmieciach, powalczyć o tiebreakera.

Od początku intensywnie, nerwowo z obu stron.  Wynik otwiera trójka Aminu. Potem Chief łapie dwa szybkie faule i zastępuje go Henderson. Blazers uderzają swoją najmocniejszą bronią, wchodzi 6 z 12 trójek. Z drugiej strony tylko dwie, ale Deron Williams dostaje się pod obręcz, a Dirk Nowitzki rozpoczyna taniec na półdystansie, który kontynuować będzie z coraz większą regularnością do samego końca.

Jedenastopunktowa przewaga po pierwszej kwarcie została roztrwoniona w 4 minuty następnej. Teraz to gospodarze trafiali za łuku, a Blazers ciułali punkty dzięki ekwilibrystycznym floaterom McColluma. Drogę do kosza zamknął kompletnie Tunezyjczyk Mejri-3bloki, 7 zbiórek. Ed Davis i Mason Plumlee wyglądali na zaskoczonych nieobecnością Zazy Pachulii. Niemiec mordował w izolacjach kogo chciał. Obraz gry nie zmieniał się także w 3 kwarcie, trwała wojna na "trójki". Na dwa strzały McColluma, po jednym Lillarda i Aminu odpowiedział trzykrotnie Matthews oraz D-Will z Dirkiem "langsam, langsam aber sicher" Nowitzkim. Dla urozmaicenia rozgrywający Blazers pograli trochę z Davisem, co przyniosło 4 punkty z rzędu. Jeszcze Moe Harkless trafił w ostatniej sekundzie i 8 punktów straty nie odbierało szans na sukces. Nasze nerwy były tylko w trochę lepszym stanie niż obrona Portland.


Ostatnią ćwiartkę Blazers zagrali tak, jak zaczęli to spotkanie. McCollum z zuchwałym drivem, później za trzy, dalej Crabbe, McCollum, Aminu i znowu Crabbe oczywiście wszystko zza łuku. 5 z  7 trójek uciszyło odrobinę Dallas. Na 2 minuty przed końcem, bezbłędny wówczas, A. Crabbe ( 4/4 fg), szaloną trójką ( szóstą tego dnia), doprowadził do stanu 108:108. W odpowiedzi Williams także zza łuku, Crabbe oddaje jumperem z lewej strony, Williams fadeaway'em na 113:111, Aminu pudłuje trzeci raz za 3 w trzeciej kolejnej próbie, D-Will zalicza stratę i po time-oucie Lillard quick-drivem doprowadza do remisu. Ostatnie posiadanie Mavs i piłkę oczywiście otrzymuje Dirk, dobrze podwajany przez Aminu i Plumlee, oddaje ją do Tunezyjczyka, który  faulowany pudłuje oba osobiste. To była jedna z nielicznych dobrych defensywnych chwil Blazers  w tym meczu,  i to w decydującym momencie. Pozostało 13 sekund na wykonanie egzekucji. Niestety "byłem 1/7 fg do tego momentu" Lillard postanowił załatwić sprawę zbyt odważnie, jak na formę prezentowaną tego wieczoru w Dallas. Skończyło się 8 pudłem w ostatnich 12 minutach i dogrywką. Chyba/ na pewno można/trzeba było rozegrać to inaczej

W dogrywce Nowitzki-40 pkt z Willamsem-31 postawili stempel na swoim wielkim meczu- i zapewnili Dallas zwycięstwo oraz tiebreakera. Terry Stotts przegrał po raz  13 w 20 meczu przeciwko Mavs.

 Allen Crabbe- z życiowką w postaci  6 trójek na 24 punkty. Mason Plumlee- rekordowe 19 zbiórek, w tym 10 na ofensywnej desce, ale to jego vis-a-vis z Tunezji z 6 blokami, 14 zbiórkami i 13 punktami był królem strefy podkoszowej. Liderzy przeciętni: Damian Lillard z niedoszłym buzzer-beaterem, tylko 8 celnymi rzutami, McCollum z zaledwie jednym trafieniem więcej.

Rewanż  w środę w Oregonie i  szansa na odskoczenie od Dallas, bo teraz tylko lepszy bilans zapewni Blazers wyższą pozycję w tabeli. Za rogiem czają się Rockets. "Na Zachodzie bez zmian" dawno nie brzmiało tak absurdalnie.


 

12 komentarzy:

  1. Ah i jeszcze jedno spostrzeżenie - nie powinniśmy bronić Dirka w izolacjach niskim obroncą typu Aminu, McCollum czy Lillard bo to samobójstwo - wiadomo że Dirk nie będzie mijał do kosza tylko skończy fade-awayem, więc tam cały czas potrzebni byli Davis, Vonleh bądź Plumlee i ich wyciągnięte ręce

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy08:32

    Wcale ta gra w play-off nie jest tak oczywista ,wystarczy spojrzeć na tabelę i przede wszystkim Utah , które jest naprawdę na fali i dzieli ich tylko 2 przegrane .A więc na koniec sezonu ,po naprawdę świetnym roku pelnym emocji i zaklasyfikowaniu się do następnej rundy lub nie będzie wilk nasyty i owca cała :} . Greg

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponawiam tabele bo mamy tonę czasu na komentowanie do nastepnego pojedynku z Dallsa

    5. Memphis 43-39
    6. Blazers 43-39
    7. Utah 41-41
    8. Houston 41-41 (lub odwrotnie)
    9. Dallas 40-42

    OdpowiedzUsuń
  4. mi wyszło:
    Memphis 46-36
    Blazers 44-38
    Dallas 42-40
    Rockets 42-40
    Jazz 40-42

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę,ze będzie 45 zwycięstw.
    Ja się martwię by Lillard nie złapał kontuzji.
    Jego wjazdy pod kosz są coraz bardziej karkołomne (patrz B.Roy)...... Dobra nie będę krakał.
    506481525 pisz!

    OdpowiedzUsuń
  6. Behemot12:19

    Obyście mieli rację Panowie. Swoją drogą ciekawe czy Clippers tak przegrywają, bo tak im się gra posypała, czy też aż tak bardzo chcą wpaść w I rundzie na Miśki zamiast na nas lub Rockets. To by było trochę dziwne, bo w takim wypadku już w II rundzie mają GSW.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy13:10

      SAS pokazalo innym jak wygrywac z GSW maja. Moze dlatego.

      Karol PTB

      Usuń
  7. mecz był na polskim Canal Plus
    i domorośli fachowcy rozwodzili się przed ostatnią akcją (regulaminowego czasu gry), jaki to Lillard odpowiedzialny, rozsądny i na pewno podzieli się piłką, zapewne będzie podawał, a nie będzie silił się na niekontestowany rzut

    OdpowiedzUsuń
  8. pdxpl21:18

    jutro przeciwko Mavs najprawdopodobniej bez Crabbe'a:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy23:33

      dlaczego?

      poskus

      Usuń
    2. pdxpl06:35

      jakaś infekcja górnych dróg oddechowych, ma status probably

      Usuń
    3. Anonimowy09:11

      Trudno. Bez rezerwowego tez trzeba umiec wygrywac. Przegraja...
      to wina STottsa i Lillarda za glupio rozegrana akcje w poprzednim meczu. :-)

      Chociaz cos czuje ze Henderson bedzie > 20 pkt. i man of the match

      Karol PTB

      Usuń